Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Biblia

BIBLIA

Jak słuchamy?

Adam Dylus /Jezus.com.pl

 

„Jan stał z dwoma swoimi uczniami i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: Oto Baranek Boży. Dwaj uczniowie usłyszeli, jak mówił, i poszli za Jezusem. Jezus zaś odwróciwszy się i ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich: Czego szukacie? Oni powiedzieli do Niego: Rabbi! - to znaczy: Nauczycielu - gdzie mieszkasz? Odpowiedział im: Chodźcie, a zobaczycie. Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego. Było to około godziny dziesiątej. Jednym z dwóch, którzy to usłyszeli od Jana i poszli za Nim, był Andrzej, brat Szymona Piotra. Ten spotkał najpierw swego brata i rzekł do niego: Znaleźliśmy Mesjasza - to znaczy: Chrystusa. I przyprowadził go do Jezusa. A Jezus wejrzawszy na niego rzekł: Ty jesteś Szymon, syn Jana, ty będziesz nazywał się Kefas - to znaczy: Piotr” (J 1,35-42)

 

Dzisiejsza Ewangelia po raz kolejny przypomina nam, w jaki sposób Jezus może zmienić życie człowieka. Oto bowiem, ubogi rybak galilejski - Szymon, brat Andrzeja zostaje przez Jezusa nie tylko zaproszony do odwiedzenia miejsca gdzie mieszka Nauczyciel, ale przede wszystkim powołany do nowej, wspaniałej misji (co, zgodnie z mentalnością ludów semickich, dokonuje się przez symboliczną zmianę imienia).

 

Może więc przy tej okazji warto zapytać, dlaczego w naszym życiu taka zmiana nie następuje (albo następuje w sposób nas niezadowalający)? Dlaczego Jan Chrzciciel rozpoznał w Jezusie zapowiadanego Mesjasza Izraela, Andrzej i jego brat Szymon poszli radykalnie za Chrystusem, a my nie zawsze potrafimy opowiedzieć się za naszym Mistrzem (a przy okazji za wartościami chrześcijańskimi)?

 

Być może, jednym z elementów odpowiedzi na to pytanie, jest stwierdzenie, że nie zawsze potrafimy... słuchać. Przecież, jak mówi dzisiejsza Ewangelia, decyzja pójścia za Jezusem nastąpiła dlatego, że dwaj uczniowie USŁYSZELI jak Jan Chrzciciel wypowiedział znamienne słowa: Oto Baranek Boży. To spowodowało, że zdecydowali się opuścić swojego rabbiego (Jana) i pójść za Mistrzem z Nazaretu.

 

Nie tak dawno jeden z moich znajomych opowiadał śmieszną (a jednocześnie zastanawiającą) historię jaka wydarzyła się w jednej z parafii. Tamtejszy ksiądz był zbulwersowany z powodu obojętności jaką prezentowali jego parafianie wobec czytanego w kościele Słowa Bożego, kazań, listów pasterskich i innych tekstów liturgicznych. Aby upewnić się, że jego obserwacje są słuszne, od czasu do czasu pytał przygodnie spotkanych ludzi o ich wrażenia z ostatniej Mszy, o odbiór Ewangelii itp. Zawsze jednak słyszał wymijające odpowiedzi. Ktoś twierdził, że w tym czasie się zamyślił (bo ma wiele problemów w pracy), ktoś inny próbował improwizować, przytaczając fragment Ewangelii, ale... nie z tej niedzieli, a jeszcze ktoś inny przyznawał z rozbrajającą szczerością, że akurat... zepsuł mu się aparat słuchowy i nie zdołał nic usłyszeć.

 

Uparty ksiądz, przeczuwając, że ludzie próbują tylko nieudolnie usprawiedliwiać swój brak zaangażowania, zastosował ciekawy zabieg. Pewnej niedzieli, w czasie modlitwy powszechnej, oprócz innych wezwań, zupełnie „naturalnym głosem” wypowiedział następującą „prośbę”: „Prosimy Cię Panie, aby w tej chwili dach naszej świątyni spadł nam na głowy. Ciebie prosimy!”. Jakie było jego zdziwienie, gdy wszyscy ludzie obecni w kościele gromkim głosem odpowiedzieli: „Wysłuchaj nas Panie”.

 

Wydaje mi się, że ta prosta historia w pewien sposób potwierdza jakie jest nasze słuchanie. Jest to o tyle zastanawiające, że wszystkie współczesne kościoły chrześcijańskie sprawują obecnie liturgię w ojczystym języku, który, zgodnie z zaleceniami władz kościelnych, ma się przyczynić do pogłębienia i lepszego zrozumienia przesłania historii zbawienia. Dlatego też Biblia została przetłumaczona na języki narodowe, co więcej, dzięki różnym inicjatywom, takim jak na przykład Misja Tłumaczy Biblii im. Wycliffe’a, wciąż jest tłumaczona na wiele języków i narzeczy, aby mogła być czytana przez wszystkich ludzi w ich „języku serca”...

 

A jak jest w tym kontekście z naszym słuchaniem?

 

Czy przypadkiem nie przysypiamy w ważnych dla nas momentach, kiedy Bóg chce nam coś powiedzieć?

 

Może właśnie ze względu na nas w dzisiejszym pierwszym czytaniu przypomniano nam starotestamentalną historię związaną z słuchaniem Boga. Niech ona pomoże nam w lepszym, pełnym gotowości i otwartości słuchaniu głosu Pana:

 

„Samuel spał w przybytku Pańskim, gdzie znajdowała się Arka Przymierza. Wtedy Pan zawołał Samuela, a ten odpowiedział: Oto jestem. Potem pobiegł do Helego mówiąc mu: Oto jestem: przecież mię wołałeś. Heli odrzekł: Nie wołałem cię, wróć i połóż się spać. Położył się zatem spać. Lecz Pan powtórzył wołanie: Samuelu! Wstał Samuel i poszedł do Helego mówiąc: Oto jestem: przecież mię wołałeś. Odrzekł mu: Nie wołałem cię, synu. Wróć i połóż się spać. Samuel bowiem jeszcze nie znał Pana, a słowo Pańskie nie było mu jeszcze objawione. I znów Pan powtórzył po raz trzeci swe wołanie: Samuelu! Wstał więc i poszedł do Helego, mówiąc: Oto jestem: przecież mię wołałeś. Heli spostrzegł się, że to Pan woła chłopca. Rzekł więc Heli do Samuela: Idź spać! Gdyby jednak kto cię wołał, odpowiedz: Mów, Panie, bo sługa Twój słucha. Odszedł Samuel, położył się spać na swoim miejscu. Przybył Pan i stanąwszy zawołał jak poprzednim razem: Samuelu, Samuelu! Samuel odpowiedział: Mów, bo sługa Twój słucha. Samuel dorastał, a Pan był z nim” (1 Sm 3,3b-10)