Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Biblia

BIBLIA

Wigilijnie nie na temat...

Adam Dylus /Jezus.com.pl

 

„Zachariasza ojciec Jana został napełniony Duchem Świętym i prorokował, mówiąc: Niech będzie uwielbiony Pan, Bóg Izrael, że nawiedził lud swój i wyzwolił go, i moc zbawczą nam wzbudził w domu sługi swego, Dawida: jak zapowiedział to z dawien dawna przez usta swych świętych proroków, że nas wybawi od nieprzyjaciół i z ręki wszystkich, którzy nas nienawidzą; że miłosierdzie okaże ojcom naszym i wspomni na swoje święte Przymierze na przysięgę, którą złożył ojcu naszemu, Abrahamowi, że nam użyczy tego, iż z mocy nieprzyjaciół wyrwani bez lęku służyć Mu będziemy w pobożności i sprawiedliwości przed Nim po wszystkie dni nasze. A i ty, dziecię, prorokiem Najwyższego zwać się będziesz, bo pójdziesz przed Panem torując Mu drogi; Jego ludowi dasz poznać zbawienie [co się dokona] przez odpuszczenie mu grzechów, dzięki litości serdecznej Boga naszego. Przez nią z wysoka Wschodzące Słońce nas nawiedzi, by zajaśnieć tym, o w mroku i cieniu śmierci mieszkają, aby nasze kroki zwrócić na drogę pokoju” (Łk 1,67-79)

 

Nareszcie Wigilia!!!

 

To ten szczególny dzień, na który wielu z nas czeka przez cały rok... Ludzie spieszą z pracy do domów, trwają ostatnie przygotowania do wieczerzy, pod przyozdobionymi pięknie choinkami dzieci (i nie tylko) szukają prezentów.

 

Zanim jednak zaczniemy wieczorne świętowanie, być może warto zastanowić się nad tym, co właściwie świętujemy i dlaczego właśnie teraz?

 

Od wielu lat różne media bombardują nas wiadomościami, że zgodnie z naukowymi obliczeniami i innymi dowodami historycznymi, Boże Narodzenie na pewno nie przypadało w dniu 25 grudnia. Jak doniósł ostatnio „Daily Telegraph”, naukowcy na podstawie obliczeń komputerowych doszli do wniosku, że jasny obiekt astronomiczny (nazywany później Gwiazdą Betlejemską), pokazał się na niebie nad Betlejem 17 czerwca. Według badaczy Gwiazda Betlejemska była najprawdopodobniej koniunkcją planet Wenus i Jowisz, które był tak blisko siebie, że nagle rozbłysły niespotykanie jasnym światłem. Australijski astronom Dave Renke przy pomocy kompleksowego oprogramowania komputerowego określił dokładne położenie wszystkich ciał niebieskich 2 tys. lat temu, widziane z perspektywy Ziemi Świętej. Symulacja pokazała spektakularne zdarzenie astronomiczne w okolicy narodzin Chrystusa. Według Reneke’a mędrcy najprawdopodobniej zinterpretowali to jako wyczekiwany znak i podążyli za „gwiazdą” do miejsca narodzin dzieciątka Jezus (za stroną www.wprost.pl).

 

Moi katecheci, a nawet niektórzy wykładowcy teologii przekonywali mnie z kolei, że data świąt Bożego Narodzenia, była wybrana nieprzypadkowo, jako zastąpienie, niejako „ochrzczenie” pogańskich obchodów związanych z najkrótszym dniem w roku, od którego światła miało codziennie przybywać. Uzasadnieniem biblijnym tej teorii, były słynne słowa Jana Chrzciciela: „Potrzeba, by On wzrastał, a ja się umniejszał” (J 3,30), odnoszone oczywiście do zjawisk astronomicznych, jako, że rzeczywiście od dnia 25 grudnia słońce znacznie wydłużało swoją aktywność, a noc wyraźnie ulegała skróceniu (aż do dnia 24 czerwca - czyli uroczystości Narodzenia św. Jana Chrzciciela)

 

Wydaje mi się, jednak, że najlepsze wyjaśnienie istoty Świąt Bożego Narodzenia, związane jest nie tyle z powrotem do greckiej filozofii i pogańskich (nawet „ochrzczonych”) praktyk, lecz zwróceniem uwagi na kalendarz żydowski, który w tych dniach (od 25 dnia miesiąca Kislew do 3 dnia miesiąca Tewet) przypomina o święcie Chanuka - Święcie Poświęcenia Świątyni (zwanym też inaczej Świętem Świateł).

