Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Biblia

BIBLIA

Karna armia Pana

Adam Dylus /Jezus.com.pl

 

„I rzekł do nich: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie. Po rozmowie z nimi Pan Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga. Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdził naukę znakami, które jej towarzyszyły” (Mk 16,15-20)

 

W ostatnią niedzielę, przeskakując wieczorem po kanałach telewizyjnych, natrafiłem na film „Aleksander” opowiadający historię jednego z największych wodzów i zdobywców w dziejach świata - Aleksandra Macedońskiego (zwanego Wielkim). Przyznam, że z racji długości filmu nie mogłem sobie pozwolić na oglądanie tej historii do końca (film kończył się po północy), jednak w szczególny sposób utkwiła mi w pamięci scena bitwy pod Gaugamelą (1 października 331 r.) w której wojska wielkiego Macedończyka starły się z siłami Dariusza - króla Persów.

 

Patrząc na monumentalne sceny bitwy, w szczególny sposób zwróciłem uwagę na niesamowite męstwo i dyscyplinę formacji wojskowej zwanej falangą. Falanga, jak piszą historycy, używała włóczni dłuższych (tzw. sarissa) niż greckie i dzięki temu miała nad nimi przewagę. Pierwsze cztery szeregi trzymały sarissy poziomo, tworząc zaporę ostrzy. Pozostałe szeregi trzymały sarissy pod kątem 45°, by w razie ostrzału pociski traciły impet odbijając się od włóczni - dla zwiększenia skuteczności tej osłony sarissoforoi poruszali nimi na boki. Doskonałe wyszkolenie umożliwiało macedońskiej piechocie dokonywanie skomplikowanych manewrów (np. obrotu o 90 lub 180 stopni), bez obaw o rozerwanie szyku. Skuteczność falangi zależała od poziomu wyszkolenia żołnierzy. Tworzyli oni długą (niekiedy na kilka kilometrów) linię frontu. Bitwy z użyciem falangi starano się staczać na terenie możliwie płaskim, gdyż na terenie pofałdowanym istniało niebezpieczeństwo rozerwania szyku, co groziło klęską. Falangi Aleksandra Macedońskiego, były niesamowicie zdyscyplinowane. Mimo zasypania tej formacji gradem strzał wystrzelonych przez nieprzyjaciela (od których padło wielu żołnierzy), mimo ataków rydwanów bojowych próbujących rozerwać zwarte formacje, dowódcy utrzymali karność w szeregach żołnierzy, co pozwoliło oprzeć się nawale przeważających sił wroga (szacuje się, że w bitwie po stronie Aleksandra Macedońskiego brało udział około 40.000 ludzi, zaś Dariusz zgromadził siły w wysokości od 200.000 do 250.000 żołnierzy, co ciekawe w szeregach armii macedońskiej zginęło 500 żołnierzy, a około 3000 zostało rannych, natomiast po stronie perskiej straty były ocenianie na około 50.000 ludzi).

 

Ta historia przypomina mi się w kontekście przeczytanej przed chwilą Ewangelii. Słyszymy w niej ostatnie słowa Jezusa wypowiedziane na ziemi do Apostołów. Jednak, jak notuje Ewangelista, kiedy po rozmowie ze swoimi uczniami Pan Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga, oni natychmiast poszli i głosili Ewangelię wszędzie.

 

Zastanawiające jest to, że kiedy Jezus - ich wódz wyznaczył im cel misji, kiedy oznajmił zasady głoszenia Dobrej Nowiny, Jego apostołowie nie zastanawiali się i nie rozważali Jego słów. Nie prowadzili dywagacji na temat małej liczebności i niedostatecznego wykształcenia teologicznego świadków Ewangelii, którzy mieli dotrzeć aż na krańce ziemi. Nie debatowali na temat licznych niewiadomych: w jaki sposób będą wyrzucać złe duchy, jakimi nowymi językami mówić będą; w jaki sposób węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić... Nie domagali się wyjaśnień co do uzdrawiania chorych.

 

Po prostu szli i... odnieśli zwycięstwo.

 

Wydaje mi się, że właśnie ta postawa: posłuszeństwa i karności, bardzo często przydałaby się współczesnym chrześcijanom. Z jednej bowiem strony podnoszą oni protesty, że Bóg obecnie już nie współdziała ze swoimi uczniami tak, jak czynił to niegdyś, w czasach apostolskich. Z drugiej jednak strony, podważają w swoim życiu poszczególne elementy nauki wiary, wybierając dla siebie jedynie to, co wygodne i możliwe do pogodzenia z trendami współczesnego świata.

 

Wydaje się jednak, że związek między cudami i znakami jakie Pan chce czynić przez swoich głosicieli z wiernością objawionym przez Niego zasadom jest bardzo istotny...