Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Biblia

BIBLIA

W obronie Maryi

Adam Dylus /Jezus.com.pl

 

„Gdy Jezus przemawiał do tłumów, oto Jego Matka i bracia stanęli na dworze i chcieli z Nim mówić. Ktoś rzekł do Niego: Oto Twoja Matka i Twoi bracia stoją na dworze i chcą mówić z Tobą. Lecz On odpowiedział temu, który Mu to oznajmił: Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi? I wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom, rzekł: Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką” (Mt 12,46-50)

 

Ciekawe, że wszyscy ewangeliści synoptyczni (Mateusz, Marek i Łukasz), z bardzo wielką dokładnością odnotowują historię, która rozegrała się przed zatłoczonym domem, w którym przemawiał Jezus.

 

Trzeba przyznać, że scena ta wywołuje kilka kontrowersji.

 

Po pierwsze, różne tradycje kościele różnią się w ocenie sformułowania „bracia Jezusa”. Tradycja rzymskokatolicka zakładająca w swojej doktrynie, że Maryja była „zawsze dziewicą”, skłania się ku odczytywaniu słowa „bracia” Jezusa, w szerszym kontekście (co oczywiście znajduje swoje umocowanie między innymi w słownictwie starożytnego Wschodu, które nie używało różnych określeń dla braci i kuzynów). Z kolei tradycje protestanckie, zakładają, że Maryja po dziewiczym poczęciu Jezusa z Ducha Świętego urodziła swojego Pierworodnego Syna, ale nie uchylając się od współżycia małżeńskiego miała z Józefem jeszcze kilkoro dzieci (które w takim razie byłyby „przyrodnimi” braćmi i siostrami Jezusa).

 

Druga „kontrowersja”, wynikająca niestety wyłącznie z niewłaściwego odczytywania tekstu biblijnego, dotyczy roli Maryi. Niektórzy czytelnicy, wyrywając przytoczony dzisiaj fragment ewangeliczny z kontekstu i podkreślając szczególnie „surowe słowa” skierowane przez Jezusa pod adresem Matki, dopatrują się w tym fakcie pomniejszenia jej roli, a nawet jej... odrzucenia.

 

O ile jednak nie chciałbym podejmować dyskusji z poglądami katolików i protestantów na temat „braci Jezusa”, o tyle z chęcią podjąłbym się debaty z każdym, kto twierdziłby, że Jezus odrzucił swoją Matkę i braci, a w ich miejsce wybrał tych, którzy pełnią wolę Ojca, który jest w niebie. Każdy bowiem, kto ośmieliłby się postawić taką tezę wykazuje się przede wszystkim... nieznajomością Słowa Bożego.

 

Któż bowiem ośmieliłby się zanegować rolę Maryi w Bożym, zbawczym planie?

 

Przecież to właśnie Ona zgodziła się pełnić wolę Ojca niebieskiego wyrażając to w jasnych słowach: „Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa” (Łk 1,38). Odpowiadając w ten sposób Maryja udowodniła, że nie tylko znała Boże słowo, ale też doskonale podporządkowała Ojcu niebieskiemu całe swoje życie, aby pełnić Jego wolę.

 

W dodatku, niezależnie od okoliczności życiowych i różnych pytań, nigdy nie odrzuciła swojego Syna, nie kwestionowała Bożej woli, lecz z pokorą „zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu” (Łk 2,19).

 

To właśnie Ona przez wszystkie lata życia Jezusa towarzyszyła Mu prawie nieustannie, niezależnie, czy dotyczyło to tylko domowych spraw w Nazarecie, czy Jego publicznej misji zakończonej okrutną męką na krzyżu. Ona też była jednym z pierwszych świadków Jego zmartwychwstania i towarzyszyła Apostołom w modlitwie podczas Zesłania Ducha Świętego.

 

Wydaje się więc, że, komu jak komu, ale przede wszystkim Maryi można przypisać wielką mądrość życiową polegającą na zbudowaniu domu na mocnym i prawidłowym fundamencie. Jednorodzony Syn Ojca Przedwiecznego przypomina, że „każdy, kto słucha Jego słów i wypełnia je, może być porównany z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony” (por. Mt 7,24-25).

 

Taką osobą, słuchającą i wypełniającą wolę Bożą, niewątpliwie była Maryja...

 

Ale też do takiej godności mogą aspirować wszyscy Ci, którzy podobnie jak Ona, słuchają słowa Bożego i zachowują je.

 

Czy wśród nich znajdziemy się również i my?