Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Biblia

BIBLIA

On pierwszy nas umiłował

Adam Dylus /Jezus.com.pl

 

„Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać. A gdy pora była już późna, przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: Miejsce jest puste, a pora już późna. Odpraw ich. Niech idą do okolicznych osiedli i wsi, a kupią sobie coś do jedzenia. Lecz On im odpowiedział: Wy dajcie im jeść! Rzekli Mu: Mamy pójść i za dwieście denarów kupić chleba, żeby im dać jeść? On ich spytał: Ile macie chlebów? Idźcie, zobaczcie! Gdy się upewnili, rzekli: Pięć i dwie ryby. Wtedy polecił im wszystkim usiąść gromadami na zielonej trawie. I rozłożyli się, gromada przy gromadzie, po stu i po pięćdziesięciu. A wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo, połamał chleby i dawał uczniom, by kładli przed nimi; także dwie ryby rozdzielił między wszystkich. Jedli wszyscy do sytości. i zebrali jeszcze dwanaście pełnych koszów ułomków i ostatków z ryb. A tych, którzy jedli chleby, było pięć tysięcy mężczyzn” (Mk 6,34-44)

 

Dzisiejsze Słowo Boże jest wspaniałą kompozycją tekstów biblijnych.

 

W pierwszym czytaniu mamy okazję przypomnieć sobie jedno z ważniejszych przesłań zanotowanych przez św. Jana: „Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga, a każdy, kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga. Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością. W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat, abyśmy życie mieli dzięki Niemu. W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy” (1 J 4,7-10).

 

Chcę w tym kontekście zwrócić dzisiaj Twoją uwagę Droga Czytelniczko, Drogi Czytelniku, na bardzo ważny, niejako podstawowy fakt. To nie człowiek pierwszy umiłował Boga. To nie z racji na naszą świętość i sprawiedliwość Syn Boży przyszedł na ziemię. Było wręcz przeciwnie: narodzenie, nauczanie, męka, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa były prostą konsekwencją niesamowitej miłości Boga skierowanej do każdego z nas, miłości tym wspanialszej, że skierowanej do ludzi grzesznych, błądzących wciąż nie potrafiących poradzić sobie z najprostszymi sprawami i problemami.

 

Przykładem takiej nieporadności, a jednocześnie Bożej odpowiedzi przekraczającej najśmielsze ludzkie oczekiwania, jest scena nakarmienia kilku tysięcy ludzi opisana w dzisiejszej Ewangelii.

 

Ta scena jest tym wspanialsza, że na początku pokazuje mentalność człowieka, który w momencie kryzysu i sytuacji przekraczającej jego siły, szuka jedynie ludzkich rozwiązań. Być może najłatwiejszym rozwiązaniem jest pozbycie się problemu (w tym przypadku oddalenie, odesłanie tłumów). Jeśli nie jest to możliwe, w głowach zatroskanych uczniów pojawia się inny projekt, niestety mało realny w związku z brakiem gotówki: zakup żywności niezbędnej do wykarmienia wszystkich zgromadzonych.

 

Jednak Jezusowe rozwiązanie jest stokroć wspanialsze. On wychodzi do zgromadzonych tłumów z miłością przekraczającą jakiekolwiek ludzkie zrozumienie. On dokonuje cudu w taki sposób, aby wszyscy zgłodniali ludzie mogli najeść się do syta i nie ustać w drodze.

 

Wydaje mi się, że przez tę scenę po raz kolejny widać kruchość ludzkiego myślenia w zderzeniu z Bożymi planami. Wydaje mi się, że po raz kolejny jest to również ostrzeżenie przed zbyt pochopnym i zbyt „kalkulacyjnym” spojrzeniem na rzeczywistość, spojrzeniem, które wyklucza Boże rozwiązania, a często staje nawet wbrew Bożemu prawu.

 

Niestety współczesny człowiek, rzekomo w imię dobra ludzkości, coraz częściej próbuje stawiać się jako ostateczny arbiter w różnych sprawach.

 

Nie tak dawno „Rzeczpospolita” poinformowała o decyzji papieża Benedykta XVI, który powołał specjalną komisję mającą za zadanie zbadanie ustaw wprowadzanych przez włoskie prawo, zanim będą one wcielone w życie i wprowadzone na terenie Watykanu. Jest to decyzja nie mająca precedensu w dziejach Państwa Watykańskiego. W Rzeczpospolitej z dnia 2 stycznia 2009 r. opublikowano w tym kontekście wywiad z Grzegorzem Górnym - redaktorem naczelnym kwartalnika „Fronda”. Przypomniał on, że każde prawodawstwo może stać się niebezpieczną pułapką. „Zdanie większości nie powinno być rozstrzygające w kwestii dotyczącej moralności. Prawda nie powinna podlegać głosowaniu, bo jest tylko jedna i nie można jej zaprzeczyć. Poza tym - warto o tym pamiętać i setki razy powtarzać - demokracja wyniosła do władzy Adolfa Hitlera. A to dowodzi, że nie zawsze należy jej ufać” (Zdanie większości nie rozstrzyga w sprawach moralnych, wywiad Marcina Rafałowicza z Grzegorzem Górnym, Rzeczpospolita z dnia 2.01.2009 r.).

 

Patrząc na dzisiejszą Ewangelię, można by powiedzieć, że uczniowie powinni w demokratycznym głosowaniu przeprowadzić swój plan (i odesłać ludzi do domów). Tak się jednak nie stało. Zaufanie jakie okazali Jezusowi, sprawiło, że mogli się stać świadkami wielkiego cudu.

 

Jest to zapewne również lekcja dla nas.

 

Komu bowiem można zaufać, jeśli nie Temu, który nie tylko dostrzega wszystkie potrzeby człowieka, ale też potrafi je zaspokoić... Komu można powierzyć swoje troski, jeśli nie Temu, który umiłował nas do końca…