


Adam Dylus /Jezus.com.pl
„Jezus zaczął wskazywać swoim uczniom na to, że musi iść do Jerozolimy i wiele cierpieć od starszych i arcykapłanów, i uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie. A Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie. Lecz On odwrócił się i rzekł do Piotra: Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie. Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę? Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi, i wtedy odda każdemu według jego postępowania” (Mt 16,21-27)
Dzisiejsze pierwsze czytanie rozpoczyna się od słów: „Uwiodłeś mnie, Panie, a ja pozwoliłem się uwieść; ujarzmiłeś mnie i przemogłeś” (Jr 20,7). Myślę, że te słowa doskonale wprowadzają w treść dzisiejszej Ewangelii, w której Jezus przypomina uczniom o celu swojej misji, którą podjął dla zgładzenia naszych grzechów.
Czytając powyższy fragment ewangeliczny, można chyba powiedzieć, że Jednorodzony Syn Ojca pozwolił się uwieść... swojej miłości do człowieka. To właśnie ta miłość nie pozwoliła Mu pozostać w niebie (siedzieć z założonymi rękami) wtedy, gdy człowiek potrzebował ratunku, którego nikt inny nie mógł mu zapewnić. To właśnie ta miłość zaprowadziła Go na krzyż, który odtąd stał się symbolem „wydania” siebie do końca.
Niestety człowiek nie zawsze właściwie odpowiada na tę miłość. Nie zawsze rozpoznaje zamysł Boży i Jego doskonały plan. Można nawet powiedzieć, że często, zamiast pozwolić się uwieść Bogu i Jego miłości, pozwala na działanie diabłu i słuchając Jego pokrętnych podszeptów, próbuje całkowicie zakwestionować i wywrócić do góry nogami najdoskonalszy zamysł Boży.
Przykład takiego uwiedzenia spotykamy również na kartach dzisiejszej Ewangelii. Piotr, chodzący z Jezusem już od wielu miesięcy, zapoznany dokładnie z celem Jego misji, próbował przecież z całych sił przeciwstawić się dramatycznemu scenariuszowi męki i śmierci swojego Pana. Jego krótkowzroczne myślenie (inspirowane przez Szatana), znalazło jednak jasną i zdecydowaną odpowiedź ze strony Mistrza z Nazaretu.
Czytając dzisiejsze Słowo Boże, zastanawiam się nad tym, komu ja pozwalam się uwieść? Czy jest we mnie otwartość na Boże plany (być może nie do końca zrozumiałe, a nawet trudne), czy raczej na świecidełka i tanie sztuczki planu szatańskiego, który mami mnie prostotą i przyjemnością?
Niestety, wydaje mi się, że ludzie znaczenie łatwiej otwierają się obecnie na to co jest dla nich proste, łatwe i przyjemne. Wystarczy wpisać do wyszukiwarek internetowych słowa „uwiedzenie”, „uwieść”, „uwodzić”, a bardzo szybko ukaże się szereg propozycji mających na celu głównie zaspokojenie własnego „ego” (są to najczęściej „narzędzia” multimedialne, czy feromony służące uwodzeniu kobiet itp.).
Myślę, że dzisiejsza Ewangelia może nam doskonale pomóc w rozeznaniu (a co za tym idzie obronie) przed atakami diabelskimi. Pokazując bowiem mechanizmy i sposoby działania Szatana, łatwiej możemy nie ulegać Jego podszeptom.
Przeczytane dzisiaj Słowo Boże w sposób jasny i wyraźny pokazuje nam, że o moim szczęściu nie decyduje zaspokajanie moich pragnień i namiętności, ale wierne podążanie za Jezusem, również (a może nawet przede wszystkim) poprzez niesienie Jego krzyża.
Dlatego też, zamiast studiować kolejne poradniki dotyczące uwodzenia innych, zamiast szukać szczęścia na własną rękę, lepiej jest otworzyć najpewniejszy i najdoskonalszy poradnik napisany ręką Bożą i przeczytać codziennie przynajmniej kilka dobrych rad, jak chociażby ta, którą sformułował św. Pawła, w dzisiejszym drugim czytaniu zachęcając każdego z nas: „Proszę was, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście dali ciała swoje na ofiarę żywą, świętą, Bogu przyjemną, jako wyraz waszej rozumnej służby Bożej. Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe” (Rz 12,1-2)