


Adam Dylus /Jezus.com.pl
„Gdy Jezus siadł przy stole, jeden ze współbiesiadników rzekł do Niego: Szczęśliwy jest ten, kto będzie ucztował w królestwie Bożym. Jezus mu odpowiedział: Pewien człowiek wyprawił wielką ucztę i zaprosił wielu. Kiedy nadszedł czas uczty, posłał swego sługę, aby powiedział zaproszonym: Przyjdźcie, bo już wszystko jest gotowe. Wtedy zaczęli się wszyscy jednomyślnie wymawiać. Pierwszy kazał mu powiedzieć: Kupiłem pole, muszę wyjść, aby je obejrzeć; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego. Drugi rzekł: Kupiłem pięć par wołów i idę je wypróbować; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego. Jeszcze inny rzekł: Poślubiłem żonę i dlatego nie mogę przyjść. Sługa powrócił i oznajmił to swemu panu. Wtedy rozgniewany gospodarz nakazał słudze: Wyjdź co prędzej na ulice i zaułki miasta i wprowadź tu ubogich, ułomnych, niewidomych i chromych. Sługa oznajmił: Panie, stało się, jak rozkazałeś, a jeszcze jest miejsce. Na to pan rzekł do sługi: Wyjdź na drogi i między opłotki i zmuszaj do wejścia, aby mój dom był zapełniony. Albowiem powiadam wam: żaden z owych ludzi, którzy byli zaproszeni, nie skosztuje mojej uczty” (Łk 14,15-24)
Tydzień temu uczestniczyłem w podsumowaniu pewnej akcji ewangelizacyjnej, zorganizowanej wspólnie przez wszystkie kościoły protestanckie w moim mieście. Ewangelizacja odbyła się w różnych miejscach nie kojarzonych najczęściej z działalnością „kościelną”, na przykład w kawiarniach, restauracjach czy galeriach sztuki. Co więcej, podczas wszystkich spotkań ewangelizacyjnych serwowane były (na koszt organizatorów) dobre posiłki, przygrywały profesjonalne zespoły muzyczne, a Dobrą Nowinę zwiastowali specjalnie przybyli na to wydarzenie goście ze Stanów Zjednoczonych (m.in. były agent FBI wybrany agentem roku 2001).
Kiedy jednak po skończonej akcji organizatorzy zasiedli w swoim gronie, aby podzielić się uwagami i spostrzeżeniami, okazało się, że w różnych miejscach popełniono wiele błędów.
Na przykład w jednym z miejsc, poinformowano, że odbędzie się nie tyle ewangelizacja, ile darmowy koncert muzyki chrześcijańskiej, w dodatku wraz z bezpłatną konsumpcją. Taka informacja spowodowała, że miejsca przy wszystkich stolikach, owszem, były zapełnione, ale głównie przez... osoby z poszczególnych zborów. W innym przypadku, nie przeprowadzono właściwej akcji informacyjnej, co spowodowało, że część stolików świeciła pustkami, a słowo Dobrej Nowiny było głoszone jedynie do małej garstki osób. W jeszcze innym przypadku, na czoło wysunęły się ambicje jednej z organizacji chrześcijańskich, która niejako przejęła całkowitą kontrolę nad wieczorem ewangelizacyjnym i oprócz, swoją drogą, doskonałego nauczania, przeprowadziła swoistą akcję reklamową, niezgodną z ustaleniami podjętymi na wcześniejszych spotkaniach organizacyjnych. W kolejnym przypadku, okazało się, że najwyższy przełożony kościelny pewnej denominacji delegował do działań związanych z ewangelizacją jednego z duchownych, który jednak nie pojawił się na żadnym spotkaniu organizacyjnym, co w efekcie spowodowało, że cały kościół nie włączył się w żadne prace przygotowawcze...
Cóż... Być może przygotowując tę ewangelizację, popełniono sporo błędów. Wydaje mi się jednak, że sama inicjatywa wspólnego wyjścia z przesłaniem Ewangelii do miejsc „publicznych” jest sama w sobie godna najwyższego uznania. Szczególnie teraz, w obliczu coraz większych problemów i pytań, jakie stawia sobie współczesny człowiek, konieczne jest coraz szersze i coraz intensywniejsze działanie w zakresie przekazywania prawd objawionych w Bożym Słowie.
Być może należy działać zgodnie z wzorcem zaproponowanym przez Jezusa w dzisiejszym fragmencie ewangelicznym. Być może właśnie teraz, dla całego Kościoła nadszedł ten szczególny czas, aby wyjść na drogi i między opłotki i zapraszać ludzi do zapoznania się z najważniejszym przesłaniem jakie kiedykolwiek ludzkość otrzymała. Właśnie teraz należy odważnie wychodzić z ofertą pomocy skierowanej do coraz większej rzeszy ludzi. Należy to też czynić z wykorzystaniem nowoczesnych metod i środków, zrywających z jakimiś tradycyjnymi wyobrażeniami i przywiązaniami.
Chyba nadszedł również najwyższy czas, aby wzorem gospodarza przedstawionego w dzisiejszej Ewangelii przestać wreszcie myśleć o tych, którzy nie odpowiedzieli na zaproszenie, ale raczej skupić się na tych, którzy mogą zająć niewykorzystane miejsca przy stole zastawionym obficie przez naszego Pana.