


Adam Dylus /Jezus.com.pl
„Jezus obchodził Galileę. Nie chciał bowiem chodzić po Judei, bo Żydzi mieli zamiar Go zabić. A zbliżało się żydowskie Święto Namiotów. Kiedy zaś bracia Jego udali się na święto, wówczas poszedł i On, jednakże nie jawnie, lecz skrycie. Niektórzy z mieszkańców Jerozolimy mówili: Czyż to nie jest Ten, którego usiłują zabić? A oto jawnie przemawia i nic Mu nie mówią. Czyżby zwierzchnicy naprawdę się przekonali, że On jest Mesjaszem? Przecież my wiemy, skąd On pochodzi, natomiast gdy Mesjasz przyjdzie, nikt nie będzie wiedział, skąd jest. A Jezus, ucząc w świątyni, zawołał tymi słowami: I Mnie znacie, i wiecie, skąd jestem. Ja jednak nie przyszedłem sam od siebie; lecz prawdziwy jest Ten, który Mnie posłał, którego wy nie znacie. Ja Go znam, bo od Niego jestem i On Mnie posłał. Zamierzali więc Go pojmać, jednakże nikt nie podniósł na Niego ręki, ponieważ godzina Jego jeszcze nie nadeszła” (J 7,1-2.10.25-30)
Święto Namiotów (Święto Szałasów, Sukkot) o którym mówi dzisiejsza Ewangelia, obchodzone było (i jest) w Izraelu jesienią. Jak notuje Estera Wieja przeprowadzająca wywiad z Kazimierzem Barczukiem: „to Święto podsumowuje przeszłość, kierując nasze myślenie na właściwy tor: „Obyś nie powiedział w sercu: To moja siła i moc moich rąk zdobyły mi to bogactwo. Pamiętaj o Panu, Bogu twoim, bo On udziela ci siły do zdobycia bogactwa, aby wypełnić dzisiaj przymierze, jakie poprzysiągł twoim przodkom” (Pwt 8,17-18). (...) Jest to pamiątka całkowitej zależności od Boga i Bożego zaopatrzenia. W kategoriach proroctwa dotyczącego przyszłości święto to mówi nam o pełnym radości przyjściu i panowaniu Mesjasza. Dlatego święto Sukkot można nazwać świętem królowania Mesjasza. Siódmy, ostatni dzień święta Sukkot jest określany jako wielki i jest jego kulminacją (por. J 7,37)” (Estera Wieja, Kazimierz Barczuk, Przeszłość i przyszłość w świętach żydowskich, Wydawnictwo KOINONIA, Ustroń, 2008).
Przypatrując się jednak wydarzeniom opisanym w dzisiaj czytanym fragmencie Ewangelii wg św. Jana, wydaje mi się, że wśród zgromadzonych tłumnie Żydów, nie widać jakoś atmosfery świętowania „całkowitej zależności od Boga i Bożego zaopatrzenia”. Trwa raczej zażarta dyskusja „za i przeciw” Jezusowi. Trwa analiza proroctw. W momencie pojawienia się jakichkolwiek wątpliwości, oczy zgromadzonych zwracają się raczej na zwierzchników religijnych, od których oczekują zajęcia stanowiska wobec niezwykłej Osoby Nauczyciela z Nazaretu, niż na samego Jezusa, o którym wydał świadectwo Ojciec niebieski, który Go posłał.
Największe oburzenie wśród zebranych wywołuje jedno tylko zdanie wypowiedziane przez Mistrza: „prawdziwy jest Ten, który Mnie posłał, którego wy nie znacie. Ja Go znam, bo od Niego jestem i On Mnie posłał”.
Cóż...
Obserwując współczesny świat, często można dostrzec dokładnie takie same postępowanie ludzi. Nie przyjmują oni świadectwa Bożego, starając się raczej rozstrzygać swoje wątpliwości dotyczące znaków Jego obecności i działania w oparciu o opinie jakichś drugo-, czy trzeciorzędnych „autorytetów”. W dodatku, jeśli słowo Boże w jakikolwiek sposób wspomni o błędach i potknięciach ludzi, natychmiast je odrzucają.
Niestety, Duch Święty, gdy przychodzi, „przekonuje świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie. O grzechu - bo ludzie nie wierzą w Jezusa, o sprawiedliwości zaś - bo Jezus wywyższony zasiada po prawicy i już nikt nie może Go ujrzeć; wreszcie o sądzie - bo władca tego świata został osądzony” (por. J 16,8-11)
Co ciekawe właśnie Duch Święty, który „przekonuje świat o grzechu, sprawiedliwości i sądzie” jest także bardzo mocno „związany” ze Świętem Sukkot. „W czasie siedmiu świątecznych dni z sadzawki Siloe kapłan nosił wodę, która była wlewana do zbiorników w okolicy ołtarza. Symbol ten był wyrazem modlitwy o deszcz – modlitwy, od której zaczynał się kolejny dzień. Ten symbol pokazywał i zapowiadał wylanie Ducha Świętego (Ruach HaKodesz) na naród izraelski” (Estera Wieja, Kazimierz Barczuk, Przeszłość i przyszłość w świętach żydowskich, Wydawnictwo KOINONIA, Ustroń, 2008).
Każdemu z ludzi (w tym także nam samym) bardzo potrzeba światła i mocy Ducha Świętego. Tylko bowiem On może sprawić, że zamiast kierować wzrok na innych i uczestniczyć w pustych dyskusjach, można zobaczyć całą prawdę o Jezusie – Baranku Bożym, który gładzi grzechy świata i pokornie przyjąć świadectwo Ojca, który jest w niebie.