Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Biblia

BIBLIA

W oczekiwaniu

Adam Dylus /Jezus.com.pl

 

„Jezus powiedział do swoich uczniów: Uważajcie, czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy czas ten nadejdzie. Bo rzecz ma się podobnie jak z człowiekiem, który udał się w podróż. Zostawił swój dom, powierzył swoim sługom staranie o wszystko, każdemu wyznaczył zajęcie, a odźwiernemu przykazał, żeby czuwał. Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie: z wieczora czy o północy, czy o pianiu kogutów, czy rankiem. By niespodzianie przyszedłszy, nie zastał was śpiących. Lecz co wam mówię, mówię wszystkim: Czuwajcie!” (Mk 13,33-37)

 

Czytając dzisiejszy fragment ewangeliczny, w szczególny sposób zauważam, że został on spięty jakby klamrą jednym, lecz jakże istotnym słowem: CZUWAJCIE!

 

Kiedy większość Kościołów chrześcijańskich (w szczególności, tych, które należą do nurtu historycznego) rozpoczyna specyficzny okres Adwentu, być może, po raz kolejny wypada zapytać, o jakie czuwanie chodzi Jezusowi. Nie można przecież oczekiwać na wydarzenie, które nastąpiło już dwa tysiące lat temu. A może chodzi o czuwanie przed tegoroczną Nocą Bożego Narodzenia (albo wigilijnym posiłkiem, pasterką, spotkaniem z rodziną itp.)?...

 

Przed chwilą przeczytany fragment ewangeliczny (a także nasze doświadczenie życiowe) pokazują, że każde czuwanie jest skierowane ku jakiejś rzeczywistości, która ma dopiero nastąpić. Najbardziej zaś czeka się na doniosłe, ważne wydarzenia, które w szczególny sposób wywierają wpływ nie tylko na życie poszczególnych osób, ale na całe społeczeństwa. Dlatego też wydaje się, że szczególny czas adwentowy, a przede wszystkim całe nasze życie, powinno być skierowane na najważniejsze wydarzenie w historii ludzkości: powtórne przyjście Pana.

 

Nie mam zamiaru być tutaj jakimś fałszywym prorokiem próbującym wskazać konkretną datę tego dnia (tym bardziej, że „o dniu owym i godzinie nikt nie wie, nawet aniołowie niebiescy, tylko sam Ojciec” - Mt 24,36), niewątpliwie jednak należy się zgodzić co do dwóch przesłanek dotyczących powtórnego przyjścia Pana:

 

1. Wiele znaków zapowiadających ten dzień, zgodnie ze słowami Pisma Świętego (a więc wojny, trzęsienia ziemi, inne klęski), możemy zaobserwować już teraz,

 

2. (niezależnie od powyższego) od momentu ogłoszenia przez Jezusa powrotu na ziemię, „zegar został uruchomiony” i każdy dzień, godzina i sekunda przybliża nas do tej rzeczywistości.

 

Czy jednak opisane wyżej okoliczności mogą spowodować u chrześcijan niepewność, strach, zamieszanie? Wydaje mi się, że u ludzi wierzących jest wręcz przeciwnie. Tęsknota za pełnią życia, która, paradoksalnie, nastąpi dopiero po naszej śmierci lub po powrocie Pana, tęsknota za oglądaniem Go twarzą w twarz („teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz” - 1 Kor 13,12), tęsknota za poznaniem Pana takim, jaki naprawdę jest („teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany” - 1 Kor 13,12), wzbudza w naszych sercach nieustanne pragnienie „przyspieszenia” tego dnia. I choć każdy z nas pragnie odejść i być z Chrystusem, bo to o wiele lepsze (por. Flp 1,23), to jednak trwamy w doczesności ze względu na różne „obowiązki” wynikające z naszego powołania.

 

W tym oczekiwaniu bowiem nie ma miejsca na nudę. Przeciwnie, jak czytamy w dzisiejszym fragmencie ewangelicznym, Pan powierzył każdemu z nas konkretne zajęcia. Nie są to jakieś nieokreślone obowiązki, lub prace dotyczące tylko niektórych chrześcijan. Dzisiejsza Ewangelia mówi o tym, że Pan „KAŻDEMU wyznaczył zajęcie, a odźwiernemu przykazał, żeby czuwał”. W ten sposób nasz Mistrz, włącza nas w dzieło współpracy z Jego łaską. Choć bowiem „zostawił swój dom”, jednak w rzeczywistości go nie zaniedbał. Chce się jednak troszczyć o niego również poprzez nasze słowa i naszą posługę.

 

Mam nadzieję, że w naszym czuwaniu nie zaśniemy, nie znudzimy się, a w naszych codziennych zajęciach nie popadniemy w jakąś rutynę.

 

Jeśli jednak w jakiś sposób jesteśmy „osłabieni” przeciągającym się oczekiwaniem na powrót Pana, być może jest to znakiem, aby z jeszcze większą siłą, wraz z całym Kościołem, szczególnie chyba w czasie adwentowym wołać: Maranatha! Przyjdź Panie Jezu!!! (por. Ap 22,20).