Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Biblia

BIBLIA

Wydaje swoje ciało...

Adam Dylus /Jezus.com.pl

 

„Żydzi sprzeczali się więc między sobą mówiąc: Jak On może nam dać /swoje/ ciało na pożywienie? Rzekł do nich Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił - nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. To powiedział ucząc w synagodze w Kafarnaum” (J 6,52-59)

 

W czasie zorganizowanego przez nas niedawno sederowego wieczoru paschalnego, rabin Michael Zinn (Dyrektor Międzynarodowego Centrum Mesjanistycznego w Jerozolimie, zwrócił uwagę słuchaczy na szokujące każdego Żyda słowa, które zostały zanotowane przez św. Jana w przytoczonym dzisiaj fragmencie Ewangelii.

 

Słowa te są o tyle szokujące, że kult żydowski odróżniał się zdecydowanie od wszelkich innych kultów szeroko rozprzestrzenionych na ówczesnym Bliskim Wschodzie (a także w innych znanych nam obecnie starych cywilizacjach), że zdecydowania potępiał jakiekolwiek ofiary z ludzi. O ile w różnych narodach pojawiała się nawet tradycja osadzania bram lub murów miejskich na krwi dzieci (o takich magicznych praktykach, mających rzekomo zjednać życzliwość nadprzyrodzonych mocy i różnych bożków, można przeczytać nawet w Biblii), o tyle dla Żydów takie działania budziły najwyższą odrazę.

 

Tym bardziej zaskakujące musiały być więc słowa Pana Jezusa zanotowane przez św. Jana. W środowisku żydowskim (a przecież właśnie w takim środowisku zostały wypowiedziane słowa Pana) takie sformułowania musiały budzić nie tylko zdumienie, lecz nawet pewnego rodzaju opór.

 

Okazuje się jednak, że nie tylko dwadzieścia wieków temu, wśród Żydów powstała ożywiona dyskusja na temat tego co mógł mieć Jezus na myśli wypowiadając takie, a nie inne słowa. Przez wszystkie wieki, wciąż trwa ożywiona dyskusja na temat rozumienia wypowiedzianych wtedy przez Mistrza z Nazaretu słów. Kościół katolicki i kościoły prawosławne zupełnie inaczej przyjmują te sformułowania, niż na przykład kościoły powstałe z reformacji. Co więcej nawet wśród kościołów powstałych na bazie reformatorskiej działalności Marcina Lutra, również nie ma jedności w rozumieniu tych niesamowicie ważnych słów Jezusa.

 

Nie chcąc przekonywać nikogo do takich czy innych poglądów chciałbym jednak zwrócić uwagę na samo słowo „ciało”. Jest to rzeczywistość niesamowicie ważna w życiu człowieka. Można by nawet powiedzieć - rzeczywistość nierozłącznie związana z człowieczeństwem. Nie można bowiem być człowiekiem żyjąc tylko w jakiś duchowy, niewidzialny sposób. Każdy z nas wyraża się przez swoje ciało. Dlatego też nie można w pełni okazywać swojej miłości, kierując do bliźniego tylko jakieś słowo pocieszenia czy zapewnienie o modlitwie… Wydaje się, że jedynie poprzez ofiarę swojego ciała (niezależnie czy rozumiemy ją jako męczeństwo krwi, czy też jedynie jako poświęcenie swojego czasu, pomoc w wykonaniu jakiejś czynności), można naprawdę okazać swoją miłość.

 

Dokładnie w ten sposób postąpił Jezus.

 

I znów odchodząc od rozważań denominacyjnych na temat rzeczywistej, czy jedynie symbolicznej obecności Jezusa w czasie Eucharystii/Wieczerzy Pańskiej/Pamiątki Wieczerzy, przyznać należy, że Jego ofiara związana z wydaniem całego siebie, właśnie w ciele, w tym ciele, które poniosło niesamowitą mękę dla naszego zbawienia, obrazuje jak wielką miłością ukochał nas Bóg.

 

A skoro Bóg tak nas ukochał, że wydał za nas samego siebie i to w ciele, to czy i my nie powinniśmy podobnie miłować naszych braci? Nie mówię tutaj, że będziemy im towarzyszyć duchowo, nie mówię, że będziemy się jedynie za nich modlić, ale przede wszystkim w konkretnym czasie zdecydujemy się na poświęcenie im naszego czasu i... potu.