Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Biblia

BIBLIA

Wy dajcie im jeść!

Adam Dylus /Jezus.com.pl

 

„Gdy Jezus usłyszał o śmierci Jana Chrzciciela, oddalił się stamtąd w łodzi na miejsce pustynne, osobno. Lecz tłumy zwiedziały się o tym i z miast poszły za Nim pieszo. Gdy wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi i uzdrowił ich chorych. A gdy nastał wieczór, przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: Miejsce to jest puste i pora już spóźniona. Każ więc rozejść się tłumom: niech idą do wsi i zakupią sobie żywności! Lecz Jezus im odpowiedział: Nie potrzebują odchodzić; wy dajcie im jeść! Odpowiedzieli Mu: Nie mamy tu nic prócz pięciu chlebów i dwóch ryb. On rzekł: Przynieście Mi je tutaj! Kazał tłumom usiąść na trawie, następnie wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo i połamawszy chleby dał je uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do sytości, i zebrano z tego, co pozostało, dwanaście pełnych koszy ułomków. Tych zaś, którzy jedli, było około pięciu tysięcy mężczyzn, nie licząc kobiet i dzieci” (Mt 14,13-21)

 

Może dziwi Cię, że dzień po dniu, Bóg kładzie przed Twoje oczy to samo czytanie biblijne, nad jakim zastanawiałeś się wczoraj. Być może jednak jest to „zabieg” zaplanowany. Może tak jak rodzice, którzy muszą czasami powtórzyć coś dwa razy, aby treść polecenia dotarło do dziecka, tak samo i nasz najlepszy Ojciec w niebie, dla Twojej i mojej korzyści musi powtórzyć swoje słowo, abyśmy w pełni uświadomili sobie jego znaczenie i przesłanie jakie niesie dla nas w dniu dzisiejszym.

 

Wczoraj pochylając się nad przytoczonym tekstem w szczególny sposób akcentowałem potrzebę wiary, która niejako umożliwia Bogu działanie wśród nas znaków i cudów.

 

Dzisiaj chciałbym zwrócić Twoją uwagę na inny aspekt. Jezus w opisanym powyżej fragmencie ewangelicznym zwraca się do uczniów z poleceniem: „Wy dajcie im jeść!”

 

Można by zapytać z oburzeniem: Czyżby Jezus nie wiedział co mówi? Czyżby chciał zadrwić ze swoich uczniów? Czyżby nie wiedział, że apostołowie nie mają możliwości udzielenia pomocy ludziom zebranym w miejscu pustynnym dysponując tylko pięcioma chlebami i dwiema rybami?

 

Wydaje mi się jednak, że przez ten zwrot Jezus chciał powiedzieć swoim uczniom (i współczesnemu człowiekowi), że tak naprawdę, to nie człowiek uzdrawia chorych, nie człowiek karmi głodnych, to nie człowiek pomaga innym w ich potrzebach. Wszystkie te dzieła, są de facto działaniem BOŻYM podejmowanym dla dobra człowieka i… we współpracy z człowiekiem.

 

Wczorajszy numer „Gościa Niedzielnego” przytacza relację z krakowskiej sesji Strumienie Wody Żywej (coroczne spotkania odnowy życia duchowego). W tym roku gościem spotkań był ks. John Baptist Bashobora, diecezjalny koordynator Odnowy Charyzmatycznej w diecezji Mbarara w Ugandzie. Jak donosi najpopularniejszy tygodnik katolicki „w tym dniu Jezus przeszedł przez pękający w szwach krakowski kościół augustianów. Znikały nowotwory, martwe oczy odzyskiwały blask, a zniewoleni nałogami ludzie podnosili ręce, ocierając łzy szczęścia (...) Za każdym razem, gdy (ksiądz) wypowiadał słowo poznania, konkretni ludzie wstawali i na oczach wszystkich dawali świadectwo uzdrowienia. W kościele cisza jak makiem zasiał. Jezus dotykał każdej osoby, która jest w świątyni - mówi. W tej chwili uzdrawia osoby pogrążone w depresji. Jest tu kobieta, która ma przy sobie mnóstwo antydepresyjnych lekarstw. Możesz je wyciągnąć z torebki. Jesteś zdrowa! (brawa). Jest tu chłopak, którego 10 dni temu przyjaciele poczęstowali narkotykami. Masz z tego powodu koszmarne wyrzuty sumienia. Pan mówi, że narkotyki nie będą miały na ciebie wpływu, a ci, którzy ci je dali, też będą uwolnieni (brawa). Bóg dotyka tych, którzy mają ogromne bóle głowy. Jest tu kobieta, która bierze bardzo dużo lekarstw. Z tyłu głowy ma narośl. Lekarze bali się ją zoperować. Ma 41 lat. Ma zniekształconą głowę. Pan cię uzdrawia. Podnieś rękę, daj świadectwo wszystkim (brawa). Pan dotyka oczu” (Marcin Jakimowicz, Wielka moc, Gość Niedzielny z dnia 3.08.2008r.).

 

Czy te wszystkie uzdrowienia były dziełem ks. Johna Baptist’y Bashobora?

 

Nie! „To dar Ducha Świętego. Kapłan, którym Jezus posłużył się w czasie krakowskiej sesji Strumienie Wody Żywej, nazywa się Bashobora. Ale równie dobrze mógł nazywać się Jan Kowalski. To nie on uzdrawiał. Nie jest ważne, czy modli się irlandzka zakonnica Briege McKenna, pełen żaru o. Ricardo Araganaz czy francuski lekarz Philippe Madre. To nie są uzdrowiciele. Nie serwują żadnych szamańskich sztuczek. Nie wabią jak Kaszpirowski i inni bioenergoterapeuci. Głoszą Jezusa, a Bóg potwierdza tę naukę znakami. Wszelkie wątpliwości rozwiało pierwsze czytanie: „Przechowujemy zaś ten skarb w naczyniach glinianych, aby z Boga była owa przeogromna moc, a nie z nas” (Marcin Jakimowicz, Wielka moc, Gość Niedzielny z dnia 3.08.2008r.).

 

Patrzę na dzisiejszą Ewangelię i na relację „Gościa Niedzielnego” z Krakowa, wydaje mi się, że są one bardzo bliskie. Nawet zanotowane przez ewangelistę polecenie Jezusa: „Wy dajcie im jeść!”, staje się w świetle opisanych przykładów bardzo zrozumiałe.

 

To nie apostołowie, nie wspaniali świadkowie Jezusa żyjący współcześnie, pomagają innym swoją mocą i poprzez swoje rozwiązania. Sprawcą znaków i cudów zawsze jest sam Jezus, który jednak bardzo często zaprasza człowieka do współpracy z Nim w tym dziele łaski.