


Adam Dylus /Jezus.com.pl
„Jezus powiedział do faryzeuszów: Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza; /najemnik ucieka/ dlatego, że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach. Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. życie moje oddaję za owce. Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz” (J 10,11-16)
W dniu dzisiejszym przed naszymi oczami pojawiają się trzy bardzo ciekawe teksty biblijne. Co ciekawe, w każdym z nich pojawia się (choć w różnym zakresie) temat pasterza i owiec.
Przytoczony powyżej fragment Ewangelii wg Św. Jana opisuje wzorzec dla każdego pasterza. Według słów Jezusa (potwierdzonych zresztą później Jego osobistym przekładem) dobry pasterz, zupełnie inaczej niż najemnik, potrafi oddać życie za swoje owce. Co więcej, każdą z nich zna po imieniu, a więc (zgodnie z mentalnością ludzi Bliskiego Wschodu) zna jej charakter i inne najważniejsze cechy jej osobowości.
W tym kontekście można oczywiście pisać o najlepszych i niedoścignionym przykładzie samego Mistrzu z Nazaretu który oddał swoje życie na drzewie krzyża za każdego z nas. Można też przytaczać postaci innych wielkich świadków wiary żyjących na przestrzeni wszystkich wieków chrześcijaństwa. Może jednak bez zbędnej gloryfikacji pomyśleć o kimś znacznie bliższym, współcześnie żyjącym, będącym „tu i teraz”, w dzisiejszych czasach, wiernym odbiciem założeń głoszonych przez Jezusa.
Dla mnie takim pasterzem jest na pewno mój Proboszcz. Choć jest coraz mocniej ograniczony chorobą i mimo stosunkowo młodego wieku ma coraz większe trudności w poruszaniu się, nie wycofuje się z aktywnego życia parafialnego. Dalej sprawuje Eucharystię w kościele, mimo, że coraz częściej może być tylko koncelebransem i współuczestniczyć we Mszy siedząc na krześle. Dalej troszczy się o swoich parafian, czego dowodem są e-maile, które od czasu do czasu przesyła, krótkie rozmowy telefoniczne czy informacje SMS. Co więcej, choć że wraz z postępami choroby uczestnictwo w jakichkolwiek spotkaniach grup przyparafialnych staje się dla niego coraz bardziej wyczerpujące, Proboszcz wciąż stara się być razem z ludźmi gromadzącymi się na modlitwie czy różnego typu formacji duchowej. Zapewne dlatego wspólnoty spotykające się w naszym domu katechetycznym czują się tutaj jak w rodzinie, co zresztą powoduje czasami małe „kłopoty” polegające na… braku miejsca.
W szczególny sposób doświadczyłem troski i opieki mojego proboszcza w czasie, kiedy znalazłem się w dość trudnej dla mnie sytuacji związanej z napisaną przeze mnie i opublikowaną na łamach jednego z największych dzienników ogólnopolskich krytyką pewnych działań Kościoła katolickiego. Choć dzisiaj wiem, że ówczesna wypowiedź powstała pod wpływem silnych emocji (a jej część została oparta o powszechnie dostępne materiały programu duszpasterskiego), musiałem się stawić wraz z moim proboszczem na dyscyplinującą rozmowę u mojego biskupa. W czasie tej rozmowy, Proboszcz nie tylko nie „wyparł” się mnie, ale prosił biskupa, aby jego dyscyplinujące działania były łagodne i umożliwiały moje dalsze zaangażowanie w życiu parafii (na co zresztą biskup się zgodził).
Kiedy więc myślę o dobrym pasterzu troszczącym się o swoją owczarnię, przychodzi mi na myśl konkretna osoba. Na pewno również Ty Droga Czytelniczko, Drogi Czytelniku, będziesz umiał wskazać w swoim otoczeniu kogoś, kto na serio przejął się słowami naszego Pana o dobrym pasterzu.
Wydaje mi się bowiem, że przywoływanie z pamięci takich przykładów, a nawet mówienie o nich w szerszym środowisku, niekoniecznie musi się wiązać ze „wznoszeniem pomników” dla konkretnych osób, lecz przede wszystkim pokazywać, że ideały przedstawione w Ewangelii nie są jakąś nieaktualną i chorą mrzonką, trudną do zastosowania w dzisiejszych czasach, a wręcz przeciwnie, wyzwaniem tak bardzo ważnym dla współczesnego, zagubionego świata.