Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Biblia

BIBLIA

Świadectwo Jezusa i... Pileckiego

Adam Dylus /Jezus.com.pl

 

„Jezus powiedział do Żydów: Gdybym Ja wydawał świadectwo o sobie samym, sąd mój nie byłby prawdziwy. Jest przecież ktoś inny, kto wydaje sąd o Mnie; a wiem, że sąd, który o mnie wydaje, jest prawdziwy. Wysłaliście poselstwo do Jana i on dał świadectwo prawdzie. Ja nie zważam na świadectwo człowieka, ale mówię to, abyście byli zbawieni. On był lampą, co płonie i świeci, wy zaś chcieliście radować się krótki czas jego światłem. Ja mam świadectwo większe od Janowego. Są to dzieła, które Ojciec dał Mi do wykonania; dzieła, które czynię, świadczą o Mnie, że Ojciec Mnie posłał. Ojciec, który Mnie posłał, On dał o Mnie świadectwo. Nigdy nie słyszeliście ani Jego głosu, ani nie widzieliście Jego oblicza; nie macie także słowa Jego, trwającego w was, bo wyście nie uwierzyli w Tego, którego On posłał. Badacie Pisma, ponieważ sądzicie, że w nich zawarte jest życie wieczne: to one właśnie dają o Mnie świadectwo. A przecież nie chcecie przyjść do Mnie, aby mieć życie. Nie odbieram chwały od ludzi, ale wiem o was, że nie macie w sobie miłości Boga. Przyszedłem w imieniu Ojca mego, a nie przyjęliście Mnie. Gdyby jednak przybył kto inny we własnym imieniu, to byście go przyjęli. Jak możecie uwierzyć, skoro od siebie wzajemnie odbieracie chwałę, a nie szukacie chwały, która pochodzi od samego Boga? Nie mniemajcie jednak, że to Ja was oskarżę przed Ojcem. Waszym oskarżycielem jest Mojżesz, w którym wy pokładacie nadzieję. Gdybyście jednak uwierzyli Mojżeszowi, to byście i Mnie uwierzyli. O Mnie bowiem on pisał. Jeżeli jednak jego pismom nie wierzycie, jakżeż moim słowom będziecie wierzyli?” (J 5,31-47)

 

Zgodnie z przepisami Prawa Mojżeszowego „nie przyjmowało się zeznania jednego świadka przeciwko nikomu, w żadnym przestępstwie i w żadnej zbrodni. Lecz każda popełniona zbrodnia musiała być potwierdzona zeznaniem dwu lub trzech świadków (Pwt 19,15). Przypomina o tym również Pan Jezus w Nowym Przymierzu, przestrzegając, że nie tylko przestępstwo czy zbrodnia, ale każda sprawa musi się opierać „na słowie dwóch albo trzech świadków” (por. Mt 18,16)

 

Z jednej więc strony dziwię się niektórym Żydom, że dysponując nie tylko świadectwem Boga (zapisanym w Prawie i u proroków), ale także potwierdzonymi i powszechnie dostępnymi świadectwami o Jezusie (np. świadectwem Jana Chrzciciela), nie chcieli Mu uwierzyć. Dziwię się tym bardziej, że cała działalność Jezusa była jednym wielkim znakiem działania mocy Bożej. Nie tylko pojedyncze osoby, ale całe tłumy mogły potwierdzić, że „niemi mówią, ułomni są zdrowi, chromi chodzą, niewidomi widzą” (por. Mt 15,31).

 

Z drugiej jednak strony ludzka natura i przywiązanie do pewnych założeń i schematów, a być może także „poprawności” dogmatycznej i politycznej, często powoduje odrzucenie wiarygodnych i jasno przemawiających dowodów.

