


Adam Dylus /Jezus.com.pl
„Kiedy Jezus zbliżył się do Jerycha, jakiś niewidomy siedział przy drodze i żebrał. Gdy usłyszał, że tłum przeciąga, dowiadywał się, co się dzieje. Powiedzieli mu, że Jezus z Nazaretu przechodzi. Wtedy zaczął wołać: Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną! Ci, co szli na przedzie, nastawali na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał: Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną! Jezus przystanął i kazał przyprowadzić go do siebie. A gdy się zbliżył, zapytał go: Co chcesz, abym ci uczynił? Odpowiedział: Panie, żebym przejrzał. Jezus mu odrzekł: Przejrzyj, twoja wiara cię uzdrowiła. Natychmiast przejrzał i szedł za Nim, wielbiąc Boga. Także cały lud, który to widział, oddał chwałę Bogu” (Łk 18,35-43)
Każdy człowiek jest słaby i grzeszny. Każdy boryka się w swoim życiu z różnymi problemami. Nie tak dawno, w słynnym polskim serialu z gatunku curt - show: „Sędzia Anna Maria Wesołowska” miałem okazję śledzić przebieg rozprawy sądowej człowieka oskarżanego o próbę zabójstwa pewnej dziewczyny. Oskarżony był biznesmenem i politykiem, który aspirował do zajęcia miejsca w Parlamencie Europejskim, pragnąc zresztą tam, z ramienia swojej partii, wdrażać różne programy dotyczące polityki prorodzinnej. Niestety, w trakcie postępowania dowodowego, okazało się, jego wspaniałe i górnolotne hasła, stały w zupełnej sprzeczności z jego zachowaniem w czterech ścianach własnego domu. Z zeznań różnych świadków powoływanych przez sąd wynikało, że oskarżony praktycznie więził własną żonę, nie pozwalając jej na przykład swobodnie dysponować majątkiem, ograniczał jej różne świadczenia, włącznie z tym, że poprzez sprytne rozwiązania prawne zagwarantował sobie, w przypadku ewentualnego rozwodu, swobodę dysponowania swoim, zresztą bardzo dużym majątkiem. Pewnego dnia człowiek ten, aczkolwiek podstępnie, został zwabiony przez pewną kobietę do wzięcia udziału w erotycznej zabawie, w której efekcie powstała pikantna sesja zdjęciowa, będąca doskonałym narzędziem szantażu. Aby nie wyszły na jaw niewygodne dla oskarżonego okoliczności, podjął on próbę rozwiązania problemu, przez ostateczne „uciszenie” świadka, który go szantażował.
Piszę o tym szczegółowo, ponieważ, wydaje mi się, że, wbrew pozorom, w życiu wielu z nas można odkryć bardzo podobny scenariusz (chociaż może nie na tak wielką skalę). Nasze grzeszne postępowanie w różnych dziedzinach życia, generuje różne problemy: w małżeństwie, rodzinie, pracy, społeczeństwie, wspólnocie Kościoła. Jednak w momencie, kiedy wyżej wymienione problemy zaczynają się piętrzyć, raczej nie próbujemy szukać ich podłoża, korzenia, lecz próbujemy poprzez różnego typu własne działania, znaleźć rozwiązanie. Być może (w zależności od problemu) jesteśmy gotowi udać się do doradców bankowych, prawników, lekarzy, psychologów lub psychoterapeutów, zupełnie zapominając o przeszkodach jakie sami postawiliśmy w swoim życiu w związku z przekroczeniem przykazań Bożych.
Niewidomy z dzisiejszego fragmentu ewangelicznego przypomina nam o najlepszej, najdoskonalszej, najpewniejszej drodze rozwiązania wszelkiego problemu. On nie biega za lekarzami i innymi „cudotwórcami”. Pokornie wyznaje: „Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!”, a potem „Panie, spraw, abym przejrzał”. Przychodząc z wiarą przed oblicze Syna Bożego, doświadcza Jego łaski.
Wydaje mi się, że ten człowiek może być doskonałym wzorem dla każdego z nas. On wie, że jedynie Jezus może mu przywrócić wzrok. Wie też, że musi przyjść do Najlepszego Lekarza w pokorze.
Sądzę, że my również, chcąc być uzdrowieni z naszych grzechów i słabości, winniśmy wyznać całą naszą niemoc. Dokładnie tak, jak niewidomy powinniśmy zawołać: „Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!”, „Panie, przywróć mi wzrok!”. Spraw, abym poznając moje grzechy umiał zobaczyć, gdzie tkwi źródło wszelkich moich porażek życiowych. Wiem, że przychodząc Panie do Ciebie mogę znaleźć prawdziwą wolność płynącą z przebaczenia wszelkich moich grzechów.
Droga Czytelniczko! Drogi Czytelniku!
Być może pamiętasz, że kiedyś takie postępowanie było w Twoim życiu swoistą normą. Być może przypominasz sobie, jak wielkiej łaski doświadczałeś w swoim chodzeniu z Jezusem. Wiesz, jak wielkiej łaski doświadczałeś wyznając Mu w pokorze swoją słabość i grzeszność.
Dlatego też zgodnie ze słowami zanotowanymi w pierwszym czytaniu: pamiętaj, że wiele złych rzeczy dokonuje się w Twoim (moim życiu) w związku z tym, że odstąpiłeś (odstąpiłem) od pierwotnej miłości. Pamiętajmy więc, skąd spadliśmy, i nawróćmy się, i pierwsze czyny podejmijmy!
Powróćmy do pierwotnej prostoty w swojej relacji z Bogiem, a doświadczymy Jego uzdrowienia.