


Adam Dylus /Jezus.com.pl
„Przyszedł również do Nazaretu, gdzie się wychował. W dzień szabatu udał się swoim zwyczajem do synagogi i powstał, aby czytać. Podano Mu księgę proroka Izajasza. Rozwinąwszy księgę, natrafił na miejsce, gdzie było napisane: Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski od Pana. Zwinąwszy księgę oddał słudze i usiadł; a oczy wszystkich w synagodze były w Nim utkwione. Począł więc mówić do nich: Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli. A wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym wdzięku słowom, które płynęły z ust Jego. I mówili: Czy nie jest to syn Józefa? Wtedy rzekł do nich: Z pewnością powiecie Mi to przysłowie: Lekarzu, ulecz samego siebie; dokonajże i tu w swojej ojczyźnie tego, co wydarzyło się, jak słyszeliśmy, w Kafarnaum. I dodał: Zaprawdę, powiadam wam: żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie. Naprawdę, mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej. I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman. Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwali Go z miejsca, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na stok góry, na której ich miasto było zbudowane, aby Go strącić. On jednak przeszedłszy pośród nich oddalił się” (Łk 4,16-30)
Kim był prorok w Izraelu w czasach przed narodzeniem Chrystusa?
„Słowo „prorok” (hebr. „nabi”) oznacza zgodnie z sensem słownym - „wołającego” z polecenia Jahwe, względnie „powołanego” przez Boga (...). Prorocy w klasycznym sensie tego słowa legitymowali się osobiście przeżytym powołaniem przez Boga. Powołanie to stanowiło początek i trwałą podstawę ich całego przepowiadania (...) Prorocy poruszali wielkie tematy zbawczej historii Izraela, aby pokazać, że Bóg dochowuje wierności swojemu słowu i swojej gminie, mimo, że ona łamie zawarte z Nim przymierze. Prorocy wzywali Izraela do wierności, którą okazywał on na początku, i do wytrwania w niej. Po tym jednak następowała krytyka i oskarżenia. Lud bowiem zamiast okazać posłuszeństwo, zamiast nawrócić się, chełpił się uznaniem go niegdyś za lud wybrany i doskonale sprawowanym kultem (...). Krytyka ta odnosiła się do człowieka, który z racji składanych ofiar i posiadanej świątyni łudził się pewnością zbawienia, ofiarowując Bogu swój czyn, ale nie swoje usposobienie i oddanie: szczerą gotowość słuchania Boga” (por. Praktyczny Słownik Biblijny, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1995 r.).
Niestety, wiadomo już od dawna, że nikt z ludzi nie lubi być krytykowany. To zawsze jest odczytywane jako zamach na moje własne „ja”, które zazdrośnie strzeże swoistego „status quo”. Być może dlatego mowa Jezusa wygłoszona w synagodze w Nazarecie spotkała się z tak mocną reakcją. Być może przytoczone przez wybitnego Nazarejczyka przykłady z historii Izraela, pokazujące działania proroków poza ojczyzną, z racji odrzucenia ich nauczania w Izraelu, nie spodobały się ludziom siedzącym i słuchającym tych słów. Jeśli dodać do tego jeszcze niesamowite przesłanie, w którym Jezus otwarcie komunikował swój cel i misję na podstawie opisu zaczerpniętego z proroctwa Izajasza, reakcja tłumu niekoniecznie musi nas dziwić.
O ile jednak „w Starym Testamencie, w którym jedynie pewni Izraelici byli wybrani, aby być prorokami, w Nowym Przymierzu, ustanowionym w Jezusie, Duch Święty jest wylany na wszystkich wierzących. Ponieważ wszystkim chrześcijanom obiecano dar Ducha Świętego, wszystkim dano udział w duchu proroczym. Sobór Watykański II naucza: święty lud Boży ma także udział w prorockim urzędzie Chrystusa” (Lumen Gentium 12) (ks. dr Peter Hocken, Wielki Plan Boga, Lanckorona 2005).
Skoro obecnie wszyscy uczestniczymy w powołaniu prorockim, przekazując słowo Boże i Boże wartości, wszyscy musimy się przygotować na takie samo cierpienie, a nawet odrzucenie jakiego doświadczył Jezus w swoim rodzinnym mieście. Nigdy bowiem przekazywanie Bożych prawd nie będzie się spotykało z przychylnością i otwartością wszystkich środowisk. Wręcz przeciwnie: być może coraz częściej i coraz wyraźniej współcześni prorocy, głoszący Słowo Boże będą odrzucani i krytykowani.
Czy jednak sprzeciw świata ma spowodować zaniechanie posługi prorockiej? Myślę, że powinno być wręcz przeciwnie. Zresztą obserwując współczesną rzeczywistość odnowy Kościoła, można powiedzieć z całą pewnością, że właśnie „w nowych ruchach eklezjalnych, a w szczególności w odnowie charyzmatycznej, dary prorockie rozwijają się wewnątrz wspólnoty wiary ożywianej przez Słowo. Takie dary istnieją po to, aby umożliwić całemu Kościołowi wejście w jego prorockie powołanie i być zwiastunem rzeczy, które mają nadejść” (ks. dr Peter Hocken, Wielki Plan Boga, Lanckorona 2005).
Aby jednak Kościół wchodził w pełni w Wielki Plan Boga, jednocześnie będąc zwiastunem rzeczy, które mają nadejść, Bóg będzie wciąż potrzebował proroków. Czy, niezależnie od konsekwencji, chcesz być jednym z nich?