


Adam Dylus /Jezus.com.pl
„Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię. Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał Szymona i brata Szymonowego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. Jezus rzekł do nich: Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi. I natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim. Idąc dalej, ujrzał Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego Jana, którzy też byli w łodzi i naprawiali sieci. Zaraz ich powołał, a oni zostawili ojca swego, Zebedeusza, razem z najemnikami w łodzi i poszli za Nim” (Mk 1,14-20)
Początek pierwszego czytania przypomina, że „wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna” (Hbr 1,1). Jego przyjście na świat nastąpiło w „pełni czasu” (jak zresztą poucza nas inny fragment biblijny): „Gdy nadeszła pełnia czasu, zesłał Bóg Syna swego, zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod Prawem, aby wykupił tych, którzy podlegali Prawu, abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo (Gal 4,4-5).
W dzisiejszej Ewangelii również pojawia się określenie wypełnienia czasu - wypełnienia, ponieważ do czasu przyjścia na ziemię Jednorodzonego Syna Bożego, każdy „czas” był obciążony jakimś niedostatkiem, brakiem, a życie człowieka wciąż nie miało możliwości w pełni rozkwitnąć. Zmieniło się to dopiero wtedy, kiedy na ziemi pojawił się Ten, „w którym mieszka cała pełnia bóstwa” (por. Kol 1,19; 2,9).
Czytając jednak dzisiejszy fragment ewangeliczny myślę również o innej pełni.
Wielu ludzi mówi, że przyroda nie znosi pustki. Być może jest to prawda również w perspektywie duchowej. Oto bowiem pojawienie się Jezusa w Galilei i publiczne głoszenie Ewangelii Bożej następuje, jak czytamy, w momencie w jakim Jan Chrzciciel został uwięziony przez Heroda. Jeden głosiciel musiał zamilknąć, ale w Jego miejsce pojawił się Ktoś wielokrotnie potężniejszy.
Co więcej, „przestrzeń życia” jest dalej „wypełniana” przez Mistrza z Nazaretu również dzięki misji powierzenia zadania głoszenia Ewangelii kolejnym osobom, które On sam wybrał: Szymona i Andrzeja, Jakuba i Jana...
W tym kontekście patrzę na przestrzeń publiczną w której żyjemy. Boję się czasami, że chrześcijanie bez walki oddają pole innym inicjatywom, które, jak nigdy wcześniej, wykorzystują wszelkie „wolne miejsca” aby promować treści i zasady sprzeczne z prawem Bożym.
Przykładem takiego działania jest chociażby Internet.
Ta sieć stworzona w założeniu na potrzeby łączności między ośrodkami dowodzenia wojsk Stanów Zjednoczonych na wypadek wojny nuklearnej i paraliżu niektórych stanowisk dowodzenia, dzięki rozwojowi technologii szybko rozwinęła się w ogólnoświatową sieć komputerową, w której materiały o treściach pornograficznych stanowią bardzo pokaźną, może nawet podstawową część zasobów. Niektóre strony są płatne przynosząc właścicielom niesamowite zyski, inne pozornie bezpłatne - utrzymujące się jedynie z reklam. Jedna z takich bezpłatnych stron w samym tylko maju 2007 r. wygenerowała dochód w wysokości 120.000 dolarów.
Na podstawie starych danych (z roku 2001), opublikowanych w książce “The Drug of the New Millennium” okazuje się, że:
Przy takich statystykach, chrześcijańskie serwisy internetowe okazują się mało znaczącymi przedsięwzięciami. Co gorsza, o ile z prowadzenia stron pornograficznych wielu ludzi żyje (traktując to jako podstawowe zajęcie, przynoszące zresztą olbrzymie pieniądze), o tyle chrześcijańscy webmasterzy i inne osoby związane z Internetem nie są w stanie utrzymać się ze swojej pracy, próbując z konieczności łączyć kilka etatów, aby, niejako przy okazji, publikować w sieci pozytywne treści.
Wydaje mi się, że zło bardzo szybko i bardzo sprytnie wykorzystuje wszelkie możliwe „wejścia”, aby rozsiewać swoje zatrute ziarno. Wypełnia często całe zasoby serwerów (a bardzo często także życie wielu ludzi), nie pozwalając w tej „pełni” na zaistnienie czegokolwiek dobrego.
Dlatego też tym większym wyzwaniem jest obecnie promowanie i życie treściami chrześcijańskimi w każdym środowisku i każdej przestrzeni, tak, aby cały „czas wypełniał się” stopniowo Bożymi, pozytywnymi, wspaniałymi treściami skierowanymi do każdego człowieka.