


Adam Dylus /Jezus.com.pl
„Jezus powiedział do swoich uczniów: Niepodobna, żeby nie przyszły zgorszenia; lecz biada temu, przez którego przychodzą. Byłoby lepiej dla niego, gdyby kamień młyński zawieszono mu u szyi i wrzucono go w morze, niż żeby miał być powodem grzechu jednego z tych małych. Uważajcie na siebie. Jeśli brat twój zawini, upomnij go; i jeśli żałuje, przebacz mu. I jeśliby siedem razy na dzień zawinił przeciw tobie i siedem razy zwróciłby się do ciebie, mówiąc: żałuję tego, przebacz mu. Apostołowie prosili Pana: Przymnóż nam wiary. Pan rzekł: Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze, a byłaby wam posłuszna” (Łk 17,1-6)
Przeznaczone na dzień dzisiejszy czytania wspaniale współgrają ze sobą. Wydaje mi się bowiem, że oba fragmenty Słowa Bożego mówią o znaczeniu postaw ludzkich dla przepowiadania Ewangelii.
We fragmencie Listu to Tytusa, św. Paweł Apostoł pisze o ważnych przymiotach, które powinny cechować prezbiterów i biskupów, tak, aby stali się wiarygodnymi świadkami Jezusa Chrystusa.
Jacy powinni być ci ludzie?
Posłuchajmy: „Prezbiterem może zostać ktoś nienaganny, mąż jednej żony, mający dzieci wierzące, nie obwiniane o rozpustę lub niekarność. Biskup bowiem winien być, jako włodarz Boży, człowiekiem nienagannym, niezarozumiałym, nieskłonnym do gniewu, nieskorym do pijaństwa i awantur, nie chciwym brudnego zysku, lecz gościnnym, miłującym dobro, rozsądnym, sprawiedliwym, pobożnym, powściągliwym, przestrzegającym niezawodnej wykładni nauki, aby przekazując zdrową naukę, mógł udzielać upomnień i przekonywać opornych” (Tt 1,5-9)
Niestety, nie we wszystkich przypadkach tak się dzieje. Negatywnym przykładem może tu być znana na całym świecie osoba byłego arcybiskupa Lusaki (Zambia) - Emmanuela Milingo. Ten kapłan, wywodzący się z biednej rolniczej zambijskiej rodziny, z plemienia Nguni, 31 sierpnia 1958 r. przyjął święcenia kapłańskie, a 1 sierpnia 1969 r. otrzymał sakrę biskupią z rąk papieża Pawła VI i w tym samym roku został mianowany pierwszym czarnoskórym arcybiskupem Lusaki. Jako biskup znany był ze swoich praktyk egzorcystycznych i uzdrowicielskich opartych na staroafrykańskich tańcach i obrzędach magicznych, które wzbudzały kontrowersje wśród władz kościelnych. W 1983 r. za postępowanie niezgodne z rytem kościelnym karnie został odwołany z zajmowanego urzędu arcybiskupiego i przeniesiony do Rzymu. Pomimo to dalej kontynuował swoje seanse i udzielał się w mediach.
Pod koniec lat 80. XX w. emerytowany arcybiskup Milingo nawiązał kontakt z przywódcą sekty religijnej Sun Myung Moonem. 27. maja 2001 r. w Nowym Jorku podczas zbiorowej ceremonii zaślubin w Kościele Zjednoczeniowym Moona arcybiskup Emmanuel Milingo zawarł małżeństwo z młodszą od siebie Koreanką, Marią Sung Ryae Soon. Wywołało to oburzenie Stolicy Apostolskiej. Parę miesięcy później, za namową Jana Pawła II, arcybiskup Milingo uznał swój związek za nieważny i oddał się pokucie. Przebywał w odosobnieniu w Argentynie, następnie zamieszkał w Zagarolo pod Rzymem.
Pod koniec czerwca 2006 r. arcybiskup Milingo opuścił jednak Rzym i znów pojawił się w Stanach Zjednoczonych. Na zwołanej 12 lipca 2006 r. w Waszyngtonie konferencji prasowej ogłosił, że ponownie zszedł się z poślubioną sobie w sekcie Moona, Marią Sung.
24 września 2006 r. arcybiskup Emmanuel Milingo konsekrował bez zgody Stolicy Apostolskiej czterech żonatych księży na biskupów. 26 września 2006 prefekt papieskiej Kongregacji do spraw Duchowieństwa oświadczył, że zgodnie z kanonem 1382 Kodeksu Prawa Kanonicznego arcybiskup i czterej konsekrowani przez niego biskupi zaciągnęli karę ekskomuniki (za Wolną Encyklopedią WIKIPEDIA).
Niestety, z powodu skandalicznego postępowania arcybiskupa Milingo, wiele osób czytających o kolejnych aferach z jego udziałem, ostatecznie utwierdziło się w swoich antyklerykalnych (ale też niestety, antychrześcijańskich) przekonaniach. Zamiast poszukiwać prawdy – jaką jest Jezus Chrystus, zatrzymali się na zgorszeniu, którego sprawcą był jeden z wielu grzesznych (w całej historii Kościoła) ludzi.
Jezusowe napomnienie przytoczone w dzisiejszym fragmencie ewangelicznym, dotyczące ludzi przez których przychodzą zgorszenia jest niestety jak najbardziej aktualne w przytoczonej powyżej sytuacji.
Obawiam się jednak, że gdyby każdy z nas zrobił rachunek sumienia, również przypomniałby sobie różne sytuacje, w których poprzez swoje postępowanie mógł stać się przyczyną zgorszenia dla innych. Być może zgorszenie którego my jesteśmy sprawcami, oddziałuje na życie naszych sąsiadów, znajomych czy współpracowników znacznie bardziej, niż najbardziej nawet rozdmuchane historie medialne o jakimś biskupie. Zgorszenie z naszym udziałem (może jakiś znaczące kłamstwo, łapownictwo, oszustwa podatkowe itp.) może bowiem utwierdzić naszych bliskich w mylnym przekonaniu, że wiara jest tylko jakąś formą filozofii, nie mającą przełożenia na codzienne życie, a sam Jezus, jedynie odległą postacią historyczną.
Czy nie nadszedł już najwyższy czas aby to naprawić?