


Adam Dylus /Jezus.com.pl
„Jezus powiedział do tłumów: Z kim mam porównać to pokolenie? Podobne jest do przebywających na rynku dzieci, które przymawiają swym rówieśnikom: Przygrywaliśmy wam, a nie tańczyliście; biadaliśmy, a wyście nie zawodzili. Przyszedł bowiem Jan: nie jadł ani nie pił, a oni mówią: Zły duch go opętał. Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije. a oni mówią: Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników. A jednak mądrość usprawiedliwiona jest przez swe czyny” (Mt 11,16-19)
Czytając przytoczone dzisiaj słowa Ewangelii wg Św. Mateusza, najczęściej przychodzą nam na myśl dwie grupy osób. Jedni potępiają wszelkie posty i umartwienia, szydzą z osób stosujących te praktyki w swoim życiu, zarzucając im nawet, że czynią to z podszeptu złego ducha. Inni natomiast wciąż nie są w stanie przełknąć żadnej informacji o pracy ewangelizacyjnej prowadzonej na przykład wśród alkoholików, narkomanów czy prostytutek. W swoim wąskim i ograniczonym sposobie spojrzenia na sprawy misji i ewangelizacji, twierdzą, że Dobra Nowina jest zbyt wspaniała, piękna i święta, aby głosić ją wobec tak „podłego elementu”...
Jednak dzisiejsze słowa Ewangelii wspominają jeszcze o trzeciej grupie osób, tych, które przymawiają, wypominają innym ich zachowania i wciąż narzekają na zachowania innych...
Chyba nie bez racji można by powiedzieć, że nasz kraj przoduje w niechlubnym rankingu najbardziej narzekających ludów w Europie. Wystarczy pójść na jakąkolwiek imprezę, aby usłyszeć, jak ludzie snują swoje opowieści: narzekają na brak pieniędzy, stare i psujące się samochody, drożejące towary, nieudolność urzędników, kolejne afery dotykające skorumpowanych polityków itp., itd., jednocześnie wychwalając pod niebiosa inne kraje, w których podobno takie problemy nie występują.
Obawiam się nawet, że uważny czytelnik moich „biblijnych zamyśleń” może odkryć w nich wiele niezdrowej atmosfery narzekania i wypominania innym ich grzechów i słabości.
Może nadszedł już czas, aby uwolnić się od tego ogólnonarodowego piętna?
Może w czasie tegorocznego adwentu spróbować odnowić naszą mentalność, również w tym zakresie?
Tylko... czy jest to możliwe?
Sądzę, że jak najbardziej. Wydaje mi się jednak, że można to uczynić jedynie poprzez odwrócenie naszej uwagi... od nas samych, a zwrócenie się w stronę Boga. Dzisiejsze teksty biblijne zawarte w pierwszym czytaniu i psalmie, próbują nam pomóc w tym zadaniu. Prorok Izajasz skrzętnie notuje słowa Boga, który „poucza nas o tym, co pożyteczne, kieruje nami na drodze, którą kroczymy” Przypomina, że „gdybyśmy zważali na Jego przykazania, stałby się nasz pokój jak rzeka, a sprawiedliwość nasza jak morskie fale. Nasze potomstwo byłoby jak piasek, i jak jego ziarnka nasze latorośle” (por. Iz 48,17-19).
Psalm zaś określa jakie cechy ma człowiek, który nie patrzy na siebie, ale całą swoją uwagę kieruje na Boga:
„Błogosławiony człowiek,
który nie idzie za radą występnych,
nie wchodzi na drogę grzeszników
i nie zasiada w gronie szyderców.
Lecz w prawie Pańskim upodobał sobie
i rozmyśla nad nim dniem i nocą.
On jest jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą,
które wydaje owoc w swoim czasie.
Liście jego nie więdną,
a wszystko, co czyni jest udane” (Ps 1,1-4)
Kiedy więc „zbiera się nam” na narzekanie, spróbujmy popatrzeć na Boga. On jest Tym, który zaspokaja wszystkie nasze potrzeby. On jest tym, który nas poucza, prowadzi i zachowuje w swojej miłości. Zamiast gorzkiego menu narzekania i smutku, On proponuje coś zupełnie odmiennego: wejście na Jego ścieżki, co umożliwi nam zupełnie odmienne przeżywanie naszego życia. Nasz pokój stanie się jak rzeka, a sprawiedliwość nasza jak morskie fale”. Nie wchodź więc na drogę grzeszników i wiecznych „narzekaczy”, nie zasiadaj w gronie szyderców. Upodobaj sobie raczej w prawie Pańskim i rozmyślaj nad nim dniem i nocą. Wtedy rzeczywiście staniesz się jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą i wydasz owoc w swoim czasie.