Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Biblia

BIBLIA

EFFATHA

Adam Dylus /Jezus.com.pl

 

„Jezus opuścił okolice Tyru i przez Sydon przyszedł nad Jezioro Galilejskie, przemierzając posiadłości Dekapolu. Przyprowadzili Mu głuchoniemego i prosili Go, żeby położył na niego rękę. On wziął go na bok, osobno od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka; a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: Effatha, to znaczy: Otwórz się! Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały i mógł prawidłowo mówić. /Jezus/ przykazał im, żeby nikomu nie mówili. Lecz im bardziej przykazywał, tym gorliwiej to rozgłaszali. I pełni zdumienia mówili: Dobrze uczynił wszystko. Nawet głuchym słuch przywraca i niemym mowę” (Mk 7,31-37)

 

Nic nie słyszeć i nie móc mówić...

 

To naprawdę traumatyczne doświadczenie...

 

Nie słysząc bowiem i nie umiejąc nic powiedzieć, traci się jeden z podstawowych kanałów komunikacyjnych funkcjonujących w każdym społeczeństwie.

 

Czytając dzisiejszą Ewangelię nie dziwię się, że głuchoniemego przyprowadzono do Jezusa. On sam zapewne nie za bardzo wiedział kim jest Ten, który przyszedł nad Jezioro Galilejskie. Zresztą skąd mógł o tym wiedzieć, skoro nikt nie miał szans, aby mu cokolwiek opowiedzieć. Jednak nie to było chyba najgorsze. Nawet bowiem gdyby głuchoniemy wiedział kim jest Jezus, nie za bardzo mógł Go o cokolwiek poprosić.

 

Patrząc jednak na przytoczony dzisiaj fragment, wydaje mi się, że powiązanie słuchu i mowy, które nie pozwala ludziom głuchym prawidłowo (albo nawet w ogóle) mówić, nie funkcjonuje jedynie w wymiernym i zbadanym świecie jednostek chorobowych. Obawiam się bowiem, że podobne zależności można często zaobserwować w naszym życiu duchowym.

 

Kiedy bowiem próbujemy mówić do Boga na modlitwie, ale Go nie słyszymy, nasza modlitwa może stać się jedynie niezgrabnym bełkotem.

 

W tej perspektywie podziwiam kobiety modlące się na przykład w ramach Międzynarodowej Służby Modlitwy Wstawienniczej Kobiet LIDIA. Podstawową częścią ich modlitwy nie jest powtarzanie tych czy innych intencji przynoszonych przez znajomych, przyjaciół, czy wypływających z potrzeby ich serca (co jest raczej normą w różnego typu formach modlitwy wstawienniczej funkcjonującej w Kościele).

 

„LIDIE” modlą się inaczej. Przede wszystkim przeznaczają maksymalnie dużo czasu (co najmniej godzinę dziennie), na słuchanie Boga. Nie spieszą się. Rozpoczynają swój czas z Bogiem od uwielbienia Tego, który ukochał nas miłością bez granic. Od uwielbienia, przechodzą do Jego Słowa zawartego w Piśmie Świętym. Nie tylko smakują każdy fragment, ale też pytają, czy przez to Słowo Bóg chce do nich w szczególny sposób przemówić. Są otwarte na poruszenia serca, prawie niewymierne wrażenia i odczucia. Przez wszystkie te okoliczności starają się odczytać jaka jest wola Boża co do różnych spraw. Wiedząc zaś jaka jest wola Boża starają się modlić w tych intencjach i w taki sposób, jak Bóg im podpowiada.

 

Każda z tych kobiet wiele razy doświadczyła cudów w swoim życiu. Każda z nich mogłaby opowiadać godzinami o ludziach i intencjach, na które Bóg zwrócił im uwagę w modlitwie, mimo, że wcześniej nie znały wielu ludzi, bądź też nie domyślały się, że przechodzą oni przez jakieś trudne, często dramatyczne okoliczności.

 

Dzięki słuchaniu Boga przed Jego tron popłynęła modlitwa zgodna z Jego wolą. A skoro była ona zgodna z Jego wolą - została wysłuchana.

 

Jezus, uzdrawiając głuchoniemego włożył w jego uszy swoje palce, dotknął śliną jego języka i wypowiedział słynne słowo, którego Ewangelista nawet nie przetłumaczył, zamieszczając je w oryginale: EFFATHA - otwórz się.

 

Być może i dzisiaj Jezus kieruje do mnie i do Ciebie podobne słowo: otwórz się na mój głos. Podporządkuj swoją modlitwę moim natchnieniom. Skoro przez śmierć Jezusa każdy z nas ma „śmiały przystęp do Ojca z ufnością dzięki wierze w Niego” (por. Ef 3,12), wykorzystaj tę szansę. Jeśli zaś nie umiesz się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za Tobą w błaganiach, których nie można wyrazić słowami. Ten zaś, który przenika serca, zna zamiar Ducha, [wie], że przyczynia się za świętymi zgodnie z wolą Bożą” (por Rz 8,26-27).