 

Przypomina mi się w tym kontekście chociażby postać wielkiego Polaka, rotmistrza Witolda Pileckiego, który po zakończeniu kampanii wrześniowej i rozwiązaniu swojego plutonu przedostał się do Warszawy, został jednym z organizatorów powołanej 9 listopada 1939 konspiracyjnej organizacji Tajnej Armii Polskiej pod dowództwem mjra Jana Włodarkiewicza, podporządkowanej później ZWZ. W 1940 roku, Pilecki przedstawił swoim przełożonym plan przedostania się do niemieckiego obozu Auschwitz, w celu zebrania od wewnątrz informacji wywiadowczych na temat jego funkcjonowania i zorganizowania ruchu oporu. W tym czasie niewiele było wiadomo o warunkach panujących w obozie. 19 września 1940 podczas łapanki pozwolił aresztować się Niemcom (w bloku przy al. Wojska Polskiego 40), by dostać się do obozu Auschwitz (w Oświęcimiu) i zdobyć informacje o panujących w nim warunkach. Do obozu trafił w nocy z 21 na 22 września 1940 roku wraz z tzw. drugim transportem warszawskim (za Wolną Encyklopedią Internetową WIKIPEDIA)

 

„Raporty rotmistrza Witolda Pileckiego o tym, co dzieje się w Auschwitz, docierały do Londynu. To kolejny dowód na to, że alianci doskonale wiedzieli o niemieckich zbrodniach.

 

Premier Winston Churchill twierdził, że pełną skalę niemieckich zbrodni poznał dopiero po wojnie. W ten sposób odpierał zarzuty, że Brytyjczycy nie zrobili nic, żeby ratować więźniów obozów koncentracyjnych. Nie zbombardowali linii kolejowych, którymi transportowano skazanych na Zagładę, ani komór gazowych. Nie wywierali również w tej sprawie dyplomatycznej presji.

 

Tymczasem brytyjski dziennik „The Times” przypomina, że było inaczej.

 

W artykule poświęconym postaci rotmistrza Pileckiego - zainspirowanym prawdopodobnie seminarium na jego temat, jakie odbyło się niedawno w Parlamencie Europejskim - pisze, że do Londynu docierały jego raporty pisane z Auschwitz.

 

Polski oficer szczegółowo opisywał w nich zbrodnie, do których dochodziło w obozie.

 

- Mówienie, że Anglosasi nie wiedzieli o tym, co się działo w niemieckich obozach, to bajki. Pierwszy raport Pileckiego dotarł do nich już na początku 1941 roku. Potem posyłał kolejne - powiedział „Rz” biograf Pileckiego, historyk IPN Jacek Pawłowicz. - Informacje o Holokauście przekazał im również Jan Karski i inni polscy kurierzy.

 

Co więcej, wszystko wskazuje na to, że Churchill wiedział również o planach wyzwolenia obozu opracowanych przez Pileckiego, który specjalnie dał się wywieźć do Auschwitz, żeby założyć tam ruch oporu. Według „Timesa”, który stara się bronić Churchilla, premier przerażony rozmiarem zbrodni miał się nawet zgodzić na zbombardowanie Auschwitz. Sprawa miała jednak ugrzęznąć na niższych szczeblach... z powodu panującej w Londynie biurokracji. Priorytetem dla Anglosasów było zwycięstwo na froncie, pokonanie sił zbrojnych Trzeciej Rzeszy. To, co działo się w Europie Wschodniej z cywilami, było dla nich sprawą drugorzędną” (Piotr Zychowicz, Czy Churchill i Pilecki mogli powstrzymać Holokaust, Rzeczpospolita z dnia 13.03.2009 r.)

 

Wydaje mi się, wbrew pozorom, że przedstawione przeze mnie sprawy: świadectwa o Jezusie i świadectwa rotmistrza Pileckiego o nazistowskiej machinie zagłady, są w pewien sposób podobne. Przyjąwszy bowiem świadectwo wielkiego Polaka, być może można było uratować tysiące istnień ludzkich. Przyjąwszy jednak świadectwo o Jezusie można by uratować od śmierci wiecznej miliardy ludzi. Tylko czy wciąż nie jest tak, że poprawność polityczna i utarte schematy nie wiążą ludzi zbyt mocno?