


Adam Dylus /Jezus.com.pl
„Jezus mówił ludowi: Czy po to wnosi się światło, by je postawić pod korcem lub pod łóżkiem? Czy nie po to, aby je postawić na świeczniku? Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało wyjść na jaw. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha. I mówił im: Uważajcie na to, czego słuchacie. Taką samą miarą, jaką wy mierzycie, odmierzą wam i jeszcze wam dołożą. Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, pozbawią go i tego, co ma” (Mk 4,21-25)
Wydaje mi się, że współczesna kultura humanistyczna, w centrum stawia prawa i przywileje jakie powinien mieć każdy człowiek. Ta idea jest zapewne szczytna, choć pewne wątpliwości może budzić pytanie: jak te prawa realizować, skoro czasami, dwoje ludzi ma zupełnie rozbieżne oczekiwania i zapatrywania na konkretną sprawę?
Co więcej, współczesne czasy, poprzez różnego typu publikatory stawiają nam za przykład do naśladowania różne osoby, dążące czasami do celu „po trupach”, budujące swoją karierę i pozycję społeczną nie zawsze w uczciwy sposób, korzystające w tym celu z różnych trików marketingowych, o jakich nam się nawet nie śniło. Przykładem mogą być tutaj politycy różnych partii i ugrupowań, którzy w czasie kampanii przedwyborczych nie wahają się sięgać po pomoc specjalistów zajmujących się tworzeniem odpowiedniego wizerunku medialnego (począwszy od nauki odpowiedniego stawiania kroków, nauki gestów, mimiki twarzy, odpowiedniego wysławiania się, a skończywszy na doborze odpowiedniego krawata czy wykonywaniu zdjęć na odpowiednim tle).
W perspektywie dzisiejszej Ewangelii chciałbym jednak zapytać, czy przypadkiem te wszystkie rzeczywistości, które sączą się do naszych oczu i uszu z radia, telewizji, Internetu i reklam, nie budują w nas zupełnie mylnych, nieprawdziwych systemów wartości, przekreślających nasze dotychczasowe zasady chrześcijańskie? Czy przypadkiem nie jest tak, że słuchając o karierze tej czy innej osoby, nie zaczynamy oceniać naszych znajomych (i siebie) pod kątem sukcesów mierzonych jedynie poprzez wymierne i widoczne wartości: odpowiednie samochody, zasobność konta w banku, wielkość mieszkania itp.? Czy w naszym życie nie bywa tak, że zaczynamy stosować miarę współczesnych priorytetów, stosowanych coraz częściej na przykład w naszych firmach?
Boję się jednak, że stosowanie takich wzorców może negatywnie odbić się na kondycji każdego współczesnego człowieka. Boję się także, że całe społeczeństwo również pójdzie w niewłaściwym kierunku, żyjąc według wartości, jakie noszą w sobie poszczególni ludzie. Martwię się o to, że zaczynając mierzyć innych według takich a nie innych standardów, taką a nie inną miarą, sami będziemy potem doświadczać osądów bazujących na stereotypach i wzorcach lansowanych przez świat.
W takich sytuacjach może przypomnimy sobie Jezusowe pouczenie z dzisiejszej Ewangelii: taką samą miarą, jaką wy mierzycie, odmierzą wam...
Być może więc należałoby zwrócić dzisiaj większą uwagę nie tyle na wartości społeczne związane z modą, filozofią, polityką, biznesem, czy rozrywką, lecz na wartości wyższe, o które oparto naszą kulturę. Być może należałoby wydobyć wreszcie spod łóżka światło Jezusa Chrystusa i postawić je na właściwym dla niego miejscu - na świeczniku, by oświecało drogę dla tych, którzy w ciemnościach mogą się pogubić i porozbijać sobie głowy wśród ciemności i nieznanych dróg.
Wydaje mi się, że dopiero świetle Nauczyciela z Nazaretu, wychodzi na jaw to, co jest ukryte. Wydaje mi się, że w tym świetle można zobaczyć pułapki, które Szatan przygotował na każdego z nas. Co więcej, dzięki temu światłu wychodzi na jaw to, co było zakryte dla oczu człowieka. W tym więc Świetle szatan wraz z całą swoją potęgą, jest obnażony i ukazany takim jakim naprawdę jest.
Kiedy więc czytam dzisiejszą Ewangelię, chcę się przede wszystkim modlić o to, abym każdego dnia zbliżał się do Tego, który jest światłością świata. Modlę się też o to, abym dzięki Niemu i ja stawał się światłem dla innych. Proszę Pana, aby pomógł mi być coraz bardziej wrażliwym na Jego słowo i prowadzenie.