


Adam Dylus /Jezus.com.pl
„Jakub był ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem. Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów . Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański” (Mt 1,16.18-21.24a)
„Rodzice Jezusa chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice. Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy szukając Go. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie. Lecz On im odpowiedział: Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca? Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany” (Łk 2,41-51a)
Mimo, że w dniu dzisiejszym „porcja” Słowa Bożego jest naprawdę przeobfita (chociażby przez możliwość zapoznania się z dwoma fragmentami ewangelicznymi do wyboru), nie umiem jednak się oprzeć, aby nie zacytować również pozostałych, jakże przebogatych w treści fragmentów.
W pierwszym czytaniu mamy możliwość cofnięcia się w czasie prawie o tysiąc lat przed narodzeniem Chrystusa, kiedy to „król Dawid zamieszkał już w swoim domu, a Pan poskromił wokoło wszystkich jego wrogów” (por. 2 Sm 7,1). Wówczas „Pan skierował do Natana następujące słowa: Idź i powiedz mojemu słudze, Dawidowi: To mówi Pan: Czy ty zbudujesz Kiedy wypełnią się twoje dni i spoczniesz obok swych przodków, wtedy wzbudzę po tobie potomka twojego, który wyjdzie z twoich wnętrzności, i utwierdzę jego królestwo. On zbuduje dom imieniu memu, a Ja utwierdzę tron jego królestwa na wieki. Ja będę mu ojcem, a on będzie Mi synem. Przede Mną dom twój i twoje królestwo będzie trwać na wieki. Twój tron będzie utwierdzony na wieki” (2 Sm 7,4-5a.12-14a.16)
Także w dzisiejszym psalmie responsoryjnym autor jeszcze raz stawia przed naszymi oczami historię Dawida: Pisze:
„Będę na wieki śpiewał o łasce Pana,
moimi ustami Twą wierność będę głosił przez wszystkie pokolenia.
Albowiem powiedziałeś: „Na wieki ugruntowana jest łaska”,
utrwaliłeś swą wierność w niebiosach.
Zawarłem przymierze z moim wybrańcem,
przysiągłem mojemu słudze, Dawidowi:
„Utrwalę twoje potomstwo na wieki
i tron twój umocnię na wszystkie pokolenia”.
„On będzie wołał do Mnie: "Tyś jest Ojcem moim,
moim Bogiem, Opoką mego zbawienia".
„Na wieki zachowam dla niego łaskę
i trwałe z nim będzie moje przymierze” (Ps 89,2-5.27.29)
Wyżej wymienione fragmenty starotestamentalne omawia również św. Paweł, tłumacząc cierpliwie Rzymianom: „Nie od [wypełnienia] Prawa została uzależniona obietnica dana Abrahamowi i jego potomstwu, że będzie dziedzicem świata, ale od usprawiedliwienia z wiary. I stąd to [dziedzictwo] zależy od wiary, by było z łaski i aby w ten sposób obietnica pozostała nienaruszona dla całego potomstwa, nie tylko dla potomstwa opierającego się na Prawie, ale i dla tego, które ma wiarę Abrahama. On to jest ojcem nas wszystkich - jak jest napisane: Uczyniłem cię ojcem wielu narodów - przed obliczem Boga. Jemu on uwierzył jako Temu, który ożywia umarłych i to, co nie istnieje, powołuje do istnienia. On to wbrew nadziei uwierzył nadziei, że stanie się ojcem wielu narodów zgodnie z tym, co było powiedziane: takie będzie twoje potomstwo. Dlatego też poczytano mu to za sprawiedliwość” (Rz 4,13.16-18.22)
Wydaje mi się, że wszystkie powyższe fragmenty w pewien sposób wyjaśniają relację między Prawem a wiarą. Jak wspomniałem już we wczorajszym rozważaniu, Prawo, samo w sobie nie może zbawić człowieka. Ono miało zawsze prowadzić ku Chrystusowi, jak cierpliwy wychowawca prowadzący przez meandry wiedzy swoich uczniów.
Być może właśnie po to, aby Prawo mogło właściwie „zadziałać”, konieczna jest wiara poszczególnych osób. W dodatku, jak czytamy chociażby w dzisiejszym Słowie Bożym, konieczna jest wiara heroiczna, zakładająca rzucenie się w ramiona Boże bez żadnych warunków wstępnych, a nawet bez żadnych widocznych przesłanek na odniesienie „sukcesu”. Możemy w tym właśnie kontekście spojrzeć chociażby na przytoczone dzisiaj wielkie postaci biblijne. Jak bowiem Abraham, któremu Bóg przyrzekł, że zostanie ojcem licznych narodów, mógł uwierzyć tej niesamowitej zapowiedzi, skoro w tym czasie nie miał jeszcze ani jednego syna? (por. Rdz 15). Jak Dawid mógł przyjąć zapowiedź wiecznego trwania domu zbudowanego przez jego potomka, skoro doświadczenie całej ludzkości krzyczy, że nic nie może trwać wiecznie? Jak Józef miał uwierzyć, że jego Małżonka, Maryja, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego, skoro dla każdego człowieka byłoby to zdarzenie prawie zupełnie nieprawdopodobne? Jak wreszcie Józef miał się odnieść do dziwnej sytuacji, kiedy nastoletni Jezus, po trzech dniach odnalazł się w świątyni i z jednej strony stwierdził, że powinien być w tym co należy do Jego Ojca, a jednak wrócił z Józefem i Maryją do Nazaretu i był im posłuszny?
A jednak każda z wyżej wymienionych osób stanęła przed Bogiem w pełni pokory i posłuszeństwa. Każda z tych osób przyjęła Boże wezwanie i obietnice, mimo, że towarzyszące temu codzienne okoliczności życiowe nie zawsze „współgrały” z Bożymi zapowiedziami.
Wydaje mi się, że wobec każdej z tych osób można w pewien sposób sparafrazować stwierdzenie zawarte w drugim rozdziale Ewangelii wg św. Łukasza (werset 51): I Abraham, i Dawid, i Józef (tak zresztą jak sam Jezus) wrócili do swoich codziennych zajęć i byli Bogu posłuszni we wszystkim. To między innymi dzięki ich wierze, Bóg, wierny obietnicom, mógł wprowadzić na ten świat swojego Jednorodzonego Syna, aby każdy kto w Niego wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne (por. J 3,16).