Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Biblia

BIBLIA

Obszary aktywności

Adam Dylus /Jezus.com.pl

 

„Jezus po wyjściu z synagogi przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On podszedł do niej i podniósł ją ująwszy za rękę, tak iż gorączka ją opuściła. A ona im usługiwała. Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto było zebrane u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ wiedziały, kim On jest. Nad ranem, gdy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pośpieszył za Nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: Wszyscy Cię szukają. Lecz On rzekł do nich: Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo na to wyszedłem. I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy” (Mk 1,29-39)

 

Nie jestem zwolennikiem odczytywania Biblii za pomocą jakiegoś ukrytego kodu, a tym bardziej doszukiwania się w jej treści jakichś ukrytych, tajemnych znaczeń. Przyznaję, że nie potrafię ukryć mojego oburzenia, kiedy oglądam filmy typu: „Kod Leonarda da Vinci” lub „Kod Biblii”. Śmieszą mnie też ujawniane raz po raz, w różnych źródłach medialnych „przełomowe odkrycia”, bazujące w większości na powyższych metodach.

 

Obawiam się jednak, że również i ja, przedstawiając na łamach tego szacownego Portalu swoje rozmyślania, być może zbyt często powielam ten sam błąd, jaki popełniają pseudonaukowcy lub raczej poszukiwacze taniej sensacji. Myślę bowiem że nie raz zdarza mi się wyciągać zbyt daleko idące, albo pochopne wnioski wynikające jakoby z natchnionych tekstów biblijnych.

 

W tym miejscu muszę zatem powiedzieć jasno i zdecydowanie: o ile wierzę święcie, że przedstawione teksty Pisma Świętego są objawionym i natchnionym przez Ducha Świętego Słowem Bożym, o tyle moje „rozważanka” są jedynie słabą, często omylną, próbą poszukiwania przesłania odczytywanego w dodatku przez pryzmat moich doświadczeń i ograniczeń.

 

Myślę, że po tym przydługim wstępie, wyjaśniającym pewne kluczowe zagadnienie, mogę już przejść do dzisiejszego tekstu zaczerpniętego z Ewangelii wg Św. Marka.

 

Dla mojej wygody (a także w związku z pewną chronologią zdarzeń) ośmieliłem się podzielić go na cztery podstawowe działy:

 

1. Uczestnictwo Jezusa w publicznym kulcie w synagodze w Kafarnaum

 

2. Znaki i cuda zdziałane w domu Szymona i przed nim

 

3. Prywatna, osobista modlitwa Jezusa

 

4. Nauczanie w różnych miastach i wioskach

 

Być może również odnośnie do przytoczonego dzisiaj fragmentu biblijnego wyciągam zbyt daleko idące wnioski, jednak, wydaje mi się, że w pewien sposób przemawiają one do współczesnego chrześcijanina pokazując obszary i zasady działania Bożego w życiu Kościoła i każdego z nas indywidualnie.

 

Myślę, że Kościół (oczywiście rozumiany jako ciało Chrystusa) jest powołany do tego, aby realizować Boże przesłanie we wszystkich wyżej wymienionych obszarach aktywności.

 

Nie może więc być mowy o dysproporcjach w którejś z dziedzin. Nie można chyba koncentrować się jedynie na publicznym kulcie wspólnotowym, podczas, gdy modlitwa indywidualna poszczególnych wierzących będzie znacząco niedomagała. Nie można mówić o rozwoju nauczania, jeśli nie pójdą za nim znaki i cuda i przejawy mocy. Nie można bowiem głosić nauki z uwodzącymi przekonywaniem słowami mądrości, bez ukazywania ducha i mocy, ponieważ wiara powinna opierać się nie na mądrości ludzkiej, lecz na mocy Bożej (por. 1 Kor 2,4-5)

 

Wydaje się, że w dzisiejszych czasach, jak chyba nigdy wcześniej, potrzeba takiego zsynchronizowanego i zintegrowanego przekazu prawd wiary i świadectwa życia chrześcijańskiego. Aktywność prezentowana przez wspólnoty i poszczególnych wierzących w jednym obszarze, musi wypływać i prowadzić ku innym.

 

Jeśli natomiast któraś z tych czterech aktywności będzie w rażącej dysproporcji w stosunku do innych, całe życie chrześcijańskie może niedomagać i stawać się swoistym antyświadectwem dla świata. Można to porównać ze stołem, którego nogi są różnej długości. Nie radziłbym wtedy zapraszać gości na herbatkę...