Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Biblia

BIBLIA

Zachęcać postawą miłości

Adam Dylus /Jezus.com.pl

 

Jezus przemówił do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo zamykacie królestwo niebieskie przed ludźmi. Wy sami nie wchodzicie i nie pozwalacie wejść tym, którzy do niego idą. Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo obchodzicie morze i ziemię, żeby pozyskać jednego współwyznawcę. A gdy się nim stanie, czynicie go dwakroć bardziej winnym piekła niż wy sami. Biada wam, przewodnicy ślepi, którzy mówicie: Kto by przysiągł na przybytek, to nic nie znaczy; lecz kto by przysiągł na złoto przybytku, ten jest związany przysięgą. Głupi i ślepi! Cóż bowiem jest ważniejsze, złoto czy przybytek, który uświęca złoto? Dalej: Kto by przysiągł na ołtarz, to nic nie znaczy; lecz kto by przysiągł na ofiarę, która jest na nim, ten jest związany przysięgą. Ślepi! Cóż bowiem jest ważniejsze, ofiara czy ołtarz, który uświęca ofiarę? Kto więc przysięga na ołtarz, przysięga na niego i na wszystko, co na nim leży. A kto przysięga na przybytek, przysięga na niego i na Tego, który w nim mieszka. A kto przysięga na niebo, przysięga na tron Boży i na Tego, który na nim zasiada (Mt 23,1.13-22)

 

Kilkanaście lat temu moi znajomi byli bardzo oburzeni z powodu postawy prezentowanej przez ich proboszcza. Ten biedny ksiądz przez wiele lat próbował ukrywać swoją skłonność do alkoholu, a żeby sprawa nie wyszła na jaw, podjął najprostsze działania umożliwiające skrywanie nałogu: po prostu... rozwiązywał wszystkie wspólnoty jakie chciały się u niego spotykać. Doszło do tego, że zlikwidował nawet wspólnotę ministrancką, czy chór parafialny, ponieważ zdawał sobie sprawę, że chodzący koło probostwa członkowie chóru, bądź ministranci mogliby, od czasu do czasu, zobaczyć zataczającego się mocno swojego duszpasterza.

 

Z powodu takich działań życie duchowe w parafii ulegało stopniowemu rozkładowi. Doszło nawet do tego, że hutnicy z wielkiego kombinatu, który byt położony na terenie parafii, nie zdołali wyprosić u swojego proboszcza wspólnego świętowania swojego hutniczego święta i zwrócili się z prośbą o celebrację uroczystości do sąsiedniej parafii (żeby było śmieszniej, należącej do innego wyznania chrześcijańskiego) i tam obchodzili swoje święto.

 

Niestety, takie postawy ludzi w Kościele zawsze się zdarzały. Można by powiedzieć z całą pewnością, że w życiu wspólnoty kościelnej zawsze było trochę osób, które nie za bardzo same chciały wejść do Królestwa Niebieskiego i nie pozwalały wejść tym, którzy szukali pomocy i rozwoju swojego życia duchowego.

 

Problem nie jest jednak obecność w Kościele tej, czy innej osoby nie potrafiącej „stanąć na wysokości zadania”, lecz fakt, że każdy z nas… może być również takim „antyświadkiem”. Owszem, może nie siejemy tak jawnego zgorszenia, o jakim napisałem na początku tego rozważania, lecz, jeśli w naszym życiu jest brak miłości, każdy nasz czyn może się stać przeszkodą uniemożliwiającą osiągnięcie nieba tym, którzy go szukają. Wielu ludzi, nie chce dążyć ścieżkami poznania Jezusa z powodu braku miłości, jakiej nie potrafią dostrzec w naszym życiu. Wielu ludzi, widząc nasze grzechy, przekręty, kombinatorstwo, zraża się do wiary i nie chce mieć z Bogiem nim nic wspólnego. Wielu ludzi, widząc, że wychodzimy z kościoła w żaden sposób nie przemienieni, widząc, że po chwilach uniesień i śpiewu pobożnych pieśni, wracamy do naszych nałogów i przyzwyczajeń, nie chce szukać rozwiązania problemów w Jezusie Chrystusie.

 

Myślę, że w wielu miejscach można zauważyć, że ludzie nie chcą mieć z Kościołem nic wspólnego. W niektórych parafiach rzymskokatolickich bierzmowanie jest nawet nazywane sakramentem pożegnania z Kościołem. W niektórych parafiach luterańskich, czy metodystycznych, konformacja również przestaje oznaczać chęć zmiany życia i pójścia drogą doskonalenia w wierze.

 

Być może dlatego święty Paweł w Liście do Tesaloniczan (przytoczonym dzisiaj w pierwszym czytaniu) przypomina o największej sile dynamizującej i przemieniającej nasze życie. Jest to miłość Chrystusa przewyższająca jakiekolwiek ludzkie poznanie. Dzięki tej miłości, obecnej w życiu chrześcijan świadectwo życia staje się wyraźne, jasne i mocne, a przede wszystkim zachęcające innych do wkroczenia na drogę wiary. Niech słowa św. Pawła odczytane w kontekście dzisiejszej ewangelii pokazują nam drogę podążania za Panem w dniu dzisiejszym i w każdym następnym dniu naszego życia: „Paweł, Sylwan i Tymoteusz do Kościoła Tesaloniczan w Bogu Ojcu naszym i Panu Jezusie Chrystusie. Łaska wam i pokój od Boga, Ojca naszego, i Pana Jezusa Chrystusa. Bracia, zawsze winniśmy za was Bogu dziękować, co jest rzeczą słuszną, bo wiara wasza bardzo wzrasta, a miłość wzajemna u każdego z was obfituje, i to tak, że my sami w Kościołach Bożych chlubimy się wami z powodu waszej cierpliwości i wiary we wszystkich waszych prześladowaniach i uciskach, które znosicie. Są one zapowiedzią sprawiedliwego sądu Boga; celem jego jest uznanie was za godnych królestwa Bożego, za które też cierpicie. Dlatego modlimy się zawsze za was, aby Bóg nasz uczynił was godnymi swego wezwania, aby z mocą udoskonalił w was wszelkie pragnienie dobra oraz czyn [płynący z] wiary. Aby w was zostało uwielbione imię Pana naszego Jezusa Chrystusa - a wy w Nim - za łaską Boga naszego i Pana Jezusa Chrystusa. (2 Tes 1,1-5.11b-12)