Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Biblia

BIBLIA

Dydaktycznie

Adam Dylus /Jezus.com.pl

 

„Jezus przemówił do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą. Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi. Otóż wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście. Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus. Największy z was niech będzie waszym sługą. Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony” (Mt 23,1-12)

 

Jeżdżąc na różne konferencje i rekolekcje dla rodzin, wiele razy miałem okazję słyszeć nauczanie na temat najważniejszych zasad koniecznych do zastosowania w procesie wychowywania dzieci.

 

Wszyscy nauczający podkreślali kilka ważnych zagadnień, niezbędnych zarówno w kształtowaniu prawidłowego charakteru młodego człowieka jak i budowania właściwej relacji „rodzic-dziecko”:

 

  1. Aby przekazać dziecku najważniejsze wartości, trzeba je traktować z wielkim szacunkiem. Nie da się narzucić dziecku swoich poglądów, albo zachęcić je do stosowania jakiegoś systemu wartości, wciąż tylko pokrzykując na nie i karząc je za najmniejsze nawet przewinienie.
     
  2. Aby mieć pewność, że przekazany dziecku komunikat dotrze do niego i będzie zrozumiały, należy się starać, aby mówiąc, patrzeć jednocześnie dziecku prosto w oczy. Aby zastosować tę zasadę szczególnie wobec małego dziecka, należy uklęknąć lub pochylić się tak, aby nasze twarze znalazły się na tej samej wysokości.
     
  3. Najlepszym sposobem przekazania najważniejszych wartości, albo nauczenia pewnych czynności, jest dawanie dziecku dobrego przykładu, a później, wdrożenie pewnego rodzaju treningu, w którym dziecko stopniowo przejmuje obowiązki i samodzielnie stara się je wypełniać (najpierw z pomocą rodzica, później tylko z delikatnymi jego podpowiedziami, wreszcie zupełnie samodzielnie).

 

Wyżej wymienione sprawy przyszły mi na myśl, szczególnie po przeczytaniu dzisiejszego fragmentu ewangelicznego. W świetle przytoczonych przez św. Mateusza słów Jezusa wydaje mi się, że metody dydaktyczne stosowane przez faryzeuszy i uczonych w Piśmie były (delikatnie mówiąc) chybione.

 

Jak bowiem można przekazywać innym różnego typu sugestie, zalecenia i wyjaśnienia związane ze stosowaniem Prawa Bożego, kiedy samemu siedzi się na wysokiej katedrze i nie ma żadnego doświadczenia w rozwiązywaniu problemów codziennego życia? Jak można zachęcać innych do przestrzegania Bożych przykazań, jeśli samemu ich się nie realizuje? Jak można zachęcać ludzi do pokornego i uległego życia, skoro samemu zajmuje się tylko zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze miejsca w synagogach?

 

W tej perspektywie, po raz kolejny wraca do mnie na wskroś pozytywny przykład naszego Mistrza i Zbawiciela Jezusa Chrystusa. On bowiem, „istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci - i to śmierci krzyżowej” (Flp 2,6-8). Być może uczynił to właśnie dlatego, aby każdy z nas mógł Mu spojrzeć głęboko w oczy i zobaczyć w nich, że tak właśnie „Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne (por. J 3,16).

 

On nie jest Bogiem dalekim, obcym, oderwanym od problemów człowieka, lecz „doświadczonym we wszystkim na nasze podobieństwo, z wyjątkiem grzechu” (por. Hbr 4,15). A skoro tak, możemy z ufnością „przybliżyć się do tronu Jego łaski (a nie katedry uczonych w Piśmie i faryzeuszy), abyśmy u Niego otrzymali miłosierdzie i znaleźli łaskę dla /uzyskania/ pomocy w stosownej chwili” (por. Hbr 4,16).