Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Biblia

BIBLIA

Wokół cudu uzdrowienia

Adam Dylus /Jezus.com.pl

 

„Pewien człowiek zbliżył się do Jezusa i padając przed Nim na kolana, prosił: Panie, zlituj się nad moim synem! Jest epileptykiem i bardzo cierpi; bo często wpada w ogień, a często w wodę. Przyprowadziłem go do Twoich uczniów, lecz nie mogli go uzdrowić. Na to Jezus odrzekł: O, plemię niewierne i przewrotne! Jak długo jeszcze mam być z wami; jak długo mam was cierpieć? Przyprowadźcie Mi go tutaj! Jezus rozkazał mu surowo, i zły duch opuścił go. Od owej pory chłopiec odzyskał zdrowie. Wtedy uczniowie zbliżyli się do Jezusa na osobności i pytali: Dlaczego my nie mogliśmy go wypędzić? On zaś im rzekł: Z powodu małej wiary waszej. Bo zaprawdę, powiadam wam: Jeśli będziecie mieć wiarę jak ziarnko gorczycy, powiecie tej górze: Przesuń się stąd tam!, a przesunie się. I nic niemożliwego nie będzie dla was” (Mt 17,14-20)

 

Jeden z moich znajomych, słysząc o spustoszeniach jakie wyrządziły niedawne gwałtowne zjawiska atmosferyczne szczególnie na Dolnym Śląsku stwierdził, że nasze czasy charakteryzują się zupełnie nienormalnym klimatem. Słońce świeci tak, jakby chciało spalić człowieka, a jak już pojawia się deszcz, spada on na ziemię z taką intensywnością (czasami w formie gradowych kul), jakby chciał zabić...

 

Wydaje mi się, że to porównanie bardzo dobrze koresponduje z sytuacją chłopca przyprowadzonego przed oblicze Jezusa. Niezależnie od tego, czy wpadał w ogień, czy w wodę, oba te żywioły na pewno nie wróżyły dla niego nic dobrego. Być może tylko dzięki interwencjom kochającego go ojca ani ogień, ani woda nie stały się przyczyną śmierci jego syna.

 

O ile jednak w naszym popularnym, polskim powiedzeniu niemożliwe jest pogodzenie ognia i wody, dzisiejsza Ewangelia pisze o Kimś, komu się to udało.

 

Nie odbyło się to jednak poprzez promocję jednej czy drugiej siły. Nie było też żadnych rozmów i debat na temat pogodzenia żywiołów. Jezus Chrystus, jako Bóg prawdziwy, objawił się nie tyle w gwałtownej wichurze rozwalającej góry i druzgocącej skały. Nie tyle w trzęsieniu ziemi. Nie tyle wreszcie w ogniu, lecz raczej w szmerze łagodnego powiewu (por. 1 Krl 19,11-12). W opisanym fragmencie nasz Mistrz, jako Pan i władca nie tylko wszystkich żywiołów, ale także Zwierzchności i Władz, które próbowały poprzez ogień i wodę zgubić młodego człowieka, jednym słowem wyzwolił chłopca od obu żywiołów i przywrócił „normalnemu życiu”.

 

Jeśli jednak dokładniej spojrzymy na tekst ewangeliczny, może się okazać, że Pan Jezus nie tylko uwolnił opętanego z władzy złego ducha. Niejako przy tej okazji dokonał jeszcze co najmniej dwóch innych uzdrowień. Wydaje się bowiem, że wyzwalając chłopca z wpływów demonicznych, przywrócił również sens życia jego ojcu, który wcześniej przeżywał liczne katusze nie tylko z powodu ataków, jakie od czasu do czasu nawiedzały jego syna, ale może przede wszystkim z powodu beznadziei jaka mu towarzyszyła, podczas daremnych poszukiwań kogoś, kto mógł by uwolnić jego syna spod władzy złego ducha.

 

Wydaje mi się również, że cud uwolnienia, był ważny także dla uczniów Jezusa, którzy nie mieli tyle wiary, aby modlić się o chłopca. Jezusowe porównanie mocy wiary do ziarenka gorczycznego, mogło się stać z jednej strony poważnym zarzutem wobec uczniów, ale również wyraźną zachętą do takiej postawy, która zakłada nie tyle osiągnięcie jakiegoś poziomu własnej doskonałości, ile zawierzenie konkretnej sprawy Temu, który może wszystkiego dokonać.

 

Jest to również wyzwanie i zachęta dla każdego z nas. Jezus chce, aby nasza wiara była rozwijana. Dlatego też codziennie powinniśmy się ćwiczyć w jej praktykowaniu. Być może najpierw będzie to nauka najprostszych gestów zawierzenia, by w przyszłości przejść do praktykowania takiej modlitwy, które nie tyle góry przenosi, ile potrafi zmienić smutną rzeczywistość życia naszych bliźnich i wnieść w ich codzienność nową nadzieję i pokój.