


Adam Dylus /Jezus.com.pl
„Jezus nauczając rzesze mówił: Strzeżcie się uczonych w Piśmie. Z upodobaniem chodzą oni w powłóczystych szatach, lubią pozdrowienia na rynku, pierwsze krzesła w synagogach i zaszczytne miejsca na ucztach. Objadają domy wdów i dla pozoru odprawiają długie modlitwy. Ci tym surowszy dostaną wyrok. Potem usiadł naprzeciw skarbony i przypatrywał się, jak tłum wrzucał drobne pieniądze do skarbony. Wielu bogatych wrzucało wiele. Przyszła też jedna uboga wdowa i wrzuciła dwa pieniążki, czyli jeden grosz. Wtedy przywołał swoich uczniów i rzekł do nich: Zaprawdę, powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła najwięcej ze wszystkich, którzy kładli do skarbony. Wszyscy bowiem wrzucali z tego, co im zbywało; ona zaś ze swego niedostatku wrzuciła wszystko, co miała, całe swe utrzymanie” (Mk 12,38-44)
Jeden z dodatków do Rzeczpospolitej „Ekonomia i rynek” poświęcony jest szeroko rozumianemu biznesowi. Analizując poszczególne artykuły można się przekonać na przykład jaki jest obecnie kurs złotego, jakie spółki giełdowe notują wzrost zysków, a które z nich są mało rentowne. Można też poznać niektórych „rekinów biznesu” - ludzi, którzy obracają milionowymi, a nawet miliardowymi sumami, inwestują w różnych miejscach świata, kupują i sprzedają, a przy okazji nierzadko prowadzą działalność dobroczynną...
Z drugiej strony ta sama gazeta często przynosi informacje o biedzie w jakiej żyje wielu ludzi na świecie. Przytacza zatrważające relacje z Korei Północnej, czy niektórych krajów afrykańskich, w których wychudzeni i wycieńczeni chorobami ludzie z powodu niedostatku żywności karmią się trawami, korą z drzew czy korzonkami różnych roślin, a pomoc międzynarodowa wciąż nie zapewnia możliwości przeżycia przez nich nawet kolejnego dnia.
Myślę, że patrząc na dzisiejszą Ewangelię, można w pewien sposób dostrzec podobne problemy.
Z jednej bowiem strony widzimy w niej „uczonych w Piśmie, którzy z upodobaniem chodzą w powłóczystych szatach, lubią pozdrowienia na rynku, pierwsze krzesła w synagogach i zaszczytne miejsca na ucztach, i którzy objadają domy wdów i dla pozoru odprawiają długie modlitwy”... Są to ludzie „zabezpieczeni” we wszelkie dobra, mający znaczenie i poważanie w ówczesnym społeczeństwie...
Widzimy jednak również tłumy ludzi, którzy wrzucają drobne pieniądze do skarbony...
A jednak wzrok Pana Jezusa nie koncentruje się ani na tych, których nie stać na wielką ofiarę, ani na tych, którzy wrzucają wiele. On „wyławia” z tego tłumu, niepozorną kobietę, która, wrzuciła naprawdę drobny datek, konkretnie dwa pieniążki, czyli jeden grosz (a w zasadzie rzymski „quadrans” równy jednej czwartej asa, który z kolei stanowi 1/16 denara czyli przeciętne wynagrodzenie za dzień pracy).
Jezus bowiem nie ceni w człowieku zewnętrznego blichtru, a tym bardziej nie mierzy jego wartości zasobnością portfela. Dla niego ważne są intencje człowieka. W takich kategoriach ten sam pieniądz może mieć różną wartość, w zależności od intencji ofiarodawcy.
Jak możemy przeczytać w dzisiejszej Ewangelii, kobieta, poprzez swój gest oddania Bogu wszystkiego bez wyjątku (czyli powierzenia całego życia Jego kurateli), uczyniła krok wiary, na który nie stać było ani uczonych w Piśmie, układających sobie życie po swojemu, ani nawet tych, którzy wrzucali z tego co im zbywało (mnie zresztą ta druga postawa kojarzy się trochę z rzucaniem ochłapów psom lub innym zwierzętom domowym)...
Myślę, że dzisiejsza Ewangelia stanowi dla nas doskonałą przestrogę w naszym postrzeganiu innych. Znam bowiem wielu biznesmenów, którzy obracając wielkimi pieniędzmi, finansują ze swojej kieszeni ewangelizacje, koncerty, spotkania i znam też wielu ubogich ludzi, którzy na sprawy „kościelne” wykładają tylko to, co im zbywa...
Wydaje mi się jednak, że w tym przypadku, biznesmenom jest bliżej do postawy ubogiej kobiety z Ewangelii.
A ludzie biedni - cóż - dalej pozostają biedni (myślę jednak, że zarówno w wymiarze materialnym i duchowym). Przecież „kto skąpo sieje, ten skąpo i zbiera, kto zaś hojnie sieje, ten hojnie też zbierać będzie. Każdy niech przeto postąpi tak, jak mu nakazuje jego własne serce, nie żałując i nie czując się przymuszonym, albowiem radosnego dawcę miłuje Bóg. A Bóg może zlać na was całą obfitość łaski, tak byście mając wszystkiego i zawsze pod dostatkiem, bogaci byli we wszystkie dobre uczynki” (2 Kor 9,6-8)...