


Adam Dylus /Jezus.com.pl
„Jezus w przypowieściach mówił do arcykapłanów i starszych ludu: Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść. Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę: woły i tuczne zwierzęta pobite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę! Lecz oni zlekceważyli to i poszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa, a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy [ich], pozabijali. Na to król uniósł się gniewem. Posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić. Wtedy rzekł swoim sługom: Uczta wprawdzie jest gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni. Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie. Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych. I sala zapełniła się biesiadnikami. Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka, nie ubranego w strój weselny. Rzekł do niego: Przyjacielu, jakże tu wszedłeś nie mając stroju weselnego? Lecz on oniemiał. Wtedy król rzekł sługom: Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych” (Mt 22,1-14)
Dokładnie tydzień temu, w mojej parafii, odbyła się konferencja poświęcona budowaniu relacji małżeńskiej. Do jej prowadzenia zaprosiliśmy wybitnych znawców tematu, znanych i cenionych w całej Polsce prelegentów: Magdalenę i Wiesława Grabowskich z Ruchu Nowego Życia (współautorów jedynego podręcznika przedmiotowego do życia w rodzinie, napisanego z perspektywy chrześcijańskiej pt. „Zanim wybierzesz”).
Znając z dużym wyprzedzeniem termin tego interesującego spotkania, poprosiliśmy naszego proboszcza o stosowne ogłoszenie, odczytywane przez kilka niedziel w czasie ogłoszeń duszpasterskich, wysłaliśmy też wiele e-maili, wręczyliśmy masę ulotek, wywiesili kilkadziesiąt plakatów… W szczególny sposób koncentrowaliśmy się na zapraszaniu ludzi, którzy przeżywają jakiś kryzys w małżeństwie.
Okazało się, że liczba osób zgłaszających się na konferencję była tak duża, że koniecznie trzeba było ograniczyć zapisy (uczyniono to według klucza kolejności zgłoszeń). Co ciekawe, na konferencję dotarło nawet jedno małżeństwo z Warszawy, jedno z Krakowa, dwa małżeństwa z województwa opolskiego (mimo, że wiązało się to z długą podróżą, albo, jak w przypadku małżeństwa z Warszawy, nawet koniecznością znalezienia noclegu na własną rękę). Dojechało też wiele małżeństw z różnych dzielnic naszego miasta oraz miast ościennych. Niestety, w gronie uczestników konferencji nie znalazło się zbyt wiele osób z mojej parafii, czy też z grona naszych najbliższych znajomych, do których skierowaliśmy nasze zaproszenia.
Dlatego też, kiedy czytam przytoczony dzisiaj fragment ewangeliczny, mogę sobie w pewien sposób wyobrazić sytuację króla, który wydał ucztę weselną i zaprosił na nią wielu gości. My również w ostatnią sobotę i niedzielę staraliśmy się przygotować wspaniałą ucztę duchową. Poprzez głęboko biblijne nauczanie, staraliśmy się pokazać, że każde małżeństwo może przeżywać swój związek w ekscytujący sposób, zaplanowany przez Boga. Podjęliśmy wielki wysiłek organizacyjny i finansowy, aby należycie przygotować przebieg całego spotkania (noclegi dla prowadzących, posiłki dla uczestników, aranżacja sali itp.). Chociaż z nauczania i ćwiczeń praktycznych ułatwiających komunikację w małżeństwie skorzystało, dzięki Bogu, wiele osób, w naszym sercu pozostał pewien niedosyt, że zaproszenia kierowane do różnych znajomych, zostały zupełnie zignorowane.
Myślę, że Bóg podobnie przeżywa sytuację odrzucenia Jego zaproszenia (o ile oczywiście można w jakiś sposób porównywać Jego odczucia z naszymi). On zawsze stara się przygotować wspaniałą, przeobfitą ucztę, zaspokajającą wszelkie pragnienia człowieka. Wysyła liczne zaproszenia, oferując ludziom wiele możliwości osobistego wzrostu i zbudowania. Niestety, wielu ludzi, z różnych powodów, nie chce odpowiedzieć na Boże zaproszenie. Być może, tak jak w przypadku naszej konferencji, to zaproszenie znajduje podatny grunt nie w tych środowiskach, do jakich my staraliśmy się je adresować, ale tam, gdzie serca ludzi są otwarte i zdecydowane na poprowadzenie swojego życia zgodnie z Bożym planem.
Być może i przed Tobą, Droga Czytelniczko, Drogi Czytelniku, lądują różne zaproszenia przygotowane przez Twojego kochającego Ojca w Niebie. Nie pozwól, aby ktokolwiek je przechwycił. Na nich jest napisane Twoje imię i nazwisko...