 

W tym to czasie w żydowskich rodzinach wspomina się niesamowite wydarzenia z drugiego wieku przed naszą erą, kiedy to król grecki Antioch Epifanes (epifanes w języku greckim znaczy dokładnie „bóg objawiony”), chciał zniszczyć tożsamość i wiarę żydowską, poprzez zaprowadzenie na całym podbitym terytorium ówczesnej Ziemi Świętej, zwyczajów greckich. W tym celu wprowadził do świątyni jerozolimskiej posąg Zeusa i nakazał Żydom składnie ofiar z nieczystych zwierząt. Większość Żydów sprzeciwiła się woli króla, a w powstaniu dowodzonym przez Judę Machabeusza, Bóg dopomógł powstańcom w osiągnięciu zwycięstwa z wielokrotnie liczniejszą i lepiej wyszkoloną armią grecką.

 

Po zdobyciu Jerozolimy, usunięto ze świątyni posąg Zeusa, przywrócono i poświęcono ołtarz dla składania całopalnych ofiar, zapalono także świecznik świątynny, mimo, że oliwy było w nim tylko na jeden dzień. Bóg sprawił jednak cud - świecznik płonął przez osiem dni, tj. przez czas potrzeby do uzyskania nowej, czystej oliwy. Na pamiątkę tego wydarzenia dzisiejszy świecznik chanukowy ma osiem ramion (odpowiadających ilości dni, w czasie których palił się świecznik świątyni jerozolimskiej), oraz specjalne dziewiąte ramię, tzw. szamasz - sługę światła, od którego zapala się codziennie jedną świecę.

 

Patrząc na tę historię i obyczaje towarzyszące świętu Chanuka wydaje mi się, że dopiero Objawienie Boga, który przyszedł na ten świat w osobie Jezusa Chrystusa, pozwala nam zgłębić całą prawdę tych świąt. My wiemy że to Mesjasz wyzwala nas z niewoli. My wiemy, że to On jest prawdziwą światłością świata, to On przyszedł jako sługa. „To nie światło Chanuki odnawia świat, ale Ten, którego Bóg ożywił z martwych i uczynił swoim niegasnącym światłem. Nie światło betlejemskiej gwiazdy rozjaśniło mrok, ale Ten, który przyszedł ożywić narody i stać się chwałą ludu izraelskiego” (Przeszłość i przyszłość w świętach biblijnych, Kazimierz Barczuk w wywiadzie dla Estery Wieji, Wydawnictwo Koinonia, Ustroń 2008).

 

Jak zauważyłaś (eś) Droga Czytelniczko, Drogi Czytelniku, nie odwołuję się dzisiaj bezpośrednio do przytoczonego na wstępie fragmentu Ewangelii. Wydaje mi się jednak, że naświetlenie chanukowych obyczajów w perspektywie przeżywania Święta Narodzenia Pana naszego Jezusa Chrystusa, w pewien sposób pomaga nam zrozumieć hymn dziękczynny wyśpiewany przez Zachariasza. Ojciec Jana Chrzciciela, w Duchu Świętym wiedział doskonale, że jego syn jest spełnieniem obietnicy danej przodkom. On wiedział, że Jan będzie miał szczególną misję „torowania dróg dla Pana i objawiania zbawienia [co się dokona] przez odpuszczenie grzechów, dzięki litości serdecznej Boga...

 

Jednak dopiero po nim przyjdzie prawdziwy Sługa światła - z wysoka Wschodzące Słońce, by zajaśnieć tym, o w mroku i cieniu śmierci mieszkają, aby ich kroki zwrócić na drogę pokoju...