Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Biblia

BIBLIA

Szersze spojrzenie

Adam Dylus /Jezus.com.pl

 

„Gdy Jezus przychodził, szli za Nim dwaj niewidomi którzy wołali głośno: Ulituj się nad nami, Synu Dawida! Gdy wszedł do domu, niewidomi przystąpili do Niego, a Jezus ich zapytał: Wierzycie, że mogę to uczynić? Oni odpowiedzieli Mu: Tak, Panie! Wtedy dotknął ich oczu, mówiąc: Według wiary waszej niech wam się stanie! I otworzyły się ich oczy, a Jezus surowo im przykazał: Uważajcie, niech się nikt o tym nie dowie! Oni jednak, skoro tylko wyszli, roznieśli wieść o Nim po całej tamtejszej okolicy” (Mt 9,27-31)

 

„A niby dlaczego mam pójść do kościoła?”, „Po co mi modlitwa?”, „Znów jest jakiś koncert ewangelizacyjny? Po co to komu?”

 

Te i setki innych pytań, pada codziennie z ust naszych przyjaciół, znajomych i sąsiadów. Często twierdzą oni, że wiara jest jedynie przeszkodą w osiągnięciu życiowej satysfakcji, a uczęszczanie do kościoła to tylko średniowieczny zabobon, dobry dla ludzi na emeryturze. A jednak, gdyby przypatrzeć się życiu tych osób, można by bez problemu zauważyć, że jest to życie monotonne, szare, przeciętne. W dodatku, na pytanie dotyczące poziomu satysfakcji czy radości, wielu z tych ludzi odpowie, że raczej nie wierzy, aby w ich życiu mogło się coś zmienić.

 

Inna grupa osób jest zdecydowanie odmienna. Są to osoby, które nie potrafią usiedzieć na miejscu. Zaangażowane w swojej parafii czy aktywne w lokalnym zborze, ledwo skończą przygotowywanie do jakiegoś spotkania, już pędzą do przygotowania ewangelizacji ulicznej. Myśląc zaś o ewangelizacji, nie przestają snuć planów jakiegoś koncertu uwielbienia...

 

Skąd się to bierze?

 

Myślę, że w rozwiązaniu tego problemu częściowo może nam pomóc dzisiejsza Ewangelia. Ona dość przejrzyście wyjaśnia skąd się biorą różnice między dwoma rodzajami ludzi. Pomaga znaleźć odpowiedź na pytanie dlaczego jedni wciąż nie potrafią wyjść z szarości i cienia, a inni cały czas żyją w ekscytującej, Bożej rzeczywistości.

 

Bardzo dobrym przykładem są dwaj niewidomi, którzy przyszli do Jezusa. Ich życie, a w szczególności decyzja przyjścia do Mistrza z Nazaretu, była związana z trzema bardzo ważnymi okolicznościami. Po pierwsze, w ich sercach jasnym i pełnym płomieniem płonęła wiara w Jezusa Syna Bożego i Mesjasza Izraela. Wiara spowodowała pragnienie przyjścia do Pana. To z kolei pomogło im całkowicie powierzyć się uzdrawiającej mocy Jezusa.

 

To właśnie te okoliczności (no i oczywiście moc Jezusa) sprawiły, że otwarły się ich oczy. Co więcej, w tym momencie nie tylko zobaczyli otaczającą ich rzeczywistość, ale również w szczególny sposób doświadczyli chyba czegoś znacznie większego. Domyślam się tego, czytając chociażby ostatnie zdanie dzisiejszego ewangelicznego, które odnotowuje, że skoro tylko uzdrowieni niewidomi wyszli od Jezusa, roznieśli wieść o Nim po całej tamtejszej okolicy.

 

Myślę, że przytoczone dzisiaj wydarzenie stanowi doskonały przykład tego, jak zmienia się życie tych, którzy przychodzą do Jezusa. Doświadczają oni takiego entuzjazmu, takiego zapału, że od tej pory już nie są w stanie wysiedzieć spokojnie na jednym miejscu. Takich osób nikt nie musi przymuszać do głoszenia Dobrej Nowiny. Skoro bowiem „na własnej skórze” doświadczyli jej prawdziwości i rzeczywistości, z tym większym przekonaniem i zapałem mogą iść (chociażby na krańce świata) i głosić o prawdę o Mistrzu z Nazaretu, który zmienił ich życie.

 

Obawiam się jednak, że wielu współczesnych chrześcijan, wciąż niedostaje w jednej z wyżej wymienionych dziedzin. Albo nie ma w nich pragnienia pójścia za Jezusem, albo brakuje im wiary, albo wreszcie nie potrafią bez oporów powierzyć się całkowicie dłoniom kochającego Pana. Zostawiając jednak coś dla siebie, komunikują de facto Bogu, że nie potrzebują go w swoim życiu do końca. Przekazując zaś taki komunikat, nie mogą się potem dziwić, że ich życie nie przynosi pełnych, wspaniałych owoców, lecz jest raczej jałowe, smutne i przygnębione.

 

Słuchając dzisiejszej Ewangelii przyjdź Droga Czytelniczko, Drogi Czytelniku, z jeszcze większą ufnością do stóp Jezusa. Powierz Mu siebie. Wyznaj z pokorą, że wciąż jeszcze nie widzisz całej rzeczywistości w taki sposób, jak widzi to Bóg. Poproś, aby Jezus uleczył Twój wzrok i pozwolił Ci przejrzeć i zobaczyć znacznie więcej. Dostrzegając bowiem te rzeczywistości duchowe, których teraz nie widzisz, zapłoniesz ogniem miłości i wdzięczności, ogniem, który jest nie do ugaszenia, a który wciąż zapala innych dla Pana.