Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Biblia

BIBLIA

Słuchać i wypełniać

Adam Dylus /Jezus.com.pl

 

„Przyszli do Jezusa Jego Matka i bracia, lecz nie mogli dostać się do Niego z powodu tłumu. Oznajmiono Mu: Twoja Matka i bracia stoją na dworze i chcą się widzieć z Tobą. Lecz On im odpowiedział: Moją matką i moimi braćmi są ci, którzy słuchają słowa Bożego i wypełniają je” (Łk 8,19-21)

 

Jak okiem sięgnąć wszędzie tłumy, tłumy, tłumy...

 

Niektóre uroczystości religijne gromadzą w wielu zakątkach naszego kraju olbrzymie rzesze ludzi. Co roku, niesłabnącą popularnością cieszą się na przykład pielgrzymki na Jasną Górę lub spotkania lednickie, na które, niezależnie od pogody przyjeżdża wciąż tak wiele młodych osób. Co prawda już nie tak pełne, jak kilka lat temu, są parafie rzymskokatolickie, a i zbory protestanckie, po wielkiej eksplozji i dynamicznym rozwoju odnotowywanym szczególnie w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku, nie rosną już w większości tak szybko.

 

Jednak niezależnie od liczb, które wciąż sytuują nasz kraj w czołówce państw o największej religijności w Europie, w każdym środowisku chrześcijańskim, w dzisiejszych czasach, pojawia się ten sam problem: na ile słowo Jezusa jest w nas żywe i wydaje owoc? Na ile w ogóle słuchamy tego, co czyta ksiądz w czasie niedzielnej Eucharystii lub cytuje pastor w czasie swojego kazania? W tym zakresie, niestety, nikt nie przeprowadził do tej pory wiarygodnych badań, jednak wydaje mi się, że ich wyniki byłyby bardzo niepokojące i zastanawiające...

 

Być może również sytuacja opisana w dzisiejszym fragmencie ewangelicznym, miała na celu zwrócenie uwagi na to właśnie zagadnienie. Być może jest to jeden z podstawowych problemów, z jakim boryka się każdy wierzący. Być może w każdej kulturze i na przestrzeni wszystkich wieków, wciąż pojawia się rozdźwięk między słuchaniem, a przyjmowaniem i wypełnianiem słowa Bożego.

 

W takim też kontekście należy chyba rozumieć słowa wypowiedziane przez Mistrza z Nazaretu. Skierowane one były chyba najpierw do tłumów jakie otaczały Jezusa w synagodze. Cóż bowiem z tego, że wokół Jezusa zgromadziły się tak wielkie rzesze ludzi, że nie sposób było się do Niego przedostać nawet Jego Matce i braciom, skoro, być może, większość zgromadzonych przyszła do synagogi jedynie z czystej ciekawości, aby zobaczyć czy posłuchać wielkiego Nauczyciela i Cudotwórcę, nie mając jednak zamiaru w żaden sposób identyfikować się z Jego nauczaniem.

 

W tej perspektywie patrzę również na nasze, współczesne uroczystości. Jeśli mimo wielkich tłumów i wzniosłych słów wypowiadanych w czasie kazań przez duszpasterzy, nic nie zmienia się w naszym życiu społecznym, być może należałoby się zastanowić nad sensem tak tłumnego uczestnictwa Polaków w tych wydarzeniach. Jeśli wciąż wielu ludzi jest w stanie, nawet codziennie, uczestniczyć we Mszy świętej, albo chodzić na spotkania grup biblijnych, gdzie wciąż głosi się Słowo Boże, co jednak nie przekłada się na poprawienie relacji w rodzinach, uczciwość w pracy, czy zaangażowanie w Kościele, być może należałoby się zastanowić głęboko nad przyczynami takiego stanu rzeczy…

 

Wydaje mi się, że nieprzypadkowo zdarzenie, o którym mowa w przeczytanym powyżej fragmencie Ewangelii zostało zamieszczone przez św. Łukasza, bezpośrednio po przypowieści Jezusa o ziarnie, które nie zawsze przynosi owoc, oraz po przypowieści o lampie, która oświeca ciemności, i która sprawia, że nie ma nic ukrytego, co by nie miało wyjść na jaw.

 

Wcześniej czy później, także w naszym życiu, okaże się w jaki sposób słuchamy Słowa Bożego. Jeśli przyniesiemy owoc, jeśli nasze życie stanie się diametralnie różne od życia ludzi w świecie, będzie można powiedzieć, że nie tylko słuchamy Słowa, ale też mocno osadziło się ono na glebie naszego serca i, zroszone Bożą łaską, wydało szczególny owoc. „Uważajcie więc, jak słuchacie. Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, temu zabiorą i to, co mu się wydaje, że ma” (Łk 8,18).