


Adam Dylus /Jezus.com.pl
„W pierwszy dzień tygodnia dwaj uczniowie Jezusa byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali. On zaś ich zapytał: Cóż to za rozmowy prowadzicie z sobą w drodze? Zatrzymali się smutni. A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu: Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało. Zapytał ich: Cóż takiego? Odpowiedzieli Mu: To, co się stało z Jezusem Nazarejczykiem, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Tak, a po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało. Nadto jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u grobu, a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje. Poszli niektórzy z naszych do grobu i zastali wszystko tak, jak kobiety opowiadały, ale Jego nie widzieli. Na to On rzekł do nich: O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały? I zaczynając od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego. Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakoby miał iść dalej. Lecz przymusili Go, mówiąc: Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił. Wszedł więc, aby zostać z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy oczy im się otworzyły i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. I mówili nawzajem do siebie: Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał? W tej samej godzinie wybrali się i wrócili do Jerozolimy. Tam zastali zebranych Jedenastu i innych z nimi, którzy im oznajmili: Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi. Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak Go poznali przy łamaniu chleba” (Łk 24,13-35)
W jaki sposób przekazać ludziom podstawowe prawdy wiary?
Czy jest to w ogóle możliwe?
Wydaje się, że na powyższe pytania (w pewien sposób) odpowiada dzisiejsza Ewangelia. Jezus Zmartwychwstały, spotykający się z dwoma (nienazwanymi z imienia uczniami) nie domaga się od nich „wiary na siłę”. Wręcz przeciwnie, jak dobry pedagog i psycholog, w czasie drogi do Emaus powoli i cierpliwie, opierając się na doskonale znanych każdemu Żydowi tekstach biblijnych, przekonuje uczniów o osobie Mesjasza, zapowiadanej przez wszystkich proroków. Pokazując zaś przez pryzmat tekstów starotestamentalnych wydarzenia, jakie rozegrały się w ostatnich dniach w Jerozolimie, jasno i wyraźnie pomaga dwom zagubionym i zasmuconym mężczyznom odkryć prawdę o Zbawicielu, która może wyzwolić ich z przygnębienia i wnieść zupełnie nowy impuls w ich życiu.
Czy taka sama argumentacja może dotrzeć do współczesnego człowieka?
Obawiam się, że nie. Doświadczyliśmy tego ostatnio z moją żoną, przygotowując w czasie Wielkiego Postu nauki rekolekcyjne dla różnych grup młodzieży. Z naszego, chrześcijańskiego przyzwyczajenia, chcieliśmy się oprzeć przede wszystkim na tekstach biblijnych ilustrujących poruszane przez nas zagadnienia. Okazało się jednak, że większość młodych ludzi nie zna Słowa Bożego. Trudno jest na jego przykładzie przekonywać młodych do czegokolwiek. Trudno jest na przykład, mówiąc o miłości i wierności małżeńskiej, odwoływać się do historii stworzenia mężczyzny i kobiety, historii Abrahama i Sary, czy grzechu jakiego dopuścił się Dawid.
W takiej sytuacji, staraliśmy się raczej zwrócić uwagę na doświadczenia młodych ludzi: pragnienie szczęścia, poszukiwanie miłości, akceptacji, poczucia bezpieczeństwa itp.
W ten sposób, powoli, obserwując również ich reakcje i próbując odpowiadać na ich wątpliwości, staraliśmy się przyciągnąć ich uwagę w kierunku Tego, który jest ostatecznym zaspokojeniem wszelkich pragnień człowieka, i który dla każdego z nas przygotował wspaniały plan.
Myślę, że bazując na tych uniwersalnych wartościach, można każdego człowieka podprowadzić do spotkania z Jezusem Chrystusem, który jednak, w pełni daje się poznać jedynie przez swoje Słowo i Łamanie Chleba.