


Adam Dylus /Jezus.com.pl
„Następnie wyznaczył jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich: żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie! Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: Pokój temu domowi! Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże” (Łk 10,1-9)
Nie tak dawno zajrzałem na jedną z internetowych stron chrześcijańskich, która promowała m.in. koncert pewnego znanego zespołu chrześcijańskiego. Na tej stronie, oprócz wielu wiadomości przybliżających ideę koncertu oraz informacje o zespole, znalazłem też pełne jadu wpisy któregoś z chrześcijan skierowane przeciw członkom innych kościołów. Niestety, nie po raz pierwszy spotkałem się z takimi reakcjami i, również nie po raz pierwszy, zrobiło mi się bardzo smutno...
Wciąż bowiem mam przed oczyma misję do jakiej Jezus Chrystus posyła każdego chrześcijanina. Jest ona bardzo wyraźnie wyartykułowana w przytoczonym powyżej fragmencie ewangelicznym. Warunkiem wypełnienia tej misji jest wspólna praca małych zespołów ewangelizacyjnych, mająca być jednocześnie świadectwem miłości Boga do człowieka. Niestety, jak nie raz pokazała historia, w wielu przypadkach misja jaką zlecił Jezus, została bardzo mocno zagrożona z powodu tarć pomiędzy wierzącymi. Pierwsze czytanie przeznaczone na dzień dzisiejszy przypomina o niektórych konfliktach. Św. Paweł pisze do Tymoteusza: „Pośpiesz się, by przybyć do mnie szybko. Demas bowiem mię opuścił umiłowawszy ten świat i podążył do Tesaloniki, Krescens do Galacji, Tytus do Dalmacji. Łukasz sam jest ze mną. Weź Marka i przyprowadź ze sobą; jest mi bowiem przydatny do posługiwania (...). Aleksander, brązownik, wyrządził mi wiele zła: odda mu Pan według jego uczynków. I ty się go strzeż, albowiem sprzeciwiał się bardzo naszym słowom. W pierwszej mojej obronie nikt przy mnie nie stanął, ale mię wszyscy opuścili: niech im to nie będzie policzone! Natomiast Pan stanął przy mnie i wzmocnił mię, żeby się przeze mnie dopełniło głoszenie Ewangelii i żeby wszystkie narody je posłyszały” (2 Tm 4,9-17a)
O innych, jeszcze bardziej dramatycznych podziałach, które dokonały się w gminie chrześcijańskiej, św. Paweł przypomina w swoim Pierwszym Liście do Koryntian: „Myślę o tym, co każdy z was mówi: Ja jestem Pawła, a ja Apollosa; ja jestem Kefasa, a ja Chrystusa. Czyż Chrystus jest podzielony? Czyż Paweł został za was ukrzyżowany? Czyż w imię Pawła zostaliście ochrzczeni? (1 Kor 1,12-13). „Skoro jeden mówi: Ja jestem Pawła, a drugi: Ja jestem Apollosa, to czyż nie postępujecie tylko po ludzku? Kimże jest Apollos? Albo kim jest Paweł? Sługami, przez których uwierzyliście według tego, co każdemu dał Pan” (1 Kor 3,4-5)
W perspektywie niesamowitej godności jaką obdarzył nas Pan poprzez zaproszenie każdego z nas do współpracy w dziele głoszenia Dobrej Nowiny, wszelkie podziały między chrześcijanami jawią się jako przekreślenie Bożego zamysłu.
Kiedy więc próbujesz zwrócić ostrze swojej krytyki w stronę innego chrześcijanina, pamiętaj, że być może, efekt Twojego wystąpienia będzie zupełnie odwrotny od zamierzonego. Być może zamiast mu pomóc w kroczeniu za Chrystusem, zniechęcisz go jedynie do poznawania Pana, w dodatku pokażesz innym ludziom swoiste antyświadectwo miłości ewangelicznej. Jak przypomina w swojej encyklice „Ut unum sint” papież Jan Paweł II, „podział (wśród chrześcijan) jawnie sprzeciwia się woli Chrystusa, jest zgorszeniem dla świata, a przy tym szkodzi najświętszej sprawie przepowiadania Ewangelii wszelkiemu stworzeniu (UUS 6). „W związku z tym (szczególnie chyba w ostatnich czasach – dopowiedzenie autora) rozszerzył się zakres spraw, które domagają się pokuty: świadomość istnienia pewnych podziałów, które ranią braterską miłość, przejawów nieumiejętności przebaczenia, pychy i antyewangelicznego, nieprzejednanego potępienia „innych”, pogardy płynącej z chorobliwej pewności siebie” (UUS 15)
Jak bowiem my, chrześcijanie, możemy iść do ludzi żyjących w świecie, jak przepowiadać im ewangelię, skoro pracując na żniwie Pańskim, będziemy się jeszcze kłócić czy pracować każdy na własną rękę.