Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Biblia

BIBLIA

Rozpadający się samochód?

Adam Dylus /Jezus.com.pl

 

„W czasie ostatniej wieczerzy Jezus podniósłszy oczy ku niebu, modlił się tymi słowami: Ojcze Święty, nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał. I także chwałę, którą Mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy. Ja w nich, a Ty we Mnie! Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował tak, jak Mnie umiłowałeś. Ojcze, chcę, aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem, aby widzieli chwałę moją, którą Mi dałeś, bo umiłowałeś Mnie przed założeniem świata. Ojcze sprawiedliwy! Świat Ciebie nie poznał, lecz Ja Ciebie poznałem i oni poznali, żeś Ty Mnie posłał. Objawiłem im Twoje imię i nadal będę objawiał, aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich” (J 17,20-26)

 

W jaki sposób można opisać Trójcę Świętą?

 

Patrząc na wysiłki wybitnych teologów i filozofów chrześcijańskich, którzy przez wieki zmagali się z tym tematem, wciąż dochodząc do wniosku, że jest to zbyt wielka tajemnica, aby można było ją przedstawić w sposób dostępny dla człowieka, ja również nie mam zamiaru udzielać w tym miejscu jakichś teologicznych wyjaśnień, ani tym bardziej prezentować mojej mądrości. Wydaje się jednak, że nie będzie mi można zarzucić herezji, jeśli powiem, że Trójca Święta to przede wszystkim doskonała jedność osób. Być może, to właśnie dzięki tej tajemnicy jedności, wszelkie manifestacje działania Bożego są zawsze pełne chwały i potęgi.

 

Dlatego też tak ważne jest, aby uczniowie Jezusa, głosząc chwałę Trójjedynego Boga, doskonale zespolili się w jedno, ponieważ jedynie dzięki temu świat będzie w stanie uwierzyć w poselstwo Jezusa oraz wielką miłość Boga do każdego człowieka.

 

Niestety, już w czasach apostolskich w Kościele pojawiło się sporo napięć, a nawet rozłamów. Z bólem serca, można nawet powiedzieć, z wyrzutem, św. Paweł napominał wierzących z gminy w Koryncie: „Myślę o tym, co każdy z was mówi: Ja jestem Pawła, a ja Apollosa; ja jestem Kefasa, a ja Chrystusa” (1 Kor 1,12) „Ciągle przecież jeszcze jesteście cieleśni. Jeżeli bowiem jest między wami zawiść i niezgoda, to czyż nie jesteście cieleśni i nie postępujecie tylko po ludzku? Skoro jeden mówi: Ja jestem Pawła, a drugi: Ja jestem Apollosa, to czyż nie postępujecie tylko po ludzku?” (1 Kor 3,3-4)

 

Myślę, że porównując Kościół do jednego ciała składającego się z wielu członków (mimo, że w założeniu obraz ten mówi o zróżnicowaniu charyzmatów i konieczności uzupełniania się różnych posług w Kościele - por. 1 Kor 12,9-23), można ten obraz odnieść również do napięć, które rodziły się między różnymi chrześcijanami. Jednak niezależnie od zróżnicowania ludzi poszczególnych tradycji czy kultur, konieczne jest, aby wszyscy chrześcijanie stanowili jedno ciało, ponieważ jest to wolą Ojca w niebie i właśnie o to modlił się Chrystus przed swoją śmiercią.

 

Inaczej może się z nami stać tak jak z samochodem mojej znajomej. Zadzwoniła ona do mnie przed chwilą prosząc o udzielenie pomocy, ponieważ zmuszona była zatrzymać się na środku ulicy w związku z naderwaniem tłumika (którym szurała po podłożu). Kiedy podszedłem do jej samochodu i jednym mocnym szarpnięciem... uwolniłem ją od wiszących resztek tłumika, pomyślałem sobie, że, być może, podział wśród chrześcijan można by porównać do psującego się samochodu. No bo niby chrześcijaństwo posiada „sprawne” najważniejsze elementy. Jest wśród nas obecny Jezus Chrystus (niejako silnik naszego chrześcijańskiego wozu), jest benzyna, która wszystko wprawia w ruch (Duch Święty). Niestety, kiedy czasami odpada ten, czy inny element (próbując niejako żyć niezależnym życiem), auto praktycznie nie nadaje się do użytku i zamiast być obiektem westchnień niezmotoryzowanych ludzi, staje się zawalidrogą i powodem do narzekań dla innych użytkowników ruchu. Co więcej, element, który jest oderwany od samochodu, również staje się niezdatny do zagospodarowania i nie ma żadnej wartości, ponieważ został stworzony do zastosowania w pojeździe...

 

Oby się tak nie stało z naszym chrześcijaństwem...