Chrześcijański   Portal   Ewangelizacyjny
F U N D A M E N T

Fundament :: Słowo Życia :: Poczta :: Forum :: Czat :: Telewizja

Jezus Chrystus.
Wiara.
Biblia.
Chrześcijanie.
Biblia

BIBLIA

Czy płacić podatek?...

Adam Dylus /Jezus.com.pl

 

„Gdy Jezus przebywał w Galilei z uczniami, rzekł do nich: Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi. Oni zabiją Go, ale trzeciego dnia zmartwychwstanie. I bardzo się zasmucili. Gdy przyszli do Kafarnaum, przystąpili do Piotra poborcy dwudrachmy z zapytaniem: Wasz Nauczyciel nie płaci dwudrachmy? Odpowiedział: Owszem. Gdy wszedł do domu, Jezus uprzedził go, mówiąc: Szymonie, jak ci się zdaje: Od kogo królowie ziemscy pobierają daniny lub podatki? Od synów swoich czy od obcych? Gdy powiedział: Od obcych, Jezus mu rzekł: A zatem synowie są wolni. Żebyśmy jednak nie dali im powodu do zgorszenia, idź nad jezioro i zarzuć wędkę! Weź pierwszą rybę, którą wyciągniesz, i otwórz jej pyszczek: znajdziesz statera. Weź go i daj im za Mnie i za siebie!” (Mt 17,22-27)

 

Żydzi żyjący w czasach Jezusa byli obciążeni różnego typu podatkami. Część z nich została narzucona przez rzymskiego okupanta, lecz część wywodziła się z dawniejszych czasów i związana była z nakazami zawartymi w Pismach Hebrajskich (Starym Testamencie). Niewątpliwie do takich opłat należał tzw. podatek pogłówny w wysokości dwudrachmy (czyli przeciętnej zapłaty za jeden lub dwa dni pracy) przeznaczony na wspieranie posługi kapłańskiej w Świątyni Jerozolimskiej. O ustanowieniu tego podatku czytamy w Księdze Wyjścia: „Pan rzekł do Mojżesza: Gdy będziesz liczyć Izraelitów, by dokonać spisu, każdy przy spisie złoży za swe życie okup Panu, aby nie spadło na nich nieszczęście. To zaś winni dać podlegli spisowi: pół sykla według wagi przybytku, czyli dwadzieścia ger za jeden sykl; pół sykla na ofiarę Panu. Każdy podległy spisowi z synów Izraela, mający dwadzieścia i więcej lat, złoży tę ofiarę Panu. Bogaty nie będzie zwiększał, a ubogi nie będzie zmniejszał wagi pół sykla, aby złożyć ofiarę Panu na przebłaganie za swe życie. A wziąwszy te pieniądze jako przebłaganie od Izraelitów, obrócisz je na służbę w Namiocie Spotkania, i będą one na pamiątkę Izraelitom przed Panem jako ofiara zadośćuczynienia za ich życie” (Wj 30,11-16)

 

W kontekście przytoczonego wyżej fragmentu można jeszcze łatwiej zrozumieć dylemat z jakim musiał zmierzyć się Jezus. Przecież świątynia Jerozolimska była domem Jego Ojca. Jezus wyraził to jasno, tłumacząc swój pobyt w świątyni Maryi i Józefowi: „Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?” (Łk 2,49).

 

W dodatku, Mistrz z Nazaretu był również tym, który przynosił ludzkości nowe przymierze we Krwi swojej. On sam stał się ofiarą przebłagalną za życie wszystkich ludzi.

 

Niewątpliwie więc, jako najdoskonalszy interpretator prawa Bożego, a także prawodawca Nowego Przymierza, mógł zwolnić się z jakichkolwiek ciężarów i podatków obowiązujących wszystkich członków Narodu Wybranego.

 

A jednak Jezus, ze względu na uniknięcie zgorszenia, polecił Piotrowi uregulować wszelkie należności (co zresztą nastąpiło w cudowny sposób).

 

Czytając powyższy fragment wydaje mi się, że Bóg chce zwrócić moją uwagę na dwie rzeczywistości.

 

Pierwsza sprawa – to kwestia przestrzegania ustalonych przez państwo przepisów podatkowych. Mimo, że wiele z nich wydaje się niesprawiedliwych, nikt nas nie zwalnia z ich płacenia. Niestety w Polsce funkcjonuje bardzo często dziwna mentalność, w ramach której oszukiwanie (nazywane kombinowaniem, czy podatkowym sprytem), należy do bardzo pożądanych cnót. Jest to szczególnie obecne w niektórych dziedzinach handlu i usług np. w sprzedaży samochodów. Już wiele razy spotkałem się z sytuacjami, w których właściciele komisów sprzedających używane samochody, proponowali dwie różne stawki sprzedaży: jedną mniejszą, oficjalną, wpisaną do faktury (od której sprzedawca płaci stosunkowo niewielki podatek), drugą nieoficjalną, znacznie wyższą, którą niestety trzeba uiścić chcąc kupić wybrany model samochodu. Wydaje mi się, że chrześcijanin, zdecydowanie nie powinien uczestniczyć w takim procederze.

 

Drugą sprawą, która mi się nasuwa w kontekście przeczytanego dzisiaj fragmentu ewangelicznego, jest kwestia mojej finansowej odpowiedzialności za Kościół i prowadzone przez Niego dzieła. Czasami wydaje się nam, że Kościół ma utrzymywać duchownych i różnego typu służby ewangelizacyjne i misyjne z jakichś niewiadomych źródeł. Być może nadszedł czas, aby zmienić swoją mentalność w tej dziedzinie. Zamiast narzekać na wciąż małe własne dochody, a co za tym idzie przekazywać na tacę bardzo niewielkie środki, może warto zainwestować w dzieło Boże znacznie więcej swoich pieniędzy. Z mojego osobistego doświadczenia wiem (znam też wielu takich ludzi), że przeznaczając co miesiąc co najmniej dziesięć procent swojego dochodu na służbę Bożą (tzw. dziesięcina), nie cierpię niedostatku. Wręcz przeciwnie: ofiarując jako wyraz swojego poddania i zaufania Bogu, część swoich finansów, można doświadczyć niesamowitego Boże błogosławieństwa, prowadzenia i ochrony, również w dziedzinie finansowej.