


Adam Dylus /Jezus.com.pl
„Jezus powiedział do Nikodema: Nie dziw się, że powiedziałem ci: Trzeba wam się powtórnie narodzić. Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha. W odpowiedzi rzekł do Niego Nikodem: Jakżeż to się może stać? Odpowiadając na to rzekł mu Jezus: Ty jesteś nauczycielem Izraela, a tego nie wiesz? Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, że to mówimy, co wiemy, i o tym świadczymy, cośmy widzieli, a świadectwa naszego nie przyjmujecie. Jeżeli wam mówię o tym, co jest ziemskie, a nie wierzycie, to jakżeż uwierzycie temu, co wam powiem o sprawach niebieskich? I nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił - Syna Człowieczego. A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne” (J 3,7-15)
Wielu ludzi sądzi, że nauka i wiara to dwa, niedające się pogodzić pojęcia. Przypomina o tym chociażby obszerny artykuł opublikowany w świątecznym wydaniu Rzeczpospolitej. Okazuje się bowiem, że „Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa - wydarzenie będące fundamentem wiary chrześcijańskiej - często określane jest mianem mitu. Nieprawdopodobnej legendy, która została rozpropagowana w Europie przez grupę nawiedzonych sekciarzy lub oszustów, a następnie stała się podstawą do założenia szeregu zinstytucjonalizowanych organizacji religijnych z Kościołem katolickim na czele. (...) Ateiści przekonują, że zmartwychwstanie - zresztą jak każde inne wydarzenie mieszczące się w kategoriach metafizycznych - po prostu nie mogło mieć miejsca. Twierdzenie, że było inaczej, wykształconego i myślącego logicznie człowieka może narazić tylko na śmieszność. Żeby nie być gołosłownym, warto przytoczyć choćby opinię najbardziej znanego obecnie ateisty świata profesora Oksfordu Richarda Dawkinsa. Zapytany, co się stało - skoro zmartwychwstanie jest mitem - z ciałem Jezusa Chrystusa, odparł: - To samo, co się stanie z ciałami wszystkich nas, gdy umrzemy. Rozłożyło się. Teorie, że Jezus wstał z grobu, a następnie wstąpił do nieba, są mniej więcej tak samo dobrze udokumentowane jak baśń o Jasiu i magicznej fasoli. Zmartwychwstanie jest całkowicie niezgodne z ustaleniami zaawansowanej nauki. (...)
A jednak wielu wybitnych naukowców nie może się zgodzić z tymi poglądami. Przytaczają oni mnóstwo dowodów naukowych całkowicie podważających ateistyczne koncepcje. Przede wszystkim z całą mocą podkreślają, że w świecie poważnej nauki nie ma już w tej chwili miejsca na poglądy ludzi zaprzeczających historyczności Jezusa. Istnieje bowiem na ten temat tyle historycznych dowodów (zapisków żydowskich i rzymskich, a także niezliczona ilość różnych dowodów archeologicznych), że nie sposób ich pominąć.
Podobnie ma się sprawa dotycząca faktu zmartwychwstania. Wiele teorii mających rzekomo podważyć wiarygodność zmartwychwstania nie wytrzymuje konfrontacji z najbardziej podstawowymi osiągnięciami wiedzy historycznej, biologicznej, czy psychologicznej.
Nie sposób bowiem twierdzić, że Jezus przetrwał egzekucję, skoro „sprawność” rzymskich żołnierzy, a przede wszystkim ich sumienność w tym zakresie, nigdy nie przedstawiały żadnych wątpliwości. Ten argument nie wytrzymuje również konfrontacji ze świadkami złożenia ciała Pana do grobu. W dodatku, gdyby jednak Jezus przetrwał egzekucję, to czy byłby w stanie podważyć od wewnątrz (nie mając żadnej krawędzi oparcia) ważący prawie dwie tony kamień zamykający wejście do pieczary grobowej?
Nie sposób również przyjąć teorii o pomyleniu miejsca pochowania Jezusa przez niewiasty, które przyszły nad ranem namaścić ciało, czy relacji przez Piotra i Jana, którzy przybiegli sprawdzić informację przekazaną im przez Marię Magdalenę. Po pierwsze, kilka osób z najbliższego otocznia Jezusa dokładnie widziało w jakim miejscu złożono Jego ciało, po drugie zaś, Piłat i arcykapłani, słysząc tę pogłoskę, bardzo szybko wskazaliby prawdziwe miejsce pochowania Jezusa (no i oczywiście pokazali Jego ciało), aby uciąć wszelkie spekulacje o Jego zmartwychwstaniu.
