Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Biblia

BIBLIA

Podano do stołu...

Adam Dylus /Jezus.com.pl

 

„Jezus przyszedł nad Jezioro Galilejskie. Wszedł na górę i tam siedział. I przyszły do Niego wielkie tłumy, mając z sobą chromych, ułomnych, niewidomych, niemych i wielu innych, i położyli ich u nóg Jego, a On ich uzdrowił. Tłumy zdumiewały się widząc, że niemi mówią, ułomni są zdrowi, chromi chodzą, niewidomi widzą. I wielbiły Boga Izraela. Lecz Jezus przywołał swoich uczniów i rzekł: Żal Mi tego tłumu! Już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść. Nie chcę ich puścić zgłodniałych, żeby kto nie zasłabł w drodze. Na to rzekli Mu uczniowie: Skąd tu na pustkowiu weźmiemy tyle chleba żeby nakarmić takie mnóstwo? Jezus zapytał ich: Ile macie chlebów? Odpowiedzieli: Siedem i parę rybek. Polecił ludowi usiąść na ziemi; wziął siedem chlebów i ryby, i odmówiwszy dziękczynienie, połamał, dawał uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do sytości, a pozostałych ułomków zebrano jeszcze siedem pełnych koszów” (Mt 15,29-37)

 

Zestaw dzisiejszych czytań przypomina trochę… menu ekskluzywnej restauracji. Każde czytanie wspomina o wspaniałym posiłku, którego istotą nie jest jednak, jak by się mogło wydawać jakiś specjalny zestaw dań, lecz przede wszystkim samo spotkanie z Gospodarzem i Szafarzem posiłku.

 

Przypatrując się dzisiejszemu Słowu Bożemu rozpocznijmy może od pochylenia się nad tekstem pierwszego czytania. W Księdze proroka Izajasza słyszymy niesamowitą zapowiedź: „W owym dniu: Pan Zastępów przygotuje dla wszystkich ludów na tej górze ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win, z najpożywniejszego mięsa, z najwyborniejszych win. Zedrze On na tej górze zasłonę, zapuszczoną na twarz wszystkich ludów, i całun, który okrywał wszystkie narody; raz na zawsze zniszczy śmierć. Wtedy Pan Bóg otrze łzy z każdego oblicza, odejmie hańbę od swego ludu na całej ziemi, bo Pan przyrzekł. I powiedzą w owym dniu: Oto nasz Bóg, Ten, któremuśmy zaufali, że nas wybawi; oto Pan, w którym złożyliśmy naszą ufność: cieszmy się i radujmy z Jego zbawienia! Albowiem ręka Pana spocznie na tej górze. (Iz 25,6-10a)

 

Można powiedzieć, że przeczytane wyżej słowa są absolutnie fantastyczną wiadomością dla całego rodzaju ludzkiego.

 

Wydaje mi się jednak, że aby uczestniczyć w jakiejkolwiek uczcie konieczne jest spełnienie (jednocześnie) przynajmniej dwóch warunków.

 

Pierwszym z nich jest samo przyjęcia zaproszenia. Nikt przecież (a już na pewno nie Pan Bóg), nie będzie nikogo ciągnął na siłę do czegokolwiek, łamiąc przy tym podstawowe prawo - prawo wolności, które sam przecież stworzył. Człowiek ma zawsze możliwość wyboru.

 

Drugim warunkiem koniecznym do spełnienia jest przynajmniej podstawowa... dyspozycja zdrowotna.

 

Wiem coś o tym, ponieważ z powodu wieloletnich zaniedbań spowodowanych przykrymi przeżyciami na wielu fotelach dentystycznych, mam ostatnio problemy z delektowaniem się smakiem niektórych posiłków. W zależności od dnia, nie mogę zabrać się z przyjemnością do konsumpcji wspaniałych chrupiących skórek chleba, twardych owoców itp. Jednak moja sytuacja nie może się w żaden sposób równać z doświadczeniami innych osób chorujących na znacznie poważniejsze dolegliwości. W jaki sposób bowiem porównywać ból zęba, czy znaczne ubytki w uzębieniu z tymi, którzy są chromi, ułomni, niewidomi czy niemi... Żadna z takich osób nie może czerpać pełnej radości z czegokolwiek (w tym również z posiłku), ponieważ piętno choroby, słabości i „ograniczoności” jest bardzo wyraźnie odciśnięte na całym ich życiu.

 

Dobry i kochający Bóg wie o tym doskonale.

 

Dlatego też pragnę zwrócić Twoją uwagę Droga Czytelniczko, Drogi Czytelniku, na chronologię zdarzeń opisanych w dzisiejszej Ewangelii. Jezus bowiem nie zaprosił na posiłek tych, którzy leżeli sparaliżowani czy tych, którzy nie mogli nigdzie podjeść, ponieważ byli chromi. Nie przemawiał do tych, którzy byli głusi, nie przedstawiał obrazowych porównań tym, którzy byli ślepi. On najpierw zajął się ich chorobami i słabościami. Sprawił, że niemi mogli przemówić, ułomni zostali uzdrowieni, chromi zaczęli chodzić a niewidomi przejrzeli. Dopiero potem, wszystkie te osoby, wyzwolone z dotychczasowych słabości i ograniczeń zostały zaproszone do smakowania Bożego Słowa i stołu pełnego żywności.

 

Wydaje mi się, że również dzisiaj, Jezus nie chce zmuszać ludzie zmordowanych, poranionych, słabych, smutnych i cierpiących do słuchania Jego pouczeń. Być może tacy ludzie, niewiele wynieśliby z takiego spotkania.

 

Jezus najpierw zaprasza: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście (...) Ja was pokrzepię”. Ja dam wam nie tylko pokarm doczesny zdolny zaspokoić wasz głód fizyczny, ale przede wszystkim pokarm, który trwa na wieki.

 

Jaki to pokarm?

 

To pokarm, który nie ginie i który może dać jedynie Syn Człowieczy (por. J 6,27). To On jest chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki (por. J 6,50). Chlebem, który On daje, jest Jego ciało za życie świata. Kto spożywa Jego Ciało i pije Jego Krew, ma życie wieczne, a On go wskrzesi w dniu ostatecznym. Ciało Jego jest prawdziwym pokarmem, a Krew Jego jest prawdziwym napojem. Kto spożywa Jego Ciało i Krew Jego pije, trwa w Nim (...) Jezusa Chrystusa posłał na ten świat żyjący Ojciec, a On żyje przez Ojca. Ten, kto Go spożywa, będzie żył przez Niego. To jest chleb, który z nieba zstąpił - nie jest on taki jak ten, który jedli przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki (por. J 6,54-58).