Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Biblia

BIBLIA

Znów o inwestowaniu

Adam Dylus /Jezus.com.pl

 

„Jezus opowiedział przypowieść, dlatego że byli blisko Jerozolimy, a oni myśleli, że królestwo Boże zaraz się zjawi. Mówił więc: Pewien człowiek szlachetnego rodu udał się w kraj daleki, aby uzyskać dla siebie godność królewską i wrócić. Przywołał więc dziesięciu sług swoich, dał im dziesięć min i rzekł do nich: Zarabiajcie nimi, aż wrócę. Ale jego współobywatele nienawidzili go i wysłali za nim poselstwo z oświadczeniem: Nie chcemy, żeby ten królował nad nami. Gdy po otrzymaniu godności królewskiej wrócił, kazał przywołać do siebie te sługi, którym dał pieniądze, aby się dowiedzieć, co każdy zyskał. Stawił się więc pierwszy i rzekł: Panie, twoja mina przysporzyła dziesięć min. Odpowiedział mu: Dobrze, sługo dobry; ponieważ w dobrej rzeczy okazałeś się wierny, sprawuj władzę nad dziesięciu miastami. Także drugi przyszedł i rzekł: Panie, twoja mina przyniosła pięć min. Temu też powiedział: I ty miej władzę nad pięciu miastami. Następny przyszedł i rzekł: Panie, tu jest twoja mina, którą trzymałem zawiniętą w chustce. Lękałem się bowiem ciebie, bo jesteś człowiekiem surowym: chcesz brać, czegoś nie położył, i żąć, czegoś nie posiał. Odpowiedział mu: Według słów twoich sądzę cię, zły sługo. Wiedziałeś, że jestem człowiekiem surowym: chcę brać, gdzie nie położyłem, i żąć, gdziem nie posiał. Czemu więc nie dałeś moich pieniędzy do banku? A ja po powrocie byłbym je z zyskiem odebrał. Do obecnych zaś rzekł: Odbierzcie mu minę i dajcie temu, który ma dziesięć min. Odpowiedzieli mu: Panie, ma już dziesięć min. Powiadam wam: Każdemu, kto ma, będzie dodane; a temu, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. Tych zaś przeciwników moich, którzy nie chcieli, żebym panował nad nimi, przyprowadźcie tu i pościnajcie w moich oczach. Po tych słowach ruszył na przedzie, zdążając do Jerozolimy” (Łk 19,11-28)

 

Nie tak dawno (trzy dni temu) mieliśmy okazję zapoznać się z podobnym fragmentem zaczerpniętym z Ewangelii wg św. Mateusza (Mt 25,14-30). Dzisiaj jednak, po raz kolejny Jezus przypomina nam o powierzonych każdemu z nas (do czasu Jego powtórnego przyjścia) talentach, oraz naszej odpowiedzialności za ten dar.

 

Aby zobrazować to jak najdokładniej, Łukasz, w ślad za Mateuszem przedstawia człowieka, który „udał się w kraj daleki, aby uzyskać dla siebie godność królewską i wrócić”. On również (podobnie jak człowiek, który postanowił udać się w podróż – opisany u Mateusza) pozostawił do dyspozycji swoim sługom majątek do rozporządzenia. Być może Łukasz opisując tę kwestę nie miał tyle odwagi co Mateusz, albowiem cytując wypowiedź Jezusa mówi jedynie o minach (jednostce monetarnej równej 100 drachmom. Przypomnieć należy, że jedna drachma stanowiła przeciętne wynagrodzenie za dzień pracy). Mateusz w swoim opisie mówi raczej o talentach (1 talent = 60 min = 6000 drachm).

 

Niezależnie jednak od wartości monetarnej - sens przypowieści Jezusa jest dość jasny - chodzi nie tylko o zachowanie Jego darów, ale również o ich pomnożenie przed Jego powrotem.

 

Niestety, nie każdy sługa czyni to we właściwy sposób.

 

W szczególny sposób zastanawiam się na przykład nad postępowaniem sługi, który nie tylko nie pomnożył majątku swego Pana, ale wręcz przeciwnie, zakopał go głęboko w ziemi (jak czytamy u Mateusza), lub zawinął w chustkę (jak o tym opowiada Łukasz). Być może jednak takie postępowanie wcale nie sygnalizuje, że ów sługa miał na myśli zdefraudowanie powierzonego mu mienia. Wręcz przeciwnie, znając oczekiwania swojego Pana, wiedział, że musi się liczyć z rozliczeniem powierzonego mu zadania. Bojąc się jednak inwestować w cokolwiek, wolał przynajmniej „bezpiecznie” przetrzymać monetę schowaną głęboko...

 

W zakresie inwestycji finansowych mógłbym całkowicie zidentyfikować z postawą tego sługi. Wiem bowiem, że szczególnie w dzisiejszej sytuacji finansowej miałbym duży problem z podejmowaniem jakichkolwiek działań w zakresie inwestowania i obracania pieniędzmi. Obawiałbym się nawet, że poprzez nietrafione inwestycje mógłbym stracić wszystko to, co posiadam.

 

Patrzę jednak również na opisaną wyżej sytuację, odnosząc ją do pracy ewangelizacyjnej. W tej dziedzinie czasami obawiam się podejmowania jakiegokolwiek ryzyka. Jak bowiem inaczej można nazwać wyjście z Dobrą Nowiną na ulice, albo głoszenie Ewangelii w swoim środowisku pracy? Czyż w takim przypadku nie można szybko i „łatwo” stracić swojego „dobrego imienia”? Czyż przez takie zaangażowanie, nie można nawet w naszym katolickim kraju, zostać okrzykniętym wariatem, reprezentantem ciemnogrodu i średniowiecza?

 

Jednak wbrew pozorom nawet największa strata w tym zakresie, nawet uznanie mnie za głupka, może się stać w istocie… pomnożeniem talentu, miny, którą otrzymałem jako chrześcijanin od mojego Pana. Jezus przypomina: „kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę? Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi, i wtedy odda każdemu według jego postępowania” (Mt 16,25-27).

 

Czy ostatnie zdanie nie przypomina Ci, Droga Czytelniczko, Drogi Czytelniku, pewnych treści z dzisiejszej Ewangelii?