Zupełnie nieprawdopodobna teoria zakłada również wykradzenie ciała Jezusa przez Jego uczniów. Po pierwsze nie wytrzymuje ona konfrontacji z dowodami z psychologii. Jeśliby bowiem rzeczywiście uczniowie Jezusa zdecydowali się na taki krok, a później rozpowiadali zmyśloną teorię o zmartwychwstaniu nikt z nich odważyłby nie się umrzeć za zmyślone historie. Poza tym trudno jest wytłumaczyć zniknięcie ciała z grobu pilnowanego przez rzymskich strażników. Gdyby bowiem choć na chwilę zasnęli (co jest mało prawdopodobne, ponieważ za spanie na służbie groziła nawet kara śmierci), nie sposób wyobrazić sobie, aby ciężki, prawie dwutonowy głaz mógł być przez uczniów Jezusa przesunięty bezszelestnie.
Można jeszcze analizować wiele teorii pojawiających się tu i ówdzie, jednak żadna z nich nie może się ostać w ogniu krytyki i argumentów naukowych.
„Jakie jest więc racjonalne wytłumaczenie tego, co się stało? - Naukowymi metodami możemy dojść tylko do jednego prawdopodobnego i logicznego wyjaśnienia: Jezus Chrystus rzeczywiście zmartwychwstał. I nie jest to żadna bajka czy zabobon, bo do tego wniosku doszliśmy przecież, stosując klasyczny warsztat historyka. Poprzez krytyczną analizę źródeł - mówi prof. Bauckham.
Prof. Yamauchi dodaje: - Wszystko to, o czym mówiliśmy, świadczy, że zmartwychwstanie to nie legenda. Dowodem koronnym jest jednak fenomen, jakim było i jest chrześcijaństwo. Gdyby Chrystus umarł i został pochowany jak każdy inny człowiek, upłynęłoby wiele lat, być może nawet stuleci, zanim legenda o jego zmartwychwstaniu zaczęłaby oddziaływać na ludzi. Tak to bowiem jest z mitami, że potrzebują czasu. Tymczasem w tym wypadku od razu po śmierci Jezusa jego uczniowie głosili Ewangelię i oddawali za nią życie. A chrześcijaństwo rozprzestrzeniało się w błyskawicznym tempie: Rzym, Syria, Mezopotamia. Z setek wiernych szybko zrobiły się tysiące i dziesiątki tysięcy.
Prof. Stein twierdzi zaś: - Zmartwychwstanie nie tylko odmieniło ludzkość w sensie duchowym czy metafizycznym. Ono miało również skutki czysto materialne, polityczne. Całkowicie odmieniło bieg historii. Można śmiało powiedzieć, że było najważniejszym wydarzeniem w historii ludzkości. To chyba też potwierdza to, że stało się wówczas coś doprawdy niezwykłego. Czy spisek kilku nawiedzonych uczniów czy też powstała po latach mglista legenda mogłyby na dłuższą metę zrobić tyle zamieszania? Choć to wydaje się nieprawdopodobne, zmartwychwstanie jest jedynym logicznym wyjaśnieniem tajemnicy zniknięcia ciała Jezusa z Nazaretu. Sceptycy często pytają nas, dlaczego wierzymy w coś takiego jak zmartwychwstanie. Tymczasem to my powinniśmy ich pytać: dlaczego w nie nie wierzycie, skoro dostarczamy wam tylu dowodów” (Piotr Zychowicz, Śledztwo w sprawie pustego grobu, Rzeczpospolita z dnia 11.04.2009 r.)
Celowo zdecydowałem się przytoczyć dzisiaj argumentację naukową w sprawie zmartwychwstania Jezusa. Skoro bowiem tak wyraźne dowody historyczne nie są w stanie przekonać wielu ludzi, jak można im mówić o rzeczywistościach niebiańskich?
Dopiero ludzie narodzeni z Ducha Świętego, oświeceni Jego światłem, są w stanie w jakiś sposób wniknąć za zasłonę wieczności i choć po części zobaczyć to, czego „ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują. To bowiem może być objawione tylko przez Ducha. Duch przenika wszystko, nawet głębokości Boga samego” (por. 1 Kor 2,9-10)