


Adam Dylus /Jezus.com.pl
„Po sześciu dniach Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam przemienił się wobec nich. Jego odzienie stało się lśniąco białe tak, jak żaden folusznik na ziemi wybielić nie zdoła. I ukazał się im Eliasz z Mojżeszem, którzy rozmawiali z Jezusem. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy; postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza. Nie wiedział bowiem, co należy mówić, tak byli przestraszeni. I zjawił się obłok, osłaniający ich, a z obłoku odezwał się głos: To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie. I zaraz potem, gdy się rozejrzeli, nikogo już nie widzieli przy sobie, tylko samego Jezusa. A gdy schodzili z góry, przykazał im, aby nikomu nie rozpowiadali o tym, co widzieli, zanim Syn Człowieczy nie powstanie z martwych. Zachowali to polecenie, rozprawiając tylko między sobą, co znaczy powstać z martwych. I pytali Go: Czemu uczeni w Piśmie twierdzą, że wpierw musi przyjść Eliasz? Rzekł im w odpowiedzi: Istotnie, Eliasz przyjdzie najpierw i naprawi wszystko. Ale jak jest napisane o Synu Człowieczym? Ma On wiele cierpieć i być wzgardzonym. Otóż mówię wam: Eliasz już przyszedł i uczynili mu tak, jak chcieli, jak o nim jest napisane” (Mk 9,2-13)
Nie mogę się powstrzymać, aby w dniu dzisiejszym, zanim pochylimy się nad rozważaniem tekstu ewangelicznego, nie przytoczyć fragmentu pierwszego czytania. Autor Listu do Hebrajczyków przypomina w nim, że „wiara zaś jest poręką tych dóbr, których się spodziewamy, dowodem tych rzeczywistości, których nie widzimy. Dzięki niej to przodkowie otrzymali świadectwo. Przez wiarę poznajemy, że słowem Boga światy zostały tak stworzone, iż to, co widzimy, powstało nie z rzeczy widzialnych. Przez wiarę Abel złożył Bogu ofiarę cenniejszą od Kaina, za co otrzymał świadectwo, iż jest sprawiedliwy. Bóg bowiem zaświadczył o jego darach, toteż choć umarł, przez nią jeszcze mówi. Przez wiarę Henoch został przeniesiony, aby nie oglądał śmierci. I nie znaleziono go, ponieważ Bóg go zabrał. Przed zabraniem bowiem otrzymał świadectwo, iż podobał się Bogu. Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu. Przystępujący bowiem do Boga musi uwierzyć, że [Bóg] jest i że wynagradza tych, którzy Go szukają. Przez wiarę Noe został pouczony cudownie o tym, czego jeszcze nie można było ujrzeć, i pełen bojaźni zbudował arkę, aby zbawić swą rodzinę. Przez wiarę też potępił świat i stał się dziedzicem sprawiedliwości, którą otrzymuje się przez wiarę” (Hbr 11,1-7)
Wydaje mi się, że nie mogło chyba być lepszego komentarza do dzisiejszej Ewangelii niż słowa przytoczonego wyżej fragmentu. Kiedy bowiem oglądamy scenę rozgrywającą się na Górze Przemienienia, widzimy w niej jakby skrystalizowanie obietnic Bożych dawanych przez wieki patriarchom i prorokom. One nie idą w zapomnienie. Nie przemijają wraz ze śmiercią tego czy innego człowieka. Tak jak przy Jezusie pojawiają się Mojżesz i Eliasz, przypominając, że „Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych” (Mt 22,32; Mk 12,27; Łk 20,38), tak i obietnice Boże nie przemijają wraz z upływem wieków, ale zawsze się wypełniają w życiu wierzących.
Wydaje się, że wiara Mojżesza, Eliasza, Abla, Henocha czy Noego, jest w pewien sposób nagrodzona. Nagrodą dla nich wszystkich jest Osoba Jezusa Chrystusa - wypełnienie niesamowitych obietnic i zapowiedzi.
Co więcej, dzięki dzisiejszemu opisowi ewangelicznemu możemy zobaczyć wiarę nie jako rzeczywistość niemierzalną czy ulotną. Wydarzenia na Górze Przemienienia przypominają, że wiara nie jest jedynie jakimś filozoficznym stwierdzeniem. Okazuje się bowiem, że wiara może być rzeczywistością bardziej realną od wszystkiego co oglądamy wokół siebie.
Nie tak dawno mój przyjaciel prowadzący od wielu lat fundację humanitarną w szczególny sposób pomagającą Żydom (i niosącą przez to świadectwo miłości Bożej dla Ludu Przymierza), opowiadał mi o żydowskim sposobie pojmowania wiary. Okazuje się bowiem, że w języku hebrajskim słowo „wiara” ma swój źródłosłów w czynności wbijania (mocowania) w ziemi kołka podtrzymującego linki napinające namiot.
Być może często brakuje nam takiego właśnie sposobu rozumienia wiary: jako podstawowej wartości stabilizującej życie i rzeczywistości bardziej realnej od jakiejkolwiek innej.
Jeśli czasami mamy wrażenie ulotności i niestabilności naszej wiary, warto jest wybrać się z Jezusem na Górę Przemienia i dokładnie przyjrzeć się wszystkim okolicznościom tego cudownego zdarzenia, którego świadkami byli Piotr, Jakub i Jan. Może niekonieczne wtedy będzie rozbijanie rzech namiotów, dla Jezusa, Mojżesza i Eliasza. Może wystarczy raczej rozbić tylko jeden namiot - własnego życia, ale mocno ustabilizowanego mocą wiary...