Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Biblia

BIBLIA

Ty jesteś słaby i niegodny?...

Adam Dylus /Jezus.com.pl

 

„W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić” (Mt 11,25-27)

 

Dzisiejsze czytania biblijne są chyba specjalnie dedykowane tym, którzy czują się zbyt zakompleksieni: niegodni, słabi, grzeszni, niedoskonali, aby uczestniczyć w dziele przepowiadania Dobrej Nowiny. Przytoczony dzisiaj fragment z Księgi Wyjścia przypomina o powołaniu Mojżesza: „Gdy Mojżesz pasał owce swego teścia, Jetry, kapłana Madianitów, zaprowadził pewnego razu owce w głąb pustyni i przyszedł do góry Bożej Horeb. Wtedy ukazał mu się Anioł Pański w płomieniu ognia, ze środka krzewu. Mojżesz widział, jak krzew płonął ogniem, a nie spłonął od niego. Wtedy Mojżesz powiedział do siebie: Podejdę, żeby się przyjrzeć temu niezwykłemu zjawisku. Dlaczego krzew się nie spala? Gdy zaś Pan ujrzał, że Mojżesz podchodził, żeby się przyjrzeć, zawołał Bóg do niego ze środka krzewu: Mojżeszu, Mojżeszu! On zaś odpowiedział: Oto jestem. Rzekł mu Bóg: Nie zbliżaj się tu! Zdejm sandały z nóg, gdyż miejsce, na którym stoisz, jest ziemią świętą. Powiedział jeszcze Pan: Jestem Bogiem ojca twego, Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba. Mojżesz zasłonił twarz, bał się bowiem zwrócić oczy na Boga. Teraz oto doszło wołanie Izraelitów do Mnie, bo też naocznie przekonałem się o cierpieniach, jakie im zadają Egipcjanie. Idź przeto teraz, oto posyłam cię do faraona, i wyprowadź mój lud, Izraelitów, z Egiptu. A Mojżesz odrzekł Bogu: Kimże jestem, bym miał iść do faraona i wyprowadzić Izraelitów z Egiptu? A On powiedział: Ja będę z tobą. Znakiem zaś dla ciebie, że Ja cię posłałem, będzie to, że po wyprowadzeniu tego ludu z Egiptu oddacie cześć Bogu na tej górze” (Wj 3,1-6.9-12)

 

Można jednak powiedzieć, że powołanie Mojżesza (który sam twierdził, że nie jest kimś specjalnie ważnym), nie było wyjątkiem. Gdyby spojrzeć na całą historię biblijną (ale też na ostatnie dwadzieścia wieków po narodzeniu Chrystusa), można by znaleźć wielu ludzi, którzy (wydawałoby się) nie byli w jakiś szczególny sposób predestynowani do tego, aby odegrać znaczącą rolę w Bożym planie zbawienia.

 

Wśród nich można wymienić przede wszystkim samego „ojca wiary” - Abrahama, który przecież był tylko pasterzem, naczelnikiem jednego z wielu plemion koczowniczych przemierzających drogi i bezdroża ówczesnego starożytnego Bliskiego Wschodu, czy późniejszego króla Dawida, który (jak o tym mówi Pierwsza Księga Samuela – 1 Sm 16,10-11) nie został przez własnego ojca, Jessego zaproszony na ucztę wydaną dla proroka Samuela, ponieważ był najmniejszy spośród pozostałych braci i pasał owce...

 

Również wśród pierwszych uczniów Jezusa na próżno szukać uczonych i mędrców. Część z nich była przecież prostymi i niewykształconymi ludźmi, zajmującymi się na co dzień rybołówstwem, a „rzymski kolaborant” Mateusz został powołany z komory celnej. Na przykładzie tych osób widać wyraźnie, że „Ojciec Niebieski zakrył swój odwieczny plan zbawienia przed mądrymi i roztropnymi, a objawił go prostaczkom”.

 

Dlatego też w momencie, kiedy pod pozorem braku odpowiedniego przygotowania i dostatecznej godności do głoszenia Ewangelii, próbujemy wymigać się od tego obowiązku, warto przyjrzeć się naprawdę naszemu powołaniu. Okaże się bowiem, że wśród nas jest „niewielu mędrców według oceny ludzkiej, niewielu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych. Ale: Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć; i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to co jest, unicestwić, tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga” (por. 1 Kor 1,26-29).

 

O godności głosicieli nie świadczą bowiem specjalne zdolności czy przygotowanie intelektualne, ale wolny wybór Mistrza, który wprowadza „prostaczków” w najgłębsze tajemnice wiary i zaprasza do współpracy w dziele przekazywania Dobrej Nowiny innym ludziom...