Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Biblia

BIBLIA

Zostawić aby zyskać

Adam Dylus /Jezus.com.pl

 

„Pewien człowiek zbliżył się do Jezusa i zapytał: Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne? Odpowiedział mu: Dlaczego Mnie pytasz o dobro? Jeden tylko jest Dobry. A jeśli chcesz osiągnąć życie, zachowaj przykazania. Zapytał Go: Które? Jezus odpowiedział: Oto te: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, czcij ojca i matkę oraz miłuj swego bliźniego, jak siebie samego! Odrzekł Mu młodzieniec: Przestrzegałem tego wszystkiego, czego mi jeszcze brakuje? Jezus mu odpowiedział: Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną! Gdy młodzieniec usłyszał te słowa, odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości” (Mt 19,16-22)

 

W ostatni piątek wybrałem się z moją żoną i synem do Kokotka (niedaleko Lublińca w województwie śląskim). W tej małej miejscowości (ok. 300 mieszkańców), dwóch moich znajomych księży przygotowuje dom rekolekcyjny i formacyjny dla młodzieży. Widząc zapał tych kapłanów oraz niesamowitą gorliwość młodszych i starszych ludzi, którzy z wielu miejsc Polski przyjeżdżają, aby pomagać im w tym dziele, mogłem na własne oczy zobaczyć jak funkcjonował... pierwotny Kościół. Okazało się bowiem, że w momencie obejmowania tej parafii, wielu doświadczonych duszpasterzy nie wróżyło moim znajomym sukcesu. Wręcz przeciwnie, twierdzono, że przy trzystu parafianach nie jest możliwe utrzymanie parafii, a co dopiero wnoszenie domu rekolekcyjnego. Jednak od początku swojej posługi w tym miejscu Ojciec Tomasz i Ojciec Bartosz, nie cierpią niedostatku. Choć nie zebrali do tej pory żadnych pieniędzy, mimo tego przeprowadzili już szereg inwestycji w budynkach jakimi administrują. Parafianie z różnych parafii, gdzie ci księża poprzednio pracowali przyjeżdżają i przywożą im potrzebne wyposażenie oraz artykuły żywnościowe (mleko, pieczywo, soki, wędliny itp.), co więcej, zdarza się, że niektóre osoby dowożą im całe obiady. Wydaje się, że przykład tych księży, którzy opuścili wszystko, aby pójść za Jezusem i pomóc w drodze do nieba licznym młodym ludziom, pokazuje prawdę słów dzisiejszej Ewangelii.

 

Jednak podczas pobytu w Kokotku, miałem również okazję wysłuchania niesamowitej relacji Ojca Tomasza, który nie tak dawno, z grupą kilkunastu osób z Polski wybrał się na wyprawę rowerową do... Kijowa (około 1.200 km pokonali w sześć dni). Dzielił się on swoimi wrażeniami z podróży. Szczególnie utkwił mu w pamięci jeden z noclegów, jakiego udzieliła im mieszkanka jednej z bardzo ubogich wiosek ukraińskich. Ta kobieta, widząc znużonych wędrowców, którzy chcieli rozbić swoje namioty na jej polu, zaproponowała nocleg w swojej chacie (a raczej ściślej rzecz biorąc dla dziewczyn w swojej chacie, a dla chłopców w stodole). Co więcej, uboga kobieta przygotowała dla całej, kilkunastoosobowej grupy wspaniałą, ciepłą kolację (co po długiej podróży wędrowcy przyjęli z nieukrywanym zachwytem), oraz... butelkę mocnego alkoholu (zgodnie z ukraińskim zwyczajem), a następnego dnia pożegnała ich wspaniałym śniadaniem. Mój znajomy ksiądz przez chwilę sądził, że kobieta, widząc polskich rowerzystów (ubranych w firmowe stroje, jeżdżących na firmowych rowerach), przyjmując na nocleg gości z Zachodu, zwietrzyła interes podreperowania swoich finansów. Jednak kiedy zaproponowano jej jakiekolwiek rozliczenie finansowe nie zgodziła się przyjąć od Polaków ani jednej hrywny.

 

Kiedy słuchaliśmy tego opowiadania, uświadomiliśmy sobie, że w Polsce, taka sytuacja nie była by raczej możliwa. Sądzę nawet, że w związku ze wzrostem zamożności społeczeństwa, proporcjonalnie rośnie niechęć do dzielenia się z kimkolwiek i czymkolwiek.

 

Dlatego też jasnym staje się dla mnie przesłanie płynące z dzisiejszej Ewangelii. Oto bowiem, jak słyszymy, Jezus domaga się opuszczenia wszystkiego, aby pójść za Nim. On bowiem doskonale wie, że jakiekolwiek przywiązanie, będzie w przyszłości pętało służbę jego uczniów. Chcąc zaś ich wolności i swobody w ogłaszaniu Ewangelii, zachęca do pozostawienia wszystkiego, co może obciążać serce człowiecze.

 

Dla jednych mogą to być pieniądze, dla innych praca, dla jeszcze innych stabilne i „przewidywalne” warunki życia.

 

Ludzie, którzy zdecydowali się pójść za Jezusem nie mogą mieć nigdy pewności takiego zabezpieczenia swojej najbliższej przyszłości.

 

Jednak, wydaje mi się, że im mniej jest pewności związanej z doczesnym zabezpieczeniem swojego życia, tym bardziej wzrasta pewność Bożej bliskości i nagrody życia wiecznego. Jeśli tak jest, to czy nie warto spróbować podjąć Jezusowego wyzwania?