Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Biblia

BIBLIA

Przegrana walka?

Adam Dylus /Jezus.com.pl

 

Herod kazał pochwycić Jana i związanego trzymał w więzieniu, z powodu Herodiady, żony brata swego Filipa, którą wziął za żonę. Jan bowiem wypominał Herodowi: Nie wolno ci mieć żony twego brata. A Herodiada zawzięła się na niego i rada byłaby go zgładzić, lecz nie mogła. Herod bowiem czuł lęk przed Janem, znając go jako męża prawego i świętego, i brał go w obronę. Ilekroć go posłyszał, odczuwał duży niepokój, a przecież chętnie go słuchał. Otóż chwila sposobna nadeszła, kiedy Herod w dzień swoich urodzin wyprawił ucztę swym dostojnikom, dowódcom wojskowym i osobom znakomitym w Galilei. Gdy córka tej Herodiady weszła i tańczyła, spodobała się Herodowi i współbiesiadnikom. Król rzekł do dziewczęcia: Proś mię, o co chcesz, a dam ci. Nawet jej przysiągł: Dam ci, o co tylko poprosisz, nawet połowę mojego królestwa. Ona wyszła i zapytała swą matkę: O co mam prosić? Ta odpowiedziała: O głowę Jana Chrzciciela. Natychmiast weszła z pośpiechem do króla i prosiła: Chcę, żebyś mi zaraz dał na misie głowę Jana Chrzciciela. A król bardzo się zasmucił, ale przez wzgląd na przysięgę i biesiadników nie chciał jej odmówić. Zaraz też król posłał kata i polecił przynieść głowę jego. Ten poszedł, ściął go w więzieniu i przyniósł głowę jego na misie; dał ją dziewczęciu, a dziewczę dało swej matce. Uczniowie Jana, dowiedziawszy się o tym, przyszli, zabrali jego ciało i złożyli je w grobie (Mk 6,17-29)

 

W dzisiejszym pierwszym czytaniu mamy możliwość zapoznania się z fragmentem zaczerpniętym z Księgi Proroka Jeremiasza: „Pan skierował do mnie następujące słowa: Przepasz swoje biodra, wstań i mów wszystko, co ci rozkażę. Nie lękaj się ich, bym cię czasem nie napełnił lękiem przed nimi. A oto Ja czynię cię dzisiaj twierdzą warowną, kolumną żelazną i murem spiżowym przeciw całej ziemi, przeciw królom judzkim i ich przywódcom, ich kapłanom i ludowi tej ziemi. Będą walczyć przeciw tobie, ale nie zdołają cię [zwyciężyć], gdyż Ja jestem z tobą - wyrocznia Pana - by cię ochraniać” (Jr 1,17-19)

 

Czytając w kontekście powyższego fragmentu dzisiejszą Ewangelię, może się wydawać, że powyższe słowa są... drwiną Boga z człowieka. Jak bowiem inaczej patrzeć na koniec życia Jana Chrzciciela? Przecież potężny prorok Jan, wyposażony w moc Bożą, głosił bezkompromisowo i odważnie niezmienne prawdy Boże, zgodnie z posłannictwem jakie zostało mu zlecone. On rzeczywiście nie lękał się nikogo, występując odważnie przeciwko grzechom wszystkich warstw społecznych żyjących w ówczesnej Ziemi Świętej, nie wyłączając kapłanów, przywódców ludu, czy nawet króla. Ale czy czytając fragment z Ewangelii rzeczywiście można powiedzieć, że NIE został zwyciężony? Czy rzeczywiście Bóg OCHRONIŁ GO od wszelkich zakusów nieprzyjaciół (jak mogłoby to wynikać z zapewnienia zapisanego na kartach Księgi Proroka Jeremiasza)? A może należałoby powiedzieć, że misja Jana zakończyła się kompletnym fiaskiem?

 

Wydaje mi się, że taka teza mogłaby się pojawić tylko w głowie człowieka nieuważnego i pobieżnie czytającego Ewangelie (który w dodatku nie zapoznał się dostatecznie z historią powszechną). To przecież nie posłannictwo Jana i prawdy, które on przekazywał odeszły w zapomnienie. Wręcz przeciwnie, Słowo Boże, które głosił Jan jest wciąż dokładnie tak samo aktualne jak dwa tysiące lat temu, niezależnie od kultury, języka i upływającego czasu. Można chyba nawet powiedzieć, że każdy z ludzi będzie osądzony właśnie w świetle Słowa Bożego, które Jan tak odważnie głosił, a które w sposób szczególny zostało objawione i wyjaśnione przez Jednorodzonego Syna Bożego - Jezusa Chrystusa.

 

Pochylając się nad dzisiejszym tekstem uświadamiam sobie z całą mocą, że opowiedzenie się po stronie Boga, nie gwarantuje mi nietykalności i miłego, spokojnego życia. Wręcz przeciwnie: życie w wierności Bogu staje się wyzwaniem dla świata, próbującego niszczyć i wyplenić wszystko, co przypomina o ostatecznym powołaniu każdego człowieka i prowadzi prostą ścieżką do nieba. Jednak nawet pozorne zwycięstwo idei światowych, wcale nie oznacza przegranej Boga. W czasie „którym niebo ze świstem przeminie, gwiazdy się w ogniu rozsypią, a ziemia i dzieła na niej zostaną znalezione” (2 P 3,10) okaże się po czyjej stronie była racja. Dlatego też jeśli „to wszystko (co jest na tym świecie) w ten sposób ulegnie zagładzie, to jakimi winniśmy być my w świętym postępowaniu i pobożności?” (por. 2 P 3